Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 821 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Belzebub potupał

sobota, 29 marca 2008 10:11

*

    Albo się ma jakieś zasady, albo nie. Zasady dla mnie są oparte na systemie wartości, który wyznaję i nie zmieniam ich w zależności od okoliczności, czyli koniunkturalnie. Bo albo w coś wierzę, albo nie. Można zmieniać deczko poglądy polityczne, ale w obrębie jednej ideologii. Nie można być chorągiewką na wietrze, albo zwykłym śmieciem, którego wiatr popycha w różnych kierunkach. Bo albo się jest uczciwym, albo nie. Innych opcji nie ma, bo nie można być "trochę" w ciąży, albo trochę uczciwym. Dlatego nie piszę na tym blogu o politykach, którzy mnie przyprawiają o odruch wymiotny.

    Są jednak sprawy, które wzbudzają mój niekłamany  zachwyt z uwagi na bezdenną i bezgraniczną głupotę ludzi, więc warto o nich wspominać. Nawet Szwejk jak określał pewnego pokracznego ratlerka, to stwierdził: Ten pies był tak potwornie brzydki, że aż piękny w swojej brzydocie... Nie można tego jednak powiedzieć o ludziach, którzy są tak potwornie głupi, że są nawet supermądrzy w swojej bezdennej głupocie.

     Bez wątpienia chodzi mi znowu o rzeczniczkę dziatwy panią Sowińską, która w swym okrutnym idiotyzmem pobiła wszelkie rekordy świata. Ta pani ma jednak i dobre cechy, a jedną z nich jest jej bezgraniczne uwielbienie dla o. Belzebuba Rydzyka, na którego widok pada na kolana i cmoka go w sygnet. Podobnie jak na dźwięk jego "anielskiego" głosu dostaje orgazmu i sika po nogach z rozkoszy. Tą słabość do o. Belzebuba wykorzystali dziennikarze z "Super Ekspresu", którzy zadzwonili do niej po aferze z seksem 18 latków. Jeden z nich się przedstawił jako namaszczony przedstawiciel padre Belzebuba i najzwyczajnie w świecie opieprzył Sowińską, że o seksie gada zaraz po Wielkanocy i gada bzdury niemiłe o. Belzebubowi Rydzykowi, który ponoć okrutnie uwielbie seks wśród małolatów. Sowińska na dzwięk słów pater Rydzyk dostała małpiego rozumu i tłumaczyła się niczym wystraszony sztubak. Na koniec umówiła się na jakiś termin, że publicznie w radiu Maryja odwoła swoje słowa o kopulacji małolatów poniżej 18 r.ż.

    Tak to niezłomne zasady i system wartości pani Sowińskiej runął niczym domek z kart na dźwiek słów o. Rydzyk. Jestem pewien, że gdyby zartowniś z "SE" poszedł dalej i zasugerował rydzykobojnej niewieście, że mnichowi miła jest pedofilia i seks oralno-analny, to ona by to też szybko przyjęła do kanonu swoich "niezłomnych" zasad i wypichciła projekt stosownej ustawy.

     Nad głupotą tej pani pochylił się tylko niejaki weszpolaczek Bosak, który bronił intelektu swojej umiłowanej Sowińskiej i ściemniał jak tylko potrafił w programie Jaśka Pośpieszalskiego i później w innych massmediach, aby deczko złagodzić sromotę rydzykobojnej Sowińskiej. Bosak, o tępej twarzy muła intelektem się nie popisał, ale co można wymagać od miłośnika smoka wawelskiego i kreacjonizmu.

     Myślałem, że już nikt nie wyskoczy z podobnym idiotyzmem, ale byłem w błędzie jak pijane dziecko we mgle. Stało się to za sprawą harcerzyków, którzy po parodniowymm kursie oficerskim Macierewicza zostali agentami Służby Kontrwywiadu Wojskowego i to na placówkach w Afganistanie. Harcerzyki umieścili na portalu "Naszej Klasy" swoje zdjęcia z Afganistanu w bojowym rynsztunku ( w kamizelkach, granatach z kaburami, gnatami, kałachami, bagnetami, dzidami,sztyletami i RGPPanc) i opatrzyli je swoimi nazwiskami i stopniami wojskowymi. Nieodpowiedzialność i głupotę żołnierzyków opublikowała "Wyborcza", ale zaraz dał jej odpór sam Antoś "Policmajster" Macierewicz i Zbinek "Jakuzi - Gazrura" Wasserman. Według ich mniemania harcerzyki mogli nieco pobaraszkować i pofotografować się w bojowym rynsztunku na "Naszej Klasie", ale "Wyborcza" pisząc o tej bezdennej głupocie Macierewiczowych oficyjerów, złamała tajemnnicę wojskową i zasługuje na prokuratora.

     BOŻE! TY WIDZISZ I NIE GRZMISZ!  Jednak zaczynam wierzyć w Ciebie, gdyż dałeś kolejny dowód na swoje istnienia. Odebrałeś bowiem całkowicie rozum paru dyżurnym idiotom.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Śmieszno i straszno!

środa, 26 marca 2008 16:10

*

    Nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać z głupoty niejakiej pani Sowińskiej, która jest rzecznikiem od dzieci. Powiem jedno, gdyby głupota ludzka miała skrzydła, to ta pani fruwałaby niczym synogarlica w przestworzach. Sowinska jest sławna na cały świat za sprawą zdobycia III miejsca  w konkursie "Idioty Roku", który zdobyła w USA za Teletubisiów i ich homoseksualną orientację seksualną. Tym razem nie chciała być gorsza i wyskoczyła z pomysłem, aby podwyższyć wiek z 15 na 18 lat, na uprawiania seksu. Widocznie ta bogobojna, ale mocno stuknięta w ciemię niewiasta, chce zdobyć I miejsze i bezapelacyjny tytuł "Idioty Roku AD 2008", bo trudno zrozumieć jej troskę o czystość małolatów. Mało, że chce ta pani wyprokurować stosowną ustawę, to na dodatek zmienić artykuły w Kodeksie Karnym.

    Sam jestem ciekaw, jak to ma wyglądać w praktyce, bo jeśli chodzi o kopulację małolaty (małolata) z kimś starszym, to sprawa wydaje się jasna jak słońce, ale jak zacznie uprawiać seks 17-lataka (niegdyś dziewica) z równolatkiem (niegdyś prawiczkiem), to mogą wyjść jaja jak berety. Łatwo bowiem przypisać gwałt 18 latkowi gdy wydmucha 17,5 latkę, lub viceversa, albo molestowanie i czyny lubieżne, gdy nie wyciupcia, a tylko wycałuje, i deczko wymiętoli tu, i ówdzie. Gorzej będzie z ogarniętymi nieokiełznaną chucią małolatami, gdyż trzeba będzie udowodnić kto był stroną aktywną, a kto pasywną, a z tym może być już problem. Adwokaci (specjaliści od zaciemniania jasnych spraw) z obu stron będą mieli więc pole do popisu, a procesy będą się ciągnąć latami, jak niegdyś o miedzę. W niektórych skrajnych przypadkach aż do momentu, gdy któryś z niegdyś młodych kochanków dostanie demencji starczej i sklerozy i nie będzie już wiedział o co chodzi. Przecież człowiek w pewnym okresie życia zaczyna dziecinnieć i mówić na chleb bep, a na muchy ptapty.

     Najśmieszniejsze jest to, że Kościół i partie prawicowe, że o Moherkach i Rodzinach Radiomaryjnych nie wspomnę, mają jakąś dziwną i trudną do zdefiniowania obsesję na punkcie seksu. Najchętniej te bractwo nakazałoby kopulację jedynie dla prokreacji i to tylko w małżeństwach konkordatowych, bo dla reszty całkowity zakaz pod karą więzienia. Nic tak bowiem nie wkurza tych nawiedzeńców jak seks przedmałżeński i niesakrametaly, a już ostre amorki wśród nieletnich to wręcz grzech śmiertelny, ruja i poróbstwo.

    Mam fart i teraz jestem najszczęśliwszym człowiekiem, gdyż mam żonę i stosowny ślubny pokropek, oraz swoje lata, które raczej nie nastrajają do nadmiernej i rozwiązłej aktywności seksualnej. Boże, jak to dobrze, że za moich kawalerskich czasów nie karano za takie swawole, gdyż byłbym najpewniej więźniem seksualnym, a nie politycznym. Bo i nagrzeszyłem co niemiara przez 30 lat życia w kawalerskim stanie. Oczywiście, że za młódki popniżej 16 r.ż. się nie brałem, ale powyżej, to...., ale za obopólną zgodą. Nigdy jednak na siłę i podstępem, bo i jaka w tym mogła być przyjemność.

     Współczuje więc nastolakom powyżej 15 r.ż., bo jak więcej posłów zidiocieje i pójdą za rada Sowińskiej, to będą mieli się z pyszna, a sądy zamiast sądzić złodziei i bandytów, będą sądzic jurnych kochanków płci obojga. Nie współczuje tylko Sowinskiej gdyż wiem, że jak Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera. I to chyba spotkało tą niewiastę..., za grzechy oczywiście.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Przedświąteczne wspomnienia

środa, 19 marca 2008 16:20

Motto na dzień dzisiejszy:

     Źle się dzieje w państwie Duńskim, ale Chińczyki trzymają się mocno.

     Padre Rydzyk został ogłoszony przez posła Palikota Belzebubem.

*

     Tak można podsumować mój poprzedni wpis. Nadal jest kaczo i nerwowo. Ale nie o tym chciałem pisać. A, że święto Wielkiej Nocy ma nam uświadomić zwycięstwo Życia nad Śmiercią, a ja jeszcze żyję, postanowiłem więc sobie powspominać. Przypomniała mi się pewna historia, a raczej moje perepałki z kadrową w pewnej firmie, w której onegdaj miałem zaszczyt pracować. Wykonywałem w niej bardzo odpowiedzialne zadanie majstra budowlanego, który oprócz kierowania swoim odcinkiem robót, pilnował, aby brać budowlana nie piła po kątach alkoholu..., beze mnie oczywiście.

     Móglbym pędzić w tej firmie swój żywot sielski anielski po wsze czasy, gdyby nie pewna kadrowa. Było to wredne babsko, która szczególnie upodobało sobie mnie. Nie twierdzę, że byłem przodownikiem pracy, ale nie odbiegałem też zanadto od powszechnej normy zachowań dozoru budowlanego. No może z małym wyjątkiem, że dawałem sobie nieco więcej  w beret z bracią robotniczą. Tak przynajmniej rozumiałem wtedy sojusz robotniczy z inteligencja pracującą. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że jako bezpartyjny nie byłem całkiem świadomym członkiem klasy pracujacej. Nic więc dziwnego, że kadrowa dość często wręczała mi z mściwym uśmieszkierm na facjacie kolejne upomnienia na piśmie.

    POLA, bo tak miało na imię to dziewczę, nie grzeszyła urodą i inteligencją, czyli nie odbiegała od gomułkowskich standardów, ale pyskować umiała za trzech. Nic dziwnego, że nikt za nią nie przepadał. Miała jednak jeden dość znaczący walor, a mianowicie była członkiem przewodniej siły narodu (PZPR), która nas wiodła do świetlanej przyszłości. Wszystko byłoby dobrze, bo ja w PZPR nie byłem, a prowadzenie do świetlanej przyszłości razem z Polą mi nie groziło, gdyby nie wysłano kadrowej na WUML (Wieczorowy Uniwersytet Marksistowsko Leninowski), który skończyła z wyróżnieniem. To wyróżnienie nie przekładało się na jej wzrost poziomu intelektualnego, ale świadczyło raczej o beznadziejnym poziomie tych kursów w Kuźni Młotów. Jednak Poli wtedy odbiła palma wielkanocna do tego stopnia, że przy kolejnej "dyskusji" ze mną wypaliła nie z gruszki ni z pietruszki: Kto godzi we mnie, godzi w socjalizm. Uśmiałem się setnie, ale nie omieszkałem poinformować Polę, że mi z nią i socjalizmem nie jest po drodze. Tego nie zdzierżyła Pola i poprzysięgła mi zemstę okrutną. Bo nic tak nie wkurwia działacza partyjnego jak niewiara w pryncypia partyjne i ustrojowe.

    Okazja do zemsty wydarzyła się przed świętami wielkanocnymi. Jak nakazywał dobry obyczaj golnąłem sobie z budowlańcami co nieco na Boże Rany. Przy biesiadnym stole w pakamerze wpadłem na pomysł, aby złożyć Poli życzenia świąteczne na ładnej laurce, która co prawda nie była Wielkanocną, ale bodaj na święto Rewolucji Październikowej. Podochocony J-23 napisałem stosowne życzenia rymem:

Obyś ty się nasza Polu miła,

Na same święta zbukiem udławiła,

A biała kiełbasa by spowodowała,

Byś siedziała w kiblu i cały czas srała.

*

Miłej Poli, drogiej Poli,

Niech się od nas odpier..li.

*

     Pośmialiśmy się deczko, laurka gdzieś wsiąkła, a ja zapomniałem o sprawie. Znalazł się jednak jakiś usłużny kapuś, który dostarczył Poli laurke świąteczną ze swoim stosownym komentarzem po linii. Nie muszę pisać co się zaczęło dziać. Pola narobiła szumu, sprawa oparła się o związki zawodowe i dyrektora, tylko egzekutywa partyjna POP mogła mi jako bezpartyjnemu naskoczyć. Dostałem wtedy kolejną naganę i sznsę na pozostanie na stanowisku o ile przeproszę wobec egzekutywy Polę.

    Poli nie przeprosiłem i zostałem na krótko wolnym najmitą. Po paru dniach podjąłem podobną fuchę w kolejnej firmie, która borykala się z brakiem średniej kadry technicznej. Gdy na nowej budowie poznawałem brać robotniczą, pierwszym brygadzistą, którego spotkałem był rodzony brat  Poli. Choć byli podobni do siebie jak dwie krople wody, to różnili się jednak diametralnie. Tadek, bo tak miał na imię dziraski brygadzista był bezpartyjny i na domiar dobrego lubił dawać sobie w beret lepiej niż ja. Tak spotkały się dwie bratnie dusze, które niejedną butelczynę razem osuszyli przy bezetach i różnych innych okazjach. Remont szkoły jednak skończylismy na "czas", czego najlepszym dowodem jest moja najmłodsza córka, która w tej szkole zdobyła dyplom Technika Architektury Krajobrazu i to z wyróżnieniem. Inna sprawa, że po wielu, wielu latach.

*

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy składam wszystkim blogowiczom najserdeczniejsze życzenia zdrowych, spokojnych i obfitych świąt, oraz mokrego, ale ciepłego dyngusa.

Alleluja! Alleluja! To na serio!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Marność i małość

czwartek, 13 marca 2008 17:05

*

    Od paru dni głośno w massmediach o kolejnej aferze z molestowaniem młodych chłoców w Szczecinie. Negatywnym bohaterem jest ksiądz dyrektor, który miast opiekować się chłopcami z rodzin patologicznych sam używał ile wlezie na nieszczęsnych młodziankach. Nie znam się na sprawach ekumenicznych, ale być może w ten sposób sobie wyobrażał pedofil i homoseksualista w sutannie okazywanie miłości Bożej bliźniemu swemu. Przez akt jak najbardziej seksualny.

    Sprawa się rypła i okrąglutki niczym papuśny bobasek księżulo tłumaczy się przez zaprzeczanie wszystkiemu. To okurat rozumiem, że klecha idzie w zaparte i zachowuje się niczym stary, doświadczony recydywista. Tak właśnie postępują ludzie uzależnieni i deczko zboczeni. Znam to z zawodowej praktyki i pobranych mądrości.

    Bardziej mnie jednak zdziwiło, że biskupi z diecezji szczecińsko-kamieńskiej zamiast bronić ofiary przed namiętnym księdzem, bronili tego ostatniego. Jakkolwiek ich postawa jest dla mnie niezrozumiała i haniebna, tak rozumiem ich intencje. Wszak żaden biskup nie trawi jak mu się podległy księżulo rozbisurmanił seksualnie i swoim zachowaniem plami "dobre imię" Kościoła. Lepiej rżnąc głupa, w skandal nie dawać wiary i zamiatać go pod dywan. To stara i sprawdzona metoda Kościoła, który nam maluczkim wmawia, że młyny Boże mielą powoli. Może i mielą, bo ja się na tym nie znam. Co prawda uczono mnie na lekcjach religii o Jezusie, który pochylał się z troską nad maluczkimi, nieszczęsnymi, grzesznikami, dziwkami, odrzuconymi i chorymi. Jednak nauki katechezy pobierałem w Kościele przedsoborowym, w którym jako ministrant klepałem ministranturę po łacinie przed ołtarzem. Być może teraz się zmieniło i w taki seksualny sposób oddaje się miłość bliźniemu swemu.

     Pewnie jurny ksiądz dyrektor pomyślał, że skoro Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże to macając po genitaliach i całując z obłapywaniem spełnia się akt wielkiego misterium duchowego przez molestowanie boskiego absolutu. Nie wiem, gdyż dawno w kościele nie byłem. Mam tylko nadzieję, że prawda wyjdzie na jaw i "nas wyzwoli", a homoseksualista i pedofil w koloratce zostanie wysłany do jakiegoś zadupiastego klasztoru, gdzie miałby okazję przejść stosowną terapię i kontemplować w ciszy, i skupieniu nad własną marnością i rozwiązłością. Oby.

     Wszystkim wiadomo, że w tym roku obchodzimy czterdziestą rocznicę pamiętnego marca 1968 roku, gdzie zdjęcie z repertuaru teatru "Dziadów" z wspaniałą rolą Holoubka wywołało masowe protesty studentów w Warszawie i w innych miastach Polski. Oczywiście "kochana" przez lud władza ludowa spacyfikowała krzepkimi łapskami milicjantów, ormowców i wkurwionego do białości aktywu robotniczego studenckie manifestacje. Relegowano z uczelni Adama Michnika, Szlajfera i wielu innych studentów, wcielając wielu z nich do wojska w specjalnych jednostkach, gdzie im wbijano miłość do ojczyzny i PZPR przez dupę do głowy. Wszystko to się skończyło antysemicką nagonką na polskich Żydów i Polaków żydowskiego pochodzenia i ostatecznym wyrzuceniem ich z Polski z "paszportem" w jedną stronę.

     Dobrze, że Prezydent Lech Kaczyński pamiętał o tej rocznicy i zaprosił, oraz udekorował odznaczeniami państwowymi bohaterów tamtych wydarzeń. Jednak Kaczor nie byłby sobą, gdyby czegoś nie spieprzył. "Zapomniął" biedaczysko zaprosić paru głównych bohaterów w osobach - Michnika, Szlajfera, Grossa na uroczystość do swojego pałacu. I tego właśnie nie rozumiem, ale wiem, że jego kartoflany charakter, małostkowość, małość i mściwość nie pozwoliła mu się wznieść ponad własne uprzedzenia i fobie. Na szczęście Michnik ma tyle odzanaczeń, że mógłby nimi obdarować urzędasów prezia, jego samego i tak by mu jeszcze sporo zostało. Mógł więc sobie Adam machnąć ręką na kartoflanego Kaczora. Smród małości i małostkowości jednak się rozszedł i nie rozwieje go tak szybko mętne tłumaczenie jego rzecznika prasowego.

     Cóż, Lech Kaczyński nie jest przecież prezydentem wszystkich Polaków, a jedynie konfratrów z PiS i paru innych przydupasów, którzy liżą mu tyłek, dziwiąc się, że mają coraz bardziej brązowe noski. Podobnie jak biskupi zamiatający afery pod dywan nie są moimi biskupami. O tempora mores!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

PIT-olenie

piątek, 07 marca 2008 9:34

*

     Zacznę na smutno. Jak wszystkim wiadomo zmarł wspaniały aktor, mistrz i nauczyciel - Gustaw Holoubek. Pełno o nim w massmediach, ale i ja swoje trzy grosze dołożę. On mnie urzekł już dawno rolą alkoholika Kuby w filmie "Pętla". Tak odegrać studium alkoholika to był majstersztyk. Film ten jest w mojej prywatnej filmotece zawodowej. Często go pokazuję nowym pacjentom i omawiamy jego przesłanie. Przesłanie zakończone śmiercią samobójczą Kuby.

     Poostałe jego role tak filmowe jak i teatralne też były świetne. Ba, mistrz to mistrz, więc nic lepszego i oryginalniejszego tutaj nie wymyślę. I niech tak pozostanie.

:-(:-(:-(:-(:-(

*

Wszystkim Paniom Blogowiczkom i nie tylko, życzę samych radosnych dni, wiele szczęścia, dużo zdrowia, zadowolenia w życiu z okazji Międzynarodowego dnia Kobiet i na codzień też. Bo jakby inaczej.

Dodaję duży kosz róż czerwonych.

@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--

*

     A teraz wracam do przyziemnych spraw. Mamy teraz czas PIT-olenia. Nie wiem jak Wy, ale ja już swojego PIT-a i PIT-y mojej rodziny zrobiłem i wysłałem do fiskusa. Ba, otrzymam nawet 141 złociszy zwrotu, bo dobry Bóg nie pozwoli takiemu marnemu i najmniejszemu z najmniejszych robaczkowi jak ja sczeznąć pod butem fiskusa. Nie ukrywam, że jako matematyczny laik skorzystałem z płyty do rozliczeń z Wyborczej, która  za mnie wy-PIT-oliła PIT-a. Czuję się teraz lekko, milo i przyjemnie, bo nic tak nie raduje duszy podatnika jak dobre PIT-olenie i wy-PIT-olenie z fiskusa deczko kasy. No i pozbycie się ciężkiego balastu świadomości, że się nie wywiazalem z PIT-olenia. Bowiem zapisano w Piśmie - oddajcie co cesarskie Cesarzowi, a co boskie Bogu. Przypominam więc moim zacnym przyjaciołom:

*

PIT-olenia czas nastał. PIT-olcie więc ile wlezie i o-PIT-olcie fiskusa. Albowiem nie znacie dnia, ani godziny, gdy policjanci fiskalni przyjdą nocą i kolbami w drzwi załomocą. Mogą też zabrać Ci - komputer, telewizor i dividi.

:-):-):-):-):-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  490 895  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 490895
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9604
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3857 dni

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości