Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 211 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Tydzień z górki

środa, 29 sierpnia 2007 18:05

 

* 

Na wstępie chciałbym podziękować Grażynce za wpisy i życzenia. Szkoda, że nie ma swojego blogu, abym mógł się zrewanżować miłym słowem.

*   

    Dzisiaj już środa po południu, czyli tydzień mam już z górki. Boże! Jak ten czas leci nieubłaganie. Pędzi jak szalony. A może tak się tylko wydaje, gdy zaczynają się "siątki"?   

    Nie wiem dlaczego, ale najbardziej lubię wekendy. Widocznie mój organizm domaga się emerytury? A tu jeszcze cztery lata. Horror. Dobrze, że mi chociaż humor dopisuje i zdrowie.

    Ale z drugiej strony jak się patrzy na naszą politykę, to mnie terapeutyczna krew zalewa, a mój potencjał pokory wobec bliźniego (czytaj polityka) dawno się wyczerpał. Chciałoby się zawołać. Boże! Ty widzisz, a nie grzmisz!  Albo - Jeruzalem, Jeruzalem, czemuś mnie opuścił?  

Choc z drugiej strony jest i jajcarsko.

*

Dżingis Chan

 

Chwalił się Łyżwiński, że jest bardzo jurny,

Nie przymierzając jak trzy wielkie buhaje.

Lecz gdy trafił do paki i pojadł smutniaka,

Szybko zaczął płakać, że mu od lat nie staje.

*

Morał z tego taki wynika,

I natrętnie mnie nęka.

Że polityka nawet z jurnego byka,

Zrobi dupka i impotenta.

* 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

Kolejny rok z głowy

wtorek, 28 sierpnia 2007 9:44

 

Latka lecą

*

    Z powodu WP nie mogłem nic wpisać, ani nawet tej cholernej viagry usunąć. Pewnie WP dba o tych spamerów i o moją kondycję witalną. Dlatego muszę uroczyście oświadczyć; Ja jeszcze sobie jakoś radzę w tych sprawach, aczkolwiek wiek robi swoje, ale ja  czytam Desideratę i stosuję ją w życiu, więc przyjmuję z godnością to, co mi lata niosą i nie pomstuję na naturalne ograniczenia witalnej sprawności. Mogło być gorzej i dlatego sakramencko dziękuję za ten specyfik, ale nie skorzystam.

     Napisałem "roczek z głowy" dlatego, iż w sobotę ukończyłem 61 lat, a w niedzielę z tej okazji zrobiłem rodzinnego grila. Nie była to co prawda okrągła rocznica, ale co tam. Goście jakoś dopisali, chociaż dwie córki nie mogły na niej być. Jedna była w pracy, a druga z mężem pojechała do jego rodziny, a rodzina męża to rzecz święta. Ale był mój kolega - Patryk (ten od zdjęć Kaczorów), dziennikarz i działacz związkowy, młodszy o 40 lat. Chodził on z moją najmłodszą córką do szkoły, ale co tam.

    Pewnie oznaką starszego nieco wieku jest rozwaga i doświadczenie, oraz przebywanie w otoczeniu młodszych od siebie. Co prawda moi koledzy równolatkowie już raczej siedzą w kapciach przed telewizorem i narzekają na swój wiek i hemoroidy, albo sprawdzają swoją witalność, przyprawiając żonom różki. Ja, jak powiadają znajomi, jestem "zgredzikiem" o duszy małolata, sprawdzać się nie muszę, a doradzić i służyć doświadczeniem zawsze mogę.

     Dlatego też z pokorą przyjmuję ataki spamerów od viagry, bo wreszcie dotarło do mnie, że bez codziennego jej usuwania bym się czuł bardzo samotny i opuszczony przez bliźnich.

    Z radością czytam wpisy od moich przyjaciół i cieszę się ich radościami, sukcesami, osiągnięciami i wraz z nimi boleję, gdy im coś się źle dzieje. Dlatego proszę dobrego Boga o jeszcze parę lat życia, abym smakował wiersze moich blogowych poetów, zobaczył parę miejsc w Polsce i wyruszył ponownie "Szlakiem zakapiorów" w Bieszczadach, by po zejściu do Cisnej uczestniczyć w "Bieszczadzkich Aniołach".

*

Ja się powoli starzeję, ale moje miasto robi się coraz piękniejsze. Wystarczy porównać jego powojenną panoramę z wcześniejszego zapisu, do tego zdjęcia z "lotu ptaka". Różnica na lepsze jest ziobrowato "porażajaca", choć to zaledwia część mojego Głogowa.

*

Dziękuję Iwonce za życzenia urodzinowe (niechcący się wygadałem w komentarz na jej blogu).

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Po latach...

czwartek, 23 sierpnia 2007 18:52

 

Niespodziewany telefon

    W poniedziałek wysłałem mojemu koledze Józkowi, który od 1981 roku mieszka w Niemczech w Wupeertalu moje dwie książki. Prosił mnie o to jego ojciec, dał mi też jego adres. Zdziwiłem się, gdyż nie miałem z nim kontaktu od lipca 1970 r. i byłem święcie przekonany, że nasza przyjaźń nie przetrwała próby czasu. 

    Byliśmi przyjaciółmi od dzieciństwa i to takimi na dobre i na złe. W grudniu 70 r. brałem udział w wydarzeniach w Szczecinie za co dostałem wyrok i odsiedziałem trzy lata. Później jakoś nie mieliśmy okazji się spotkać, gdyż oni nie mieszkali już w Głogowie. Co jednak wcześniej przeżyliśmy to nasze.

*

Ja i Józek. Zdjęcie zrobione na budowie w Sulechowie

w lipcu 70 r.

*

    Józek był mistrzem kominiarskim i zapalonym fotografikiem mimo bardzo poważnej wady wzroku. Zdjęcia robił artystycznie.

*

   Byłem ogromnie zdziwiony, gdy ktoś do mnie wczoraj wieczorem zadzwonił. Okazało się, że to mój przyjaciel. Byłem też podwójnie zaskoczony: Raz, że książki szły tylko dwa dni i że kolega do mnie zadzwonił. Cieszył się jak małe dziecko z moich książek, listu i z tego, że po kilkudziesięciu latach odnowiliśmy naszą przyjaźń. Przegadaliśmy ponad godzinę, a gdy go spytałem o zdrowie jego żony Irki (byłem na ich cichym ślubie i małym przyjęciu), to Józek zaczął płakać. Wiedziałem wcześniej, że Irka choruje na raka, ale nie sądziłem, że to jest aż tak  źle. Pocieszałem kolegę jak mogłem. On mnie poprosił o modlitwę w jej intencji... Czuję, że nie jest dobrze, bo na domiar złego dostała zapalenie płuc, które ciągnię się trzeci tydzień, a wysoka gorączka nie chce ustąpić.

*

Irka z synem Edwinem jeszcze w Polsce.

*

    Martwię się o nią i mojego kolegę. Teraz widzi już bardzo źle, chodzi o białej lasce. Józek jest załamany, gdyż Irka jest i żoną, i jego oczami... Przeżyli już razem 42 lata. Nie wiem, jak on sobie sam poradzi... Jego syn Edwin ma 41 lat i jest obciążony pracą zawodową i swoim studiem fotograficznym. Ma talent po ojcu.

    Nie mam innego pomysłu jak prosić przyjaciół z blogów, aby pomodlili się w intencji powrotu do zdrowia Ireny.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Głogowska Kolegiata

środa, 22 sierpnia 2007 17:12

 

Głogów - moje miasto

    Kocham swoje miasto, które ma bogatą historię. W dawnych czasach był stolicą Księstwa Głogowskiego. Na przestrzeni wieków miasto znajdowało się pod wpływem Książąt Piastowskich, Czech, Austrii, Francji (Napoleon), Niemiec, aby w 1945 roku powrócić do Polski. Niestety było nieomal (95%) całkowicie zniszczone, gdyż Hitler ogłosił je "Festung Glogau (twierdzą). Przez wiele lat dzwigało się z ruin, aby stać się ładnym, magicznym miastem o swoistym mikroklimacie europejskim. Miastem, które od podstaw zrekontruowała swoją Starówkę.

*

Panorama Głogowa po wojnie

*

Głogowska Kolegiata przed wojną (1932 r.)

*

Wnętrze kolegiaty. Zwróć uwagę na piękne barokowe stelle w górnej części nawy głównej.

* 

Tak wygladała Kolegiata po wojnie

*

Można porównać ze zdjęciami z odpustu, ile pracy zostało wykonane przez parę lat. Marzę, aby dożyć czasu, gdy nasza Kolegiata odzyska przedwojenną świetność.

*

 

Obraz "Madonna z Dzieciątkiem" autorstwa Łukasza Cranacha Starszego namalowany w 1518 r. Uświetniał on wnętrze kolegiaty. Obecnie w Muzeum Puszkina w Moskwie. W 1945 r. Rosjanie potraktowali go jako zdobycz wojenną, czyli mówiąc prościej ukradli go nam, jak wiele innych cennych zabytków.

*

            
   . Od kilku lat prowadzone są starania o odzyskanie obrazu. Ja też się podpisałem pod jedną z petycji do rządu Rosji. Ale na razie cicho sza. Rosjanie nie mają zwyczaju czegokolwiek oddawać.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Mea Culpa!

poniedziałek, 20 sierpnia 2007 10:04

*

Jeśli kogoś niechcący zbanowałem, to niech napisze to na swoim blogu, a zaraz usunę blokadę. To przez tę cholerną viagrę, którą non stop banuję. Ale żeby przy okazji Przyjaciół banować, to już koniec swiata.

P R Z E P R A S Z A M ! ! !


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  487 153  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 487153
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9456
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3761 dni

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl