Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 211 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zamek Książąt Głogowskich

piątek, 31 sierpnia 2012 11:11

        DZIĘKUJĘ ZACNI LUDKOWIE,

        ZA ŻYCZNIA URODZINOWE.

             TO BARDZO MIŁE.

 

    Jak powiadają - szewc bez butów chodzi, tak i ja zapomniałem o swoim głogowskim zamku, który dźwignął się z ruin na moich oczach. Postanowiłem więc naprawić te karygodne niedopatrzenie.

    Pierwszy zamek drewniany z wolnostojącą wieżą murowaną wzniósł w pobliżu przeprawy przez Odrę książę Konrad I. Po przebudowie w XIII wieku zamek włączono w system murów obronnych. Wielokrotnie rozbudowywany był siedzibą Książąt Głogowskich. W czasie obrony "Festung Glogau" został całkowicie zrujnowany, podobnie jak moje miasto Głogów (95% zniszczeń). Został odbudowany w latach 1971 - 1983 i służy obecnie jako muzem. Przez wiele lat mieściła się w nim nasza siedziba Towarzystwa Ziemi Głogowskiej, które powstało zaraz po wojnie, ale zmieniało swoje nazwy. Teraz TZG ma swoją siedzibę na głogowskiej uczelni - Wyższej Szkole Zawodowej.

                           *

  

        Tak wyglądał nasz zamek po wojnie.

                          *

Powoli ruszała odbudowa, ale wcześniej usunięto wszystkie ruiny wokół zamku i przeprowadzono badania archeologiczne.

                             *

             Widok na zamek obecnie.

                          *

             Widok zamku w zbliżeniu.

                           *

        Ujęcie zamku z innej perspektywy.

                           *

     Wejście do zamku - most nad suchą fosą.

                           *

       

       Zbliżenie mostu i bramy wejściowej.

                           *

        

         Ozdobny portal bramy wejściowej.

                            *

           Widok zamku od strony Odry.

                            *

          Widok zamku z różowego mostu.

                            *

              Widok zamku zza Odry.

                            *

 

Podobne ujęcie zamku z drugiej strony Odry, ale przed wojną.

    Zamek, to niejeden zabytek w Głogowie. Z czasem opiszę kolejne.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

CIEKAWA HISTORIA

niedziela, 26 sierpnia 2012 13:13

   Kiedyś opisałem historię mojego dziadka Michała Kopecia - żołnierza AK, który zginął w Kl Dora (był więźniem obozu gestapo w Żabikowie i KL Gross Rosen). Dziadek urodził się w rodzinie rolniczej w Łęce Wielkiej w gminie Poniec.

    A teraz ciekawa historia. Parę dni temu sympatyczna pani Małgorzata z Łęki Wielkiej napisała mi o figurce św. Rozalii, która stała (stoi nadal) na polu mojego pradziadka Franciszka Kopecia. Jak się okazało, to pradziadek ją ufundował razem z małą kapliczką w XIX wieku. Święta Rozalia miała chronić przed chorobami i śmiercią jego dzieci. W pierwszej połowie XIX wieku przez tą okolicę przeszła zaraza cholery i zmarło wielu ludzi. W tamtych latach umierało też dużo rodzących się dzieci i kobiet, gdyż septyka była wtedy nieznana i lekceważona.

    Kapliczka z figurką stały sobie do II Wojny Światowej i dopiero Niemcy nakazali jej rozbiórkę. Ziemia należała wtedy do syna pradziadka - Stanisława (brata mojego dziadka), który wraz z córką Stanisławą Nowak (po mężu) został aresztowany na skutek donosu o nielegalnym wyrobie masła i osadzeni w KL Auschwitz (Oświęcim). Stanisław nie przeżył Oświęcimia, ale jego córka Stanislawa tak. W tym okresie gospodarkę przejęli Niemcy i nakazali rozbiórkę figurki. Figurkę św. Rozalii ukryła rodzina Nawrockich (zakopała ją), a kapliczkę z bólem serca rozebrał młody chłopak Stanisław Brodziak, ale przyrzekł sobie, że nie umrze, nim nie postawi jej od nowa. Minęło wiele lat...

    W 1976 roku Stanisława Nowak krótko przed śmiercią zapisała dla parafii Żytowiecko kawałek swojej ziemi na zbudowanie kościoła (nie było go nigdy w Łęce Wielkiej). Przy zapisie była też jej córka Maria Kaszkowiak (z d.Nowak), która teraz prowadzi gospodarstwo pradziadka.

   Budowę kościoła rozpoczęto w 1976 r. i zakończono w 1982 r. Wtedy też go poświęcono i służy wiernym do dziś.

    Kapliczka św. Rozalii powróciła na swoje miejsce dopiero w 1995 r. Postawił ją Stanisław Brodziak, który spełnił swoje przyrzeczenie, wraz z Franciszkiem Paszkowiakiem. I to już koniec tej ciekawej historii. Figurka nie jest żadnym dziełem artystycznym, bardziej ludowym, ale ma swoją niesamowitą historię. Bo przecież Nawroccy ryzykowali życiem, gdyby Niemcy się dowiedzieli, że ich rozkaz nie został wykonany.

                             *

Dom mojego pradziadka Franciszka w którym urodził się mój dziadek Michał Kopeć. Obecnie pełni rolę składziku, ale poradziłem Marii, aby go wyremontowała dla wnuków.

                          *

        

Kapliczka z figurką św. Rozalii przed kościołem na polu podarowanym parafii przez moich krewnych.

                            *

Kościół w Łęce Wielkiej na dawnej ziemi Kopeciów.

                          *

Wnętrze kościoła - jest jednonawowy wykończony drewnem.

                           *

  

           Inne ujęcie kościoła od środka.

                           *

          Kolejne ujęcie wnętrza kościoła.

                            *

                     Chór kościoła.

                           *

             Widok na okna kościoła.

 

     I to już koniec tej ciekawej, rodzinnej historii, no i wielu, którzy uratowali figurkę św. Rozalii, przywracając ją po latach na na dawne miejsce. I pewnie przez zasługi mojej rodziny dla Bozi, trafię do nieba. Co prawda nie wybieram się do niego w najbliższym czasie, ale pewnie gdzieś to będzie zapisane.

                          *

       TAK SIĘ WŁAŚNIE WYDARZYŁO,

     ŻE MI W SOBOTĘ 66 LAT STRZELIŁO!

         


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

WOJANÓW-BOBRÓW

wtorek, 21 sierpnia 2012 11:10

   Pierwsze wzmianki o zamku Wojanów-Bobrów pochodzą z 1450 r. Wtedy tam była strażnica "Boberstein", która strzegła przeprawy nad Bobrem. Inne źródła historyczne podają, że zamek powstał wcześniej i został spalony w 1428 r. przez Husytów. Na przestrzeni wieków w zamku dokonywano  przeróbek, a  w czasie wojny trzydziestoletniej  dokonano w nim wiele zmian. Został przebudowany w XVII wieku. Obecny zamek wzniesiono na ruinach renesansowego dworu.

    W 1934 r. został kupiony przez rząd III Rzeszy i założono w nim ośrodek szkoleniowy SA. 

    Po 1945 r. urzędowała w nim Armia Radziecka, a nieco później utworzono w nim ośrodek uchodźców politycznych z Grecji.  Później pełnił funkcję domu poprawczego, ośrodka kolonijnego, by trafić we władanie PGR. Od końca lat 60-ych nie był użytkowany i popadał w ruinę. W 1994 r. został kupiony prze Stowarzyszenie Polsko-Niemieckie i prowadzono w nim prace remontowe, które się ślimaczyły. Od 2004 r. jest w rękach prywatnych i ciągle jest remontowany. Nie można wejść na jego teren bez zgody właściciela. Nam się wejść też nie udało, gdyż kierujący remontem fachman zaproponował cenę zaporową "do łapy", a nasze stowarzyszenie wymaga potwierdzenia.

                         *

       Widok na mury, bramę i część zamku.

                           *

  Brama wejściowa do zamku - całujemy klamkę.

                           *

       

          Zamek opleciony rusztowaniami.

                         *

       

Jedna z rzeźb lwa z kartuszem herbowym na murze bramy wejściowej.

                          *

     Okazały kamienny mur okalający zamek.

                         *

         Kamienne mury okalające zamek.

                        *

       

  Żelazna brama w baszcie murów zamkowych.

                          *

          

                Brama w zbliżeniu.

                          *

   

        Mury zamkowe z kamienia ciosanego.

                           *

    I to już koniec naszej wędrówki po Wojanowie - komu w drogę, temu autokar.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

WOJANÓW

środa, 15 sierpnia 2012 11:11

   Na razie daję sobie spokój zrujnowanym zamkom i zaprezentuję coś pięknie odrestaurowanego - czyli pałac w Wojanowie.

    Wojanów był lennem rycerskim od XIII wieku. W XVI wieku zbudowano tam renesansowy dwór, ale został spalony w czasie wojny trzydziestoletniej przez Szwedów. Odbudowano go w 1667 r. Przebudowany w 1839 r. w stylu klasycznego neogotyku i służył kolejnym właścicielom. W czasie wojny zbytnio nie ucierpiał i od 1945 r. został przekształcony wraz z zabudowaniami folwarcznymi w PGR. Jak to bywało z PGR-ami, to niezbyt dbano o niego i powoli niszczał. Obecnie jest w rękach prywatnych i został pięknie odrestaurowany, i wraz z dawnymi zabudowaniami folwarcznymi stanowi fukcjonalny kompleks hotelowo-rekreacyjny z wspaniałym parkiem. Pobyt w tym kompleksie nie jest na moją kieszeń, ale cieszy on moje kaprawe oko.

                             *

    Widok pałacu z przodu... No i ta fontanna.

                           *

        

    Jeden z dawnych budynków folwarcznych.

                           *

 

        Kolejny dawny budynek folwarczny.

                         *

Dawny budynek gospodarczy, obecnie recepcja i basen kąpielowy.

                             *

            Fontanna w całej okazałości.

                           *

      W tym łączniku znajduje się palmiarnia.

                           *

       Ozdobny portal wejściowy do pałacu.

                           *

    Park pałacowy z altanami, rzeźbami, etc...

                          *

      Inne ujęcie parku ze stylowym mostkiem.

                           *

               Ujęcie pałacu z tyłu.

                           *

      Ostani rzut okiem na zamek i w drogę.

 

     Wymieniłem już sprzęgło w moim Szrociku, ale muszę się od nowa uczyć ruszania bo jest czułe i lekko chodzi. Poprzednie było zajechane do cna i nity tarły o tarczę aż miło. W sobotę wybieram się na miłą wycieczke ze "Zwiedzakiem" od wąwazu myśliborskiego, szlakiem kopaczy złota do Złotoryi, a dalej do zamku Bolczów w Janowicach.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

ZAMEK CISY I...

wtorek, 07 sierpnia 2012 11:13

   O zamku obronnym Cisy wzmiankowano już w 1241 roku. Jak fama niesie, wcześniej był tam drewniany gród obronny. Książę Bolko I go rozbudował i umocnił. W pierwszej połowie XIV wieku zamek został siedliskiem rycerzy rabusiów. W 1355 roku został zajęty przez Bolka II i przywrócono jego pierwotne znaczenie obronne. Zamek z jednej strony jest otoczony fosą, a z drugiej stromym urwiskiem.

    Został częściowo zniszczony w czasie wojen husyckich, ale później go odbudowano i powiększono. W 1634 roku został spalony przez Szwedów i praktycznie od tego czasu popadał w ruinę. W 1961 roku został zabezpieczony jako trwała ruina i tak jest do dzisiaj. Serce rośnie, że nie spalili go ruskie sołdaty w walonkach, a nasze władze PRL go zabezpieczyły przed dalszym popadaniem w ruinę.

    Sam nie wiem skąd u mnie takie umiłowanie starych, cześciowo zrujnowanych zamków? Te odbudowane lubię zwiedzać, ale to już nie ta magia i tajemnica skryta w resztkach starych, kamiennych murów.

                           *

 

         Most nad fosą prowadzący do zamku.

                           *

Kamienne mury zamku, okno strzelnicze z boku wejścia.

                          *

   Kamienne  nadproże łukowe nad bramą zamku.

                          *

         Baszta obronna w murach zamku.

                          *

                   Mury zamkowe.

                            *

                           *

              Widok z wieży od środka.

                            *

               Zamkowe okno w murach.

                          *

             Mury zamku od zewnątrz.

                           *

                          *

                          *

           Most nad fosą i brama zamkowa.

                           *

             Zamek Cisy wczesną wiosną.

                          *

Pamiątka z Warszawy - ja i Flora... i kto mi podskoczy?

                            *

        

Pierwsze urodziny wnuczki Zuzi. Wybrała różaniec - czyżby w habity się wybierała?

                           *

Urodzinowy tort, dmuchanie świeczki i degustacja.

                         *

No i imprezka urodzinowa na wolnym powietrzu. Zuzia ma apetyt przy babci i dziadku.

                   

     W czwartek jadę do Poznania do kuzyna i przy okazji wymienić sprzęgło w moim szrociku, bo te stare ledwie zipie. Cóż swoje lata ma, a i ja go nie oszczedzałem na zamkowych szlakach.       


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  487 166  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 487166
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9456
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3761 dni

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl