Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 821 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

WOŁÓW - czyli dalsza jazda

czwartek, 27 września 2012 12:34

   Dla mnie Wołów kojarzył się raczej z dużym więzieniem o ponurej sławie. Może dlatego, że jeżdżąc pociągiem do Wrocławia  widywałem tylko jego i jakieś szare garaże. Jednak mój niedawny wyjazd okazał się strzałem w dziesiątkę, bo zobaczyłem urokliwe i zadbane powiatowe miasteczko. Nie powiem, zrobiło na mnie wrażenie, a było co oglądać.

                          *

 

Zamek - zbudowany w XIV wieku, ale niektórzy badacze twierdzą, że w sredniowieczu był zamek drewniany, który elementem ówczesnego systemu obronnego. Na przestrzeni wieków był wielokrotnie przebudowywany (ostatni raz w XX w.), tak że z jego pierwotnego wyglądu niewiele pozostało. Obecnie mieści się w nim starostwo powiatowe.

                         *

Widok zamku od frontu. Na pierwszym planie Pomnik Maryjny.

                          *

        

Pomnik Maryjny z 1733 r. autorstwa Christiana Bobersachera.

                          *

        Stary zegar słoneczny na kamienicy.

                          *

 

            Zegar słoneczny w zbliżniu.

                         *

Widok na ratusz. Po prawej budyneczek dawnej wagi miejskiej.

                           *

        

        Wejście do restauracji Ratuszowej.

                         *

Wejście do ratusza zbudowanego w 1692 r. Był wielokrotnie przebudowywany, spalony w 1945 r. - został odbudowany w latach 1958 - 1962. Na pierwszym planie figura Jana Nepomucena.

                             *

         

          Kościół parafialny św. Wawrzyńca.

                           *

        

       Inne ujęcie kościoła św. Wawrzyńca.

                          *

         

         Budyneczek dawnej wagi miejskiej.

                          *

  

        Fragment starych murów obronnych.

                          *

           Inne ujęcie murów obronnych.

    Pora opuszczać te urocze miasto. Komu w drogę, temu trampki.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

ZHP - wspomnienia

środa, 19 września 2012 12:23

   Do napisania tych wspomnień skłoniła mnie prośba kolegi regionalisty, który chce napisać o naszej pierwszej drużynie harcerskiej w Głogowie, która powstała na początku 1957 r. (pomysł na nią i cichy nabór był już pod koniec 56 roku) na fali "odwilży październikowej). Mój zmysł reporterski pozwolił mi w ciągu dwu dni odnaleźć dwóch kolegów z drużyny, drużynowego i dotrzeć do dokumentacji naszej drużyny, a miała ona ciekawą historię.

    Drużynowym i zalożycielem naszej 1. Drużyny Harcerskiej im.Tadeusza Kościuszki był przedwojenny harcerz z 5 Drużyny ZHP w Katowicach i późniejszy, powojenny instruktor 3 Drużyny ZHP w Gdańsku - Jan Horacjusz Przewoźnik. Ostatecznie rozkazem z 2.03.1957 r. zatwierdzono drużynę i jej skład, jako drużynę próbną - liczyła wtedy 24 druhów. Pierwsze ognisko było nad Odrą, a pierwszy obóz w Sławie nad jeziorem w lipcu 1957r.

    Nasza drużyna była prowadzona na wzór harcerstwa przedwojennego i dlatego przysięga była tradycyjna i kończyła się "Tak mi dopomóż Bóg". Wielu z nas było ministrantami, a większość wierząca. Ja wstąpiłem do niej w wrześniu 57 r. i rozkazem z 1 października zostałem harcerzem w zastępie "Orłów". Przysięgę harcerską w w tradycyjnej formie odbierał ode mnie wieczorem przy uroczystym ognisku drużynowy Jan Przewoźnik. To z jego rąk dostałem krzyż harcerski (mojej mamy z przedwojennych czasów). Mam go do dziś. Wtedy nasza drużyna liczyła już 54 druhów i miała siedem zastępów - "Sokoły", "Orły", Włóczęgi", "Apacze", "Piraci", "Korsarze", i "Indianie". Bieg na stopień młodzika zdałem 26.01. 58 r. z wynikiem zadowalającym. Swój pierwszy obóz zaliczyłem w lipcu 1958 r. w Podgórzynie - Sobieszowo w Karkonoszach i na nim zdobyłem wyższy stopień wywiadowcy, trzeci ćwika, zdobyłem nieco później, na krótko przed odejściem z drużyny. Niestety nie było już na nim naszego drużynowego, który został zawieszony w czynnościach drużynowego przed obozem. Pismem z 6 września 58 r. został wyrzucony z ZHP i pozbawiony czynnych fukcji instruktorskich Hufca Głogów. Gdy został zawieszony jako drużynowy, na znak protestu na zbiórce drużyny odeszło sześciu moich kolegów, którzy byli z Jankiem od samego początku i byli wtajemniczeni w działania władzy. Ja tej wiedzy wtedy nie posiadałem. W 1959 r. zaliczyłem jeszcze Zlot Drużyn Harcerskich Chorągwi Zielonogórskiej w Zielonej Górze - kwaterowaliśmy w namiotach w podzielonogórskich lasach.

    Jan Przewoźnik  był wspaniałym drużunowym w stopniu "Harcerz Orli". Nie pasował władzy komunistycznej za postawę i przedwojenne wartości ZHP, które wyznawał i krzewił wśród nas. Dlatego został odsunięty od działalności i "ideowej deprawacji" młodzieży. Pisano o nim w 10 numerze dwutygodnika "Drużyna" z 31 maja 58 r. "Politycznie podejrzany". Faktem bezpornym jest to, że był w czasach stalinowskich wyrzucony ze Stoczni Gdańskiej i z Gdańska, jako element podejrzany, niepewny politycznie i wywrotowy. Trafił do Głogowa i... Resztę znacie.

    Gdy oglądałem pożółkłą dokumentację drużyny, zdjęcia, gdzie odnalazłem swoje nazwisko i nazwiska kolegów,  oraz swoją facjatę, to mi się ciepło na sercu zrobiło. Razem z kolegą Pawłem Jańczukiem, który stał się powiernikiem druha Janka i ma całą dokumentację, i nie tylko, postanowiliśmy wyjść z cienia, aby w sieci był po nas ślad, bo nie ma o niej nic, a palmę pierwszeństwa ma późniejsza drużyna ZHP, ale o czerwieńszej już barwie.

    Po wyrzuceniu druha Janka nasza drużyna jeszcze siłą rozpędu działała przez jakiś czas, aby w końcu zostać rozwiązana, bo wielu z nas odchodziło z niej bezpowrotnie. Na obóz instruktorski pojechałem już za namową mojego polonisty z liceum, ale nie wiem z jakiej drużyny. Po obozie moja przygoda z harcerstwem się zakończyła. W czrwonym nie było mi do twarzy.

    Może nam się uda zrobić u Pawła jakiś mały zlot  naszej drużyny, bo wielu z nas już nie żyje, a część rozproszyła się po Polsce i świecie. Czas niestety płynie nieubłaganie. Nasza drużna miała kolor zielony z żółtą lilijką naszytą na chuście i zielone nakładki na naramiennikach z jedynką.

                              *

Ja na obozie w Podgórzynie na służbie w kuchni. Zdobyłem sprawność kuchcika. (może ktoś siebie rozpozna).

                            *

Dziedziniec zamku Chojnik, który zwiedziłem na obozie. Od wtedy pewnie zaczęło się moje zainteresowanie zamkami.

                             *

Zamek Chojnik posadowiony na wysokiej skale strzegł naszych granic.

                             *

Ja (pierwszy z lewej) na obozie instruktorskim w Dobiegniewie.

                             *

Nasz zastęp "Czarnych Węży" - ja sobie kucam z przodu.

                            *

    Miłe są takie wspomnienia i spotkanie po latach. Bogdana spotkałem po kilkunastu latach, druha Janka po kilkudziesięciu, a Pawła po dwudziestu i to w domu w lesie, do którego trzeba jechać leśnymi drogami, a te... Ale było warto. Lat nam przybyło, ale dawne harcerskie więzy odżyły na nowo.


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (14) | dodaj komentarz

J.K-M i urodziny Miłoszka

wtorek, 11 września 2012 11:12

    Skończyła się paraolimpiada w Londynie. Były to chwytające za serce igrzyska ludzi niepełnosprawnych, którzy pokazali swój kunszt sportowy, walkę z własnymi słabościami i ograniczeniami ciała, oraz ogromny hart ducha. Nasza reprezentacja paraolimpijska zdobyła 9 miejsce i przywiozła 36 medali olimpijskich z przewagą złotych, czego nie można powiedzieć o naszej reprezentacji z olimpiady dla pełnosprawnych sportowców, którzy dali dupy. Kto czyta  mój blog od początu, ten rozumie dlaczego paraolimpiada  była mi szczególnie bliska. Boleję, że żadna stacja telewizyjna nie relacjonowała tych igrzysk. Pewnie Mieć wzięło górę nad Być.

    Gdy wczoraj oglądałem rozmowy u Krzysztofa Lisa, to bardzo negatywne wrażenia zrobił na mnie dość żwawy staruszek chudzinka niejaki Janusz Korwin Mikke, szef jakiejś nieznanej nikomu kanapy politycznej. I nic w tym dziwnego, skoro ten dziadek ma mentalność muszki owocówki, a poglądy rodem od pewnego austriackiego malarzyny ze specyficznym wąsikiek, który rozpętał II Wojnę Światową i uśmiercił miliony istnień ludzkich. Hitler, bo o tym malarzynie piszę,  miał swoją ideologię opartą na rasie panów i nadludzi, która zakładała fizyczną eksterminację słabych, kalek, odmieńców, Żydów, Słowian, etc...  Dziadek Korwinek co prawda nie nawoływał do fizycznej eksterminacji, ale uważa, że takie alimpiady nie powinny mieć miejsca, a już w żadnym wypadku nie powinno się eksponować na widok publiczny osoby niepełnosprawne z kulami, protezami, etc... Bo według tego intelektualnego staruszka taki widok zaburza poczucie estetyki i powoduje upadek (sic!) cywilizacji. Dobrze, że tego idotę wybuczano, ale co się nagadał przed kamerami to jego. I o to mu pewnie chodziło, bo od czterech lat nie występował w telewizj, a zwykły politolog zapomniał o istnieniu jego politycznego szezlągu.

                            *

Nawet moja wnuczka Zuzia na widok tego imbecyla pokazywała, że jest be.

                          *

       

No i ja też niczym Rambo uzbroiłem się w bazuki i karabin maszynowy aby bronić upadku cywilizacji przez J.K-M.

                            *

   W minioną sobotę były czwarte urodziny mojego wnuczka Miłoszka. Było super, a Miłoszek cieszył się z otrzymanych prezentów. Miłosz marzył o jakimś karabinie, więc go uzbroiłem jak należy. Tym samym pomoże mi obronić naszą cywilizację przed zakusami staruszka Korwina Mikkego.

                            *

Miłoszek za jednym zachem zdmuchnął cztery świeczki na torcie. To się nazywa mieć parę.

                             *

    Radość Miłoszka z otrzymanych prezentów.

                           *

Miłoszek zostawił sobie pistolet maszynowy, a pistoletem laserowym uzbroił  swojego kolegę z kinderbalu. Bo Bozia kazała się dzielić.

                              *

 Mały trening obrony cywilazacji na własnym ojcu.

                          *

Wnuczka Zuzia też była zadowolona z urodzin braciszka.

                            *

    Było więc fajnie na urodzinach wnuka. Wierzę też, że nasza cywilizacja nie upadnie, wbrew temu co wieszczy pierdzący staruszek Janusz Korwin Mikke. Walczyłem o demokrację i wolność słowa, więc uważam, że Korwinek może głosić swoje poglądy, tak jak ja pisać, że mnie się one nie podobają.

    Następnym razem wracam do moich wędrówek po zamkach...


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

ZAMEK BOLCZÓW

środa, 05 września 2012 11:36

    Zamek Bolczów został wzniesiony na wzgórzu wsród sosnowych lasów w 1375 roku. W późniejszym okresie został rozbudowany jako zamek warowny i wiele lat służył obronie przed najazdami wrogów. Uległ zniszczeniu, ale jest zachowany w formie stałej ruiny.

    Mnie zafascynowała jego konstrukcja z naturalnych skał połączonych kamiennymi murami w całość.

                            *

    Most nad fosą i brama wjazdowa do zamku.

                          *

                  Wejście do zamku.

                           *

         Widok na mury i basztę zamkową.

                          *

             Mury zamkowe od urwiska.

                           *

Mury wewnątrz zamku i przejście do jego dalszej części.

                             *

        

                           *

           Wewnętrzny dziedziniec zamku.

                           *

                 Wnętrze zamku.

                           *

             Bramy i przejścia w zamku.

                           *

                          *

                           *

                  Studnia zamkowa.

                           *

        

       Mury kamienne wkomponowane w skały.

                           *

              Wejście do loszku zamkowego.

                            *

       

                        *

         

           Schody na wyższe piętro zamku.

                          *

                           *

  

    Nieco zmęczony, ale zadowolony z wyprawy.

                          *

Zamek został zdobyty, czas więc na posiłek z rożna.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  490 896  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 490896
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9604
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3857 dni

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości