Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 821 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Wiosennie

czwartek, 31 marca 2011 16:59

    Wiosna idzie pełną parą i wszystko na to wskazuje, że zima już nie wróci. Lubię wiosnę, bo wiosna to pora radosna i... miłosna. Łza się w oku kręci, gdy sobie przypomnę lata mojej burzliwej młodości i... miłości. To se ne vrati, jak mawiają czescy górale, ale powspominać można. Oj byłoby o czym, ale jestem już statecznym starszym panem, który ma swoją ślubną, dzieci i wnuki, więc wolę nie ryzykować, bo jeszcze ktoś z rodziny przeczyta i będą jaja. Nie wielkanocne oczywiście. Lubię wiosnę i rozwijające się pąki na drzewach, które tylko patrzeć, jak staną się zielonymi liśćmi. Ciężko mi na skołatanym sercu, że nie mogę podziwiać bieszczadzkiej wiosny i tej gamy kolorów połonin i lasów. Ale nie można mieć przecież wszystkiego. Dlatego uciekam wspomnieniami w Bieszczady, gdzie podziwiałem dwie wiosny i nie tylko.

     Wiosna napawa mnie optymizmem, słońce napełnia mnie życiową energią, krew w żyłach szybciej krąży, a oko błyska energią. Na szczęście, czuję, że przesilenie wiosenne mam już powoli za sobą, finanse już się unormowały (było tych wydatków, oj było) więc czas pomyśleć o egzaminie na prawko. Myślę pozytywnie i może mi się uda, a wtedy już sam pojadę wymienić zimowe opony na letnie, które po cenie kosztów wymieni mi kolega z branży oponiarskiej. Już ma dla mnie odłożone, co prawda używane, ale w super stanie. Myślę, że dobry Bóg nie odwróci się od swojego agnostycznego, maluczkiego robaczka i spełni moje marzenie. On przecież dobrze wie, że taki biedny robaczek mu byle pierdołami dupy nie zawraca. I dlatego Bóg woli agnostyków i pewnie ateistów.

    Niewiele mi do szczęścia potrzeba. Dzieci mam fajne, wnuki też, aczkolwiek wnuczka Karolinka weszła w wiek buntu i negacji, ale za to Miłoszek już gada jak najęty i jest ciekaw świata. U jego mamy, a mojej córki Eweliny brzuszek się już widocznie zaokrąglą i może będzie wnuczka, aby Sebastian miał parkę pociech, a moje Renia poczuła się 100% babcią.

     Niestety, mój wiosenny nastrój psuje zapowiedź PiS-u dalszego uprawiania smoleńskiej żałoby. Nic to, że biskupi mowią, że po roku należy żałobę zakończyć i żyć życiem żywych, mając w pamięci bliskich na tym drugim brzegu. Nic to, że wielu polakow oczekuje na radosne święta wielkanocne, które są zwycięstwem życia nad śmiercią wlaśnie. Nic to, że pierwszego maja będziemy się radować beatyfikacją Polaka Jana Pawła II. Myślę, że pisowscy żałobnicy będą w zdecydowanej mniejszości, a ich krokodyle łzy i udawana, bo polityczna boleść nie przesłoni nam wiosennej radości. Jakoś bowiem nie wierzę w pisowską żałobę.

    Dzisiaj zadzwonił mój szef Michał z propozycją dyżurowania w Miłkowie dwie dwie doby, do Wielkiej Soboty wieczorem. Wstępnie się zgodziłem, bo szanuję kolegów i rozumiem, że jakoś się musimy podzielić obowiązkami. Mam nadzieję, że pojadę na dyżur już swoim samochodem i nie będę wycierał swojej szanownej dupy na przystankach PKS. Grunt, że w święta będę w domu, aby w otoczeniu dzieci i wnuków radować się przy świątecznym stole. Bo tego bym sobie nie odpuścił.

                            * 

  

Rozbawiła mnie ta jajcarska maksyma, ale co tam, wszak jeszcze żyjemy i oby nam się...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Wekendowo

sobota, 26 marca 2011 9:33

    Nareszcie wesoły nam dzień dzisiaj nastał, a tak po prawdzie,to dwa dni laby, wekendem zwane. Jak zwał tak zwał, ale wypocząć należy, bo to godne i sprawiedliwe. No to sobie wypoczywam. A co!

     Boże, jak ja lubię Wasze komentarze od serca i pełne troski, aczkolwiek Alenka mnie ostatnio deczko opierdoliła za moją papierosową słabość. Opeer przyjmuję w pokorze, a i tak nie zamierzam rzucić palenia, bo żal mi będzie zdrowym umierać.

    Ubawiły mnie komentarze i rady co do PIT-olenia. Muszę się Wam przyznać, że nie traktujcie tak serio moich wypocin. Ja lubię sobie podrzeć łacha sam z siebie, aby było weselej. Nigdy jednak nie drę z Was, no, może troche przesadzam w moich komciach rymowanych, ale to z dobrego serca. Co do PIT-olenia, to już dawno tę wredną czynność zrobiłem. Oczywiście nie za pomocą "doradcy", ale przy pomocy specPITpłyty z Wyborczej, która wyliczyła mi wszystko jak należy. Oczywiście, że odliczyłem za internet sobie i żonie, bo się wspólnie rozliczamy. A, że wiecej odliczeń i ulg nie mam, bo dzieci mam już dorosłe, a dziadkowie za swoje wnuki nie mają żadnej ulgi, co już samo w sobie jest niesprawiedliwością dziejową, która godzi w populację, prokreacje i rodzinę. Wyszło mi, że muszę fiskusowi zwrócić 49 złotych, więc dałem sobie siana z wysyłaniem PIT-a i kasy. Mam czas do końca kwietnia i ch... Jakoś sobie nie przypominam, aby fiskus kiedykolwiek się pośpieszył z oddaniem nadpłaty, tylko czekał te swoje ustawowe 3 miechy. On może czekać, to ja też.

     Nie jestem zagorzałym fanem sportu, ale podziwiam Adama Małysza za klasę z jaką kończy swoją karierę. Masz u mnie Adam dozgonny szacunek za skromność i prawdziwie sportową postawę fair play, za co brachu zostałeś nagrodzony. Dlatego dzisiaj oglądam Twoje pożegnanie ze skocznią.

    Zbliża się nieubłaganie pierwsza rocznica katastrofy smoleńskiej, a wraz z nią zapowiedź godnego jej uczczenia. Jednego tylko nie rozumię. Dlaczego PiS będzie manifestował na Krakowskim Przedmieściu pod pałacem prezydenckim, zamiast składać wieńce i kwiaty na cmentarzach, i na  Wawelu, a nie pod pałacem. Ja to rozumiem, bo nie chodzi im o uczczenie śmierci Prezydenta i Pierwszej Damy, ale o zadymę i pospolitą awanturę. Zwykłą drakę ludzi przegranych, którym stolec w Pałacu Prezydenckim przeszedł koło nosa, co doprowadziło Jaro Kaki do fiksum dyrdum, czego małym dowodem były jego zakupy na pokaz w najdroższym sklepie, zamiast w nieodległych tańszych. Słuchaj Jaro, ja na ciebie walę za to, żeś mi przypomniał, że kupowanie w Biedronce stawia mnie w szeregu biedoty. Nie wstydzę się, ale moja ślubna robi w niej zakupy nie z biedy, ale z czystej kalkulacji, bo na tym polega gospodarność właśnie. No i ma się wnuki, a te jak wiadomo wymagają dopieszczenia. Żal mi ciebie Kaczyniaku mizeraku, bo nigdy nie słyszałeś od teścia "witaj zięciu", a od teściowej "spadaj zięciu". Nie wiesz co to dzieci i ich wychowanie, nigdy nie będziesz się zamartwiał zdrowiem wnuków. I dlatego mi ciebie żal. Tylko nie pierdol mi, że nie można było się zakochać, bo można, tylko ty nie mogłeś, gdyż kochałeś tylko siebie.

     Czyż dojrzała miłość Alenki i Jędrka nie jest tego przykładem. Przecież oni sobie przez skype'a mowią: "Codziennie mówię ci - kocham Cię. Co noc mówię Ci - kocham Cię". Piszę w cudzysłowie, bo to słowa piosenki, która jak na zamowienie leci właśnie z radia.

    Wczoraj szlifowałem jazdę z Karolem, a dzisiaj jadę szlifować moim Swiftem wraz z zięciem, bo mają do nas przyjechać z Miłoszkiem. A jak już sobie doszlifuję, to... O rany, aż strach pisać, aby nie zapeszyć. 

    Mamy wiosnę, a więc czas na odchudznie z zimowej tuszy.

  

     Można powiedzieć - dwie dupy w jednej.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Wiosenna aura

wtorek, 22 marca 2011 15:25

    Jak zwykle wróciłem z Miłkowa podziębiony i bardzo zmęczony, tak psychicznie jak fizycznie. Pewnie już jestem za stary na takie eskapady, czyli kilkudobowe dyżury na których jestem sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Pewnie karkonoski klimat też mi nie służy, bo kudy mu do bieszczadzkiego.

    Rozmawiałem kiedyś z miłą babcią autochtonką z Miłkowa. To ona mnie oświeciła, że ten klimat i powietrze jest super dla tych, co mają problemy z drogami oddechowymi, astmami i alergiami, ale szkodliwy dla sercowców. A ja właśnie sercowcem-zawałowcem jestem. Rozumiem teraz dlaczego wracam taki wykończony. Nie wspomnę też, że tęskno mi za domem, bo domatorem jestem. A do tego te trzygodzinne dojazdy autobusami i wycieranie tyłka na przystankach. Będę musiał to wszystko jeszcze raz dokładnie przemyśleć.

    Na szczęście wiosna nadchodzi pełną parą. Słoneczko grzeje, dzień robi się coraz dłuższy i tylko się radować. Jak mi tylko minie "przesilenie" wiosenne, to startuję na egzamin na prawko, aby zacząć jeździć swoim samochodzikiem i zwiedzać, czyli spełniać wreszcie swoje marzenia. Bo tylko moje realne marzenia nadają sens mojemu życiu.

    Czas więc chyba na pewne zmiany w moim życiu, albo jakieś snsowne korekty.  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Znowu wyjazd...

czwartek, 17 marca 2011 13:10

    Jak zwykle jadę dzisiaj na dyżur do Miłkowa, gdzie będę do niedzieli i to do wieczora. Do domu wracam dopiero około 23. Przepraszam, że nie wszytkim odpisałem na komentarze, ale jak Wam wiadomo, jestem bardzo zapracowanym emerytem, który też musi nieco pobyć z rodziną. Potrenowałem też jazdę po łuku z instruktorem i moim samochodem. No i zrobiło mi się bardzo smutno, bo za każdym razem łuk mi wychodził jak należy, a na egzaminie na odwrót. Może niedługo Bozia obdarzy mnie swoją łaską i zdam ten k......i egzamin.

    Już się szykuję do wyjazdu, wykąpałem się, spakowałem plecak i czekam na obiad. A na wieczór czeka mnie nowe wyzwanie na niwie pomocy użależnionym i bezdomnym. Potrzebne instrukcje otrzymałem od szefa Michała i kolegi terapeuty Marka po którym przejmuję dyżur. Mam nadzieję, że nie będzie źle, tylko pogoda się popsuła i pada deszcz.

     Wnuczek Miłoszek już ma zdjęte szwy i pewnie zapomniał o operacji. Stary to by po czym takim kwękał i stękał ze dwa tygodnie, a ten smyk na drugi dzień już po podwórku i mieszkaniu buszował.

    Dziękuję Hani, że podjęła się pracy konserwatorskiej na moim Amorku - aniołku i przeszła samą siebie. To już nie jakiś stary grzyb z aniołowatych, ale istne cudo. No to sobie podziwiajcie dzieło Hani.

                           *

  

   Mój Amor po liftingu. Odmłodniał jak cholera. No i bardziej apetyczny się zrobił. Tylko skrzydełka mu się deczko przesunęły.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Czas PITolenia

sobota, 12 marca 2011 17:29

    Naszedł czas rozliczeń z fiskusem i wypełniania PIT-ów. Ja taką wątpliwą "przyjemność" nazywam po prostu PIToleniem w bambus. Bo i co może taki biedaczek, szaraczek PITowy jak ja, naPITolić w swoim zeznaniu podatkowym. Przecież nasze prawo PIT-owe jest tak skonstruowane, że niczym antyJanaosik zabiera biednym, a daje bogatym. A te ich instrukcje PITpodatkowe są tak napisane, że nikt o zdrowych zmysłach tego nie rozbierze. Dlatego powstały  trzy szkoły PITolenia - wołomińska, mokotowska i pruszkowska, aczkolwiek tej ostatniej nie polecam, bo jest trefna i mocno wanieje.

     Bogaty PITowiec, biznesmen, czy gangster ma w dupie PITolenie, bo ma od tego całą rzeszę cwanych PITologów, którzy znając w/w szkoły w należyty sposób zadbają o pryncypała, aby ten nic nie stracił, jeno zyskał. Jak taki PITolog naPIToli w PITcie, to urzędnikowi z Urzędu PITowego gacie z wrażenia opadną, że jej PITowa jednostka musi tyle kasy zwrócić. Bo bogaty ma różne ulgi PITowe, lipne darowizny na "szlachetne" cele dla znajomego katabasa, zawsze też wykaże straty jakie poniósł w pomnażaniu majątku swego. A co ma biedula? Ano gówno ma. Taka PITowa biedula niczego nie może podarować, bo i z czego, niczego sobie nie odpisze, bo żadnej ulgi nie ma, że już o "stratach" nie wspomnę. Nawet darowizny dla własnego dziecka sobie nie odliczy, albowiem posiadać dzieci i pomagać im, to w naszym chrześcijańskim kraju, przy "rozwiniętej" polityce prorodzinnej jest celem nieszlachetnym, wręcz ohydnym. 

     Taka biedula musi się pocić z PITem, dostając powoli kręćka, oczopląsu, stwardnienia rozsianego i choroby Świętego PITa. A nawet jak coś w swojej PITuli naPIToli i na piechotę odniesie do Urzędu PITowego, a tam jakimś cudem mu PIT przyjmą, to i tak nie będzie spał spokojnie. Nie będzie, albowiem fiskus ma pięć lat na oPITolenie szaraczka. Znaczy, że przez pięc lat można się spodziewać wezwań, albo wizyt nocą, gdy PITgliny do drzwi kolbami załomocą, aby szaraczka zakuć w dyby i wrzucić do wieży głodowej na skruszenie. Komornicy PITowi przy tej okazji zdejmą nam ze ściany ostatni kilim po nieboszczce babci i portret prapradziadka w sukmanie, i z kosą postawioną na sztorc.

     Pierdolić PITolenie! Obyśmy zdrowi byli! Tak jak mój wnuczek Miłoszek, który na drugi dzień po zabiegu biegał po podwórku płosząc leśne gzy, psiapsiuki i wypłosze. A na trzeci asystował dziadkowi u brokera ubezpieczeniowego, aby wyPITolić najtańsze OC z NW. Ba, wybrał mi nawet nowego Opla w salonie i wsiadł do niego. Był nawet deczko zawiedziony, że dziadek nie miał 36 tysięcy na wybrane autko. Skromny ten mój Miłoszek, mógł mi przecież wybrać Opla za 130 tysięcy. Pewnie zasugerował się gabarytami dziadkowego Suzuki.

                         *

 

Miłoszek na zabawie karnawałowej w przedszkolu przebrany za Mysza Miki.

    I obyśmy tylko zdrowi byli...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  490 876  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 490876
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9604
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3857 dni

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości