Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 213 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Wspomnienie jesieni (II)

wtorek, 28 lutego 2012 10:20

    Dziękuję za miłe i łechtające moją próżność komentarze. Co do moich wnuków, to najstarsza Karolinka wygrała niedawno konkurs plastyczny zorganizowany przez WORD w Legnicy. Zdobyła wyróżnienie i nagrodę, a jej rysunek został opublikowany w kalendarzu na 2012 rok, który WORD wydał. Jakie talenta mają Zuzia i Miłoszek jeszcze nie wiadomo, ale może z czasem się ujawnią.

      Wracając do zapowiedzianej relacji z wędrówki do Sanktuarium w Grodowcu, spełniam obietnicę.

                          *

       

        Kościoł Sanktuarium w Grodowcu.

                         *

Kamienna płaskorzeźba ze sceną biblijną na kościele.

                           *

        

      Tablica epitafijna przy murze kościoła.

                           *

Kamienne płaskorzeźby z dawnymi darczyńcami kościoła.

                          *

       

   Kamienna rzeźba św. Jana Nepomucenna.

                          *

        

           Kamienna rzeźba Madonny.

                           *

          Symboliczny grobowiec świętego.

                         *

     Dalsze kamienne płaskorzeźby darczyńców.

                           *

        

               Kolejna płaskorzeźba.

                         *

        

     Kapliczka przy wejściu na teren kościoła.

                          *

        

Wejście do kościoła, nad nim figura Madonny Grodowieckiej.

                            *

        

             Kolejna płyta epitafinna.

                         *

                Grupa ukrzyżowania.

                           *

       

          Rzeźba św. Jana Nepomucena.

                         *

        

               Rzeźba św. Mikołaja.

 

     Kolejnym razem pokażę wnętrze kościoła z barokowym wystrojem. Istne cudo.

     Miałem problemy z zapisywaniem zdjęć, ale jakoś pokonałem opór matrii WP.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

POWALENTYNKOWO

środa, 22 lutego 2012 10:26

    Słuchaj Boże jak cię błaga lud... Więc się zdobyłem na opublikowanie paru fraszek o miłości na konkurs walentynkowy zorganizowany przez Klub Batalionowy. Wracając do tego bożego błagania, to nie uważam się za Boga, a jestem jeno marnym, nic nie znaczącym bożym robaczkiem. No i "boskości" we mnie tyle, co kot napłakał. Najpierw się pochwalę nowym akumulatorem do szrocika, który dobrze odpala i jestem z niego zadowolony. Nie muszę go też na noc zabierać do domu.

     U mnie już się wszystko poukładało zawodowo i mam od poniedziałku do środy zajęte popołudnia, tak, że nie mam już dużo czasu na blogowanie. Gdy w ubiegłą środę żona z córką bawiły się na imprezie powalentynkowej, ja zmagałem się z nawrotem zimy w czasie jady do Przemkowa. Jakoś w tej cholernej śnieżnej zamieci dojechałem do Przemkowa za dnia. Gorzej było wracać nocą, gdyż mało że ciemno, to jeszcze zaczęła się śnieżyca, która w połączeniu z silnym wiatrem co zawiewał tumanami śniegu drogę, stworzyła istny horror. Wlokąc się 40/h (miejscami wolniej) dojechałem do domu cały i zdrowy. Widziałem jednak parę  samochodów, które zsuneły się do przydrożnego rowu, bo pewnie dziarskim kierowcom bardzo się śpieszyło i nie potrafili zdjąć nogi z gazu. Ale i tak drogowcom UMBA, za to, że ich zima "nagle" zaskoczyła. Nie ma to jednak, jak dobre zimowe opony i bezpieczna jazda.

     Na konkursie zdobyłem drugie wyróżnienie i nagrodę w postaci rolek do jeżdżenia, i radę prowadzącego, abym z nich korzystał wiecej niż ze szrocika. Dziękuję za miłą i pouczajacą radę, ale rolki podaruję wnukowi przy jakiejś okazji. Tak na marginesie, konkursowe fraszki oceniali uczestnicy imprezy przez głosowanie, a nie jurorzy. Jestem więc zadowolony z wyniku konkursu. Co ciekawe, trzech laureatów okazało się dojrzałymi mężczyznami, prywatnie to moi koledzy. Wychodzi więc na to, że mamy lepsze poczucie humoru, niż młodzi adepci pióra.

                           *

A oto moje trofea - dyplom i nagroda - rolki do bezpiecznej i taniej jazdy. Poniżej moje fraszkowe wypocinki.

                          *

WIOSENNE  PORYWY

Jestem ci ja cherubinek... ach cacany,

I każdy dobrze zna tu mnie,

Przyrodę lubię, kwiatki i banany,

Serce do panien mi się rwie.

Wędrowałem raz z wycieczką,

Przez kiczery, połoniny,

Sam umknąłem z swą dzieweczką,

Do zalesionej doliny.

Co się w tej dolince działo?

Oko ludzkie by zbielało...

 WSPOMNIENIA  JESIENI

Lata miłosnych uniesień niestety,

Mam już dość dawno za sobą,

Kochałem ci niegdyś kobiety,

Teraz... pocieszam się żoną.

Nie dla mnie już miłosne porywy,

Ale wy młodzi sobie cwałujcie...

Bo ja już potrzymam się grzywy...

 ZIMOWE ROZLICZENIE

Gdy stanę kiedyś przed obliczem Bozi,

By zdać z miłosnych uniesień relację,

Oj kochałem, kochałem, kłamać nie uchodzi,

Lecz proszę cię Boże o maleńkie wsparcie.

Abym wszedł do nieba z nieco czystą kartą,

Czy żałuję? A guzik, przecież było warto!

 ROZWAŻANIA O MIŁOŚCI

Miłość – uczucie piękne, ale daje w kość.

Miłość cielęca – pewnie do bydlęcia.

Miłość nastolatki – do kolegi z ławki.

Miłość bez wzajemności – do tych lepszych gości.

Miłość platoniczna – bez konsumpcji, lecz liryczna.

Miłość na przydechu – krótka, bez oddechu.

Miłość niespełniona – kolejna narzeczona.

Miłość szalona – szefowa, teściowa, albo cudza żona.

Miłość spełniona – niestety... własna żona.

Miłość uświęcona – do wikarego, proboszcza, diakona.

Miłość zakazana – może być homo, do owcy, kozy, czy barana.

Miłość wieczna – wiekuista i  ostateczna.

                          *

   A to już fraszka mojej najmłodszej córki Basi. Najpewnie o mnie. 

 MÓJ  STARY

Zrobił się już nieco stary,

Od lat nosi okulary,

I zapuścił bujną brodę,

Tracąc młodzieńczą urodę,

A gdy parę kilo przybrał,

Leń się na emeryturę wybrał,

Zrobił prawko, kupił „szrota”,

I wybywa co sobota,

Ale nie gdzieś na kokotki,

Tylko robić swoje fotki...

To już tyle lat zleciało,

Gdy małżeństwa mu się chciało,

Ale nie ma co żałować,

Tylko miłość pielęgnować,

Bo gdy z żoną jest się blisko,

To uczucie da nam wszystko.

                          *

     I to byłby już koniec miłosnych uniesień. Następnym razem moje kolejne relacje z samochodowej wędrówki. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

Jesienna podróż (I)

środa, 15 lutego 2012 10:38

    Mrozy odpuściły, ale śniegu nieco napadało. Kupiłem nowy akumulator w firmowym sklepie według katalogu. Mój stary się zaczął sypać, bo chyba był już zabytkiem klasy 0. Od dzisiaj ruszam do Przemkowa na saksy, bo już umowy są gotowe. W miniony piątek byłem na wieczorze poetyckim mojego kolegi Tadzia Kolańczyka, który dobrym poetą jest i parę nagród prestiżowych zdobył. Było super, a oprawa galanto. No i ten tort z szampanem na zakończenie imprezy. Przy okazji, co zakrawa na cud, kolega po piórze, Stefan Górawski namówił mnie, abym popełnił jakieś fraszki miłosne na Walentynki... i popełniłem. Dzwonił do mnie wczoraj, abym przyszedł dzisiaj do Klubu Garnizonowego na imprezę walentykową, gdzie będą czytane konkursowe fraszki. Niestety, będę w Przemkowie, ale wyślę żonę i córkę Basię, która też napisała fraszkę o mnie. Opublikuję ją kolejnym razem, bo dzisiaj nie wypada.

    Dla odmiany podzielę się wrażeniami z mojej jesiennej jazdy do sanktuarium w Grodowcu. Swoją wędrówkę zacząłem od malej kalwarii grodowieckiej, na której nie byłem 53 lata. Została ona zbudowana w latach 1866 - 72.

                              *

A to panorama Grodowca z Kalwarii Grodowieckiej. Pieknie prezentuje się sanktuarium.

                           *

   Początek wejścia brukową drogą na kalwarię.

                          *

       Murowane kapliczki drogi krzyżowej.

                          *

 

                Wyżej, coraz wyżej.

                          *

         

      Kolejna kapliczka stacji drogi krzyżowej.

                            *

          

Obraz ze sceną wyrowadzenie Chrystusa od Piłata  malowany na blasze. Na codzień zasłonięty drewnianą okiennicą.

                          *

        

      Scena ze zdjęciem Chrystusa z krzyża.

                         *

       

Zbliża się kres mojej wędrówki drogą krzyżową.

                        *

       

Na szczycie małej kalwarii znajduje się symboliczny grób Chrystusa. Pół wieku temu była tam mała kaplica 

     Kolejnym razem napiszę o samym sanktuarium i opatrzę wpis zdjęciami. Będzie ciekawo.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

PRZEMYŚLENIA

poniedziałek, 06 lutego 2012 10:49

   Mróz nie odpuszcza, śniegu deczko napadało, ale widok minus 15 stopni na termometrze i to przed południem raczej do wyjścia z domu nie zachęca. Na razie robię sobie mały przerywnik w publikowaniu moich wędrówek, bo coś się jednak zadziało.

                             *

        Chwila zadumy nad kruchością życia.

    Wieść o śmierci naszej noblistki, poetki Wisławy Szymborskiej wprawiła mnie w przygnębienie. Bo dla mnie i nie tylko, Wielką Poetką była. Lubiłem jej subtelne wiersze, dające pozytywne emocje i przemyślenia. Odeszła cicho, bez rozgłosu, we śnie, tak jak żyła. Przed swoim ostanim snem wypiła ulubioną kawę, zapaliła papierosa, usnęła... Pozostał żal za starszą, skromną, ale pełną empatii Panią. Żal, że pewne pokolenie odchodzi już na zawsze, na ten drugi, enigmatyczny brzeg.

Nie ma takiego życia,

które choć przez chwilę

nie byłoby niesmiertelne.

    Miała poczucie humoru, pisała też limeryki i inne żartobliwe rymowanki. Potrafiła zażartować nawet ze swojej śmierci...

Nagrobek

Tu leży staroświecka jak przecinek

autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek

raczyła dać jej ziemia, pomimo, że trup

nie należał do żadnej z literackich grup.

Ale też nic lepszego nie ma na mogile

oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.

Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy

i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.

    I to tylko tyle w moich przemyśleniach i aż tyle, bo poetka skromną była.

    Kolejnym tragicznym wydarzeniem byla śmierć kilkumiesiecznej Madzi, której "porwaniem" żyła Polska. Nagrody za odnalezienie Madzi rosły lawinowo, nie brakło nieuczciwych sukisynów, którzy zbierali pieniądze na "nagrodę"... dla siebie. Prawda okazała się okrutna, bo to matka nieumyślnie spowodowała śmierć swojej córeczki i ukryła jej ciałko w stercie gruzu i liści. Została aresztowana na dwa miesiące. Policja nadal prowadzi dochodzenie, a dzisiaj ma być sekcja, która wskaże przyczynę śmierci Madzi. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni... Dlatego czekam na wyniki śledztwa bez swoich subiektywnych sądów.

     Wczoraj była u nas córka z zięciem, Miłoszkiem i  Zuzią. Popatrzyłem na nią i sobie pomyślałem - Boże, jak można taką milutką kruszynkę skrzywdzić... Czyżby serce w głaz się przemieniło?

    Wierzę, że policja dojdzie prawdy, bo jak wynika z publikacji w prasie śledztwo prowadzone jest w profesjonalny sposób i wiele wątków jest branych pod uwagę. Policja nie robi tego w świetle kamer, raczej metodycznie i bez rozgłosu, który mógłby sprawie zaszkodzić. Nie można tego powiedzieć o niejakim Rutkowskim, który łamiąc wszelkie zasady etyki, działając na granicy prawa i sprzeniewierzył się świętej zasadzie detektywów, zadziałał na szkodę swojej klientki, i odkrył, że dziecko nie żyje, i zostało zakopane w parku. Mimo usilnych poszukiwań policji z wykorzystaniem georadaru ciała nie znaleziono. Dopiero podczas rozmowy z policjantkami mama pękła i wskazała miejsce ukrycia zwłok.

     Dla mnie Rutkowski to zwykly burak  bez ogłady i kindersztyby, bez cienia empatii. Nawet nie posiada licencji detektywa, bo mu ją parę lat temu odebrano. Prostaczek lubi jednak medialny rozgłos, błysk fleszów i szum kamer. To go właśnie nakręca. Kmiotek ten oskarżył policję o nieudolność i biadoli, że nikt mu nie podziękował. Wiem, że ma swoich fanów, ale ja do nich nie należę, bo to facio z innej bajki, wręcz z antypodów mojej mentalności. Wierzę, że policja swoją pracą w określonych i sztywnych procedurach i tak by doszła prawdy.

    Nie mam powodów kadzić policji. Nic to, że mam wśród glin paru kolegów, że drogówka jakoś nie jest na mnie zajadła, ale do cholery wierzę w jej profesjonalizm, bo gdyby było inaczej, to pora umierać.

    A teraz z innej beczki. Jak już wspomniałem mroźna pogoda nie nastraja mnie do wędówek samochodowych. Może nastraja Halszkę, ale pewnie u niej w Germanii są mniejsze mrozy, bo mi jesteśmy w objęciach niżu syberyjskiego i czego jestem pewien, to samochód Halszki jest o całe lata świetlne lepszy od mojego, jeszcze dość leciwego szrocika, sprowadzonego z Niemiec właśnie. Tam nikt takim staruszkiem już nie jeździ. No i Halszka musi mieć zdrowy akumulator, a ja swój muszę nosić na noc do domu, bo najpewniej facio, który mi sprzedał Suzuki, wymienił akumulator na stary - obsługowy, a ten na mróz jest bezsilny. I tak cud, że mi jeszcze odpala. Zamówiłem już u kolegi nowy i mam nadzieję, że mrozy za parę dni ustąpią. A póki co, to stoi sobie na parkingu przy ulicy mój szrocik deczko przysypany śniegową kołderką aby zanadto nie zmarzł i czeka na odpalenie...

                           *

Łza się w oku kręci na wspomnienie polskiej jesieni i moich wojaży. Ale one jaszcze nadejdą i to wczesną wiosną.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Oj ta zima zła

środa, 01 lutego 2012 9:34

    Najpierw trochę poszczypało, ale od trzech dni zaczęło być mroźnie. Mróz ma tendencję wzrastającą, a śniegu ani dudu. Wczoraj ledwie odpaliłem szrocika, aby go przeparkować z ulicy na parking. Wyjąłem akumulator, bo on mrozów nie lubi i podłączyłem go do prostownika, bo był rozładowany niemal całkowicie. Jakoś na nim zimę przepękam, bo i nigdzie się nie wybieram, ale jak mi tylko spłynie na konto wierszówka z Poznania, to zafunduję sobie nowy i bezobsługowy. Okazało sie, że mój stary, to jakiś zabytek, na ktorym i tak rok przejeździłem bezproblemowo. Na przyszły tydzień zaczynam zajęcia w Przemkowie i mam nadzieję, że mrozy sobie odpuszczą, tak wróżą prognostycy, czarownicy, zaklinacze pogody.

    Nie pozostało mi nic innego, jak pisać kolejne wspomnienia z samochodowych wycieczek, bo jak wspomnialem fotek narobiłem na zapas.

    W drodze do Grodowca wstąpiłem do Kwielic, wsi położonej niedaleko Głogowa i odwiedziłem kościół św. Michała Archanioła, który został zapisany w rejestrach kościelnych w 1293 r. W obecnej formie został postawiony z otynkowanego kamienia w XIV wieku, a przebudowany z cechami barokowymi w 1735 r. Okola go mur z XVI wieku. Na terenie kościoła znajduje się stary cmentarz parafialny.

                          *

        

                Kościół w Kwielicach.

                         *

 Wejście na teren kościoła z budynkiem bramnym.

                          *

          Stary nagrobek przy kościele.

                          *

          Kolejne stare nagrobki kamienne.

                          *

        

 Kamienny nagrobek, a za murem widać plebanię z 1794 r.

                         *

Dawna kostnica z kamiennymi płytami epitafijnymi.

                         *

        

Płaskorzeźba Michała Archanioła na murze kościoła.

                         *

        

 Stary kamienny nagrobek przy murze kościoła.

                          *

         

Ciekawa architektura kościoła z barokowymi cechami. 

                          *

        

       Główne wejście na teren kościoła.

                         *

Brama główna zwieńczona barokową attyką z malowidłem Madonny.

                            *

Naruszony zębem czasu fragment attyki nad bocznym wejściem.

                             *

 

Malowidło Matki Boskiej nad główną bramą na teren kościoła. 

                             *

        

        Stary nagrobek wśród szpaleru tuj.

                           *

       

          Nagrobek w tujach przy murze.

                         *

     Grób rodziny Linke z Ogorzelca k/Kwielic.

                          *

       

    Kamienny nagrobek przy starej kostnicy.

                          *

        

Pora pożegnać kościół św. Michała Archanioła, mojego imiennika i ruszyć w dalszą drogę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  487 217  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
272829    

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 487217
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9456
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3761 dni

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl