Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 821 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Noworocznie i renowacyjnie

piątek, 30 grudnia 2011 11:39

  W NOWYM ROKU 2012 ŻYCZĘ WSZYSTKIM RADOŚCI, SPEŁNIENIA MARZEŃ I OBFITOŚCI WSZELAKIEJ. NO TO DOSIEGO ROKU!!!

*

    Wchodzę w Nowy Rok z nowymi marzeniami i planami. Wczoraj zakończyłem pewien etap zawodowy, który wiele mnie doświadczył i nauczył. Nie mam więc zamiaru ładować się w pracę na śmieciowej umowie, polegającej na codziennym byciu w pracy, ale bez urlopu, nagród i z nienawidzącą mnie "koleżanką", której pospolita zawiść jest sensem życia. "Ale chroń mnie Boże od nienawiści i ocal mnie, od pogardy Panie". 

    Prawie dwa lata kieratu wystarczy, a cudem jest, że mnie nie dosięgnął kolejny zawał serca. Od dziś prowadzę rozmowę o lepszym i mniej absorbującym zajęciu. Lat mi niestety przybywa, a zdrowia nie. Ale do rzeczy.

    Obiecałem kolejną część fotek z zamku w Czernej o renowacji tego magicznego miejsca. Muszę jednak sprostować pewne komentarze. Choć zamek w środku wygląda jak muzeum, to jest w nim dużo magii i domowego ciepła. Tak, że w niczym nie przypomina sterylnych, chłodnych muzealnych wnętrz. Można sobie siadać na zabytkowych mebelkach, pić kawę przy stylowych stołach i nikt nie zwróci uwagi, że tak nie wypada. Dlatego mógłbym mieszkać w nim i obcować z jego historią i pięknem.

                             *

Artystka Renia (prywatnie moja koleżanka) na rusztowaniu szykuje farbę do malowania kolejnych detali ornamentyki na stropie. Widać, że ma benedyktyńską cierpliwość i malarski talent.

                              *

       To już gotowe dzieło Renatki i Jurka.

                            *

        

   A to już jeden z detali renowcji sklepienia.

                           *

    Kolejny odrestaurowany fragment sklepienia.

                          *

        

      Narożny detal sklepienia po renowacji.

                           *

          Stylowe ornamenty na sklepieniu.

                           *

Artystyczne malowidło ścienne. Prawda, że wymagało benedyktynskiej cierpliwości i kunsztu artystki.

                            *

        

Fragment starego malowidło po konserwacji. Pokazuje choć w części dawny styl malowania.

                              *

          

Fragment bogactwa kafli starego pieca. Niektóre brakujace kafle Jurek musiał odtworzyć, co mu znakomicie wyszło.

                               *

       Kolejny fragment zabytkowego pieca.

                              *

           Inny fragment stylowego pieca.

                           *

          

  A to już stylowa makatka oprawiona w ramę.

                          *

      

    Drewniana płaskorzeźba hulaki na dnie antałka.

                              *

        

Kolejny fragment stylowego pieca. Ale te kafle...

                          *

        

A to już kres mojego zwiedzania i zdjęcie na lwie z Renatką. Pstryknął nam je Jurek. Z Renatką przyjaźnimy się od wielu lat. Przez lata byliśmy partnerami zawodowymi w terapii.

****************************************************

PS. Hura!!! Moja najmłodsza córka Basia zdała pół godziny temu egzamin na prawo jazdy. Była znacznie lepsza od ojca. Nieokiełznana duma mnie rozpiera!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Świątecznie i nastrojowo

czwartek, 22 grudnia 2011 17:23

   ZDROWYCH, SPOKOJNYCH I OBFITYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA DLA WSZYSTKICH MOICH PRZYJACIÓŁ, ZNAJOMYCH I PRZYPADKOWYCH WĘDROWCÓW ŻYCZĘ.

I OBY NAM SIĘ WSZYSKO ZISZCZYŁO.

*

    Obiecałem kiedyś, że opublikuję wnętrze zamku w Czernej. Mam nadzieję, że obcowanie z magią zamku, pięknem komnat, wnęk okiennych, saloników i Bóg jeden wie czego jeszcze, to temat na święta właśnie.

                            *

Zamek w Czernej zaprojektowany przez architekta Jana Lindera, zbudowany w latach 1558 - 1559 na zlecenie Wolfganga von Glaubitza. Nazywano go zamkiem, dworem i pałacem. Jednak jego obecna właścicielka używa pierwotnej nazwy. Zamek.

                             *

        

Tajemne przejście na wyższą kondygnację z holu. Odkryte podczas remontu zamku i wyeksponowane.

                             *

        

          Schody w tajemnym przejściu.

                         *

         

              Stylowa wnęka okienna.

                            *

       

                Malowniczy kominek.

                         *

       

        Przy takim piecu zima niestraszna.

                          *

    Na stylowych meblach miło sobie spocząć.

                           *

  

               Tajemnicza komnata.

                           *

Przy takich baryłkach miodu można pobiesiadować.

                            *

         

                  Drzwi do kuchni.

                           *

       

     Fantastyczny piec w kolejnej komnacie.

                          *

         

            I znowu wspaniały kominek.

                          *

      

Kolejna wnęka okienna, gdzie spocząć można.

                          *

         

             Komódka czy sekretarzyk?

                          *

     W salonie i na fortepianie można pograć.

                           *

        

                Stylowa komódka.

                         *

                  Stylowy salonik.

                             *

         

                      Sekretarzyk...

                           *

         

              Tu też można spocząć.

                            *

                Dawna zamkowa kuchnia.

                          *

         

Orientalne bóstwo, które strzeże spokojnego snu Pani Profesor w jej alkowie.

     Będzie jeszcze jeden wpis i zdjęcia detali kominków, malowideł ściennych i innych wspaniałości. Będzie fotka artystki Renatki podczas pracy i nas oboje po starej przyjaźni i współpracy. Tylko drugi artysta Jurek nie uwiecznił się na zdjęciu - brała go ostra grypa i nieszczególnie wyglądał. Nudno więc nie będzie...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Piersna - czyli w trasie.

piątek, 16 grudnia 2011 19:04

    Pogoda się zepsuła, więc muszę trochę przystopować z jazdą i zdjęciami. Średnia to przyjemność jeździć i pstrykać w deszczu. Na szczęście mam spory zapas zdjęć i wrażeń z moich wojaży po bliższych i dalszych okolicach. Nie muszę się więc martwić, że mi materiałów braknie.

     Piersna - miła wieś na trasie do Chobieni, znana mi wcześniej z czasów kawalerskich. Zauroczył mnie w niej gotycki kościół datowany na 1259 r. W obecnej formie został zbudowany w XV w. Odbudowany po zniszczeniach i pożarze w czasie Wojny Trzydziestoletnej w 1654 r.

                              *

         

Widok gotyckiego kościoła Nawiedzenia Matki Boskiej. Jak zwykle na jego terenie znajduje się cmentarz parafialny.

                            *

            Jedno z wejść do kościoła.

                            *

        

Kamienne płyta nagrobna z płaskorzeźbą na murze kościoła.

                          *

        

Tym razem płaskorzeźba nagrobna jakieś damy.

                         *

       

                 Płyta epitafijna.

                         *

           Kolejne płyty nagrobne ma murze.

                          *

             Mniejsze płyty epitafijne.

                           *

     Kapliczki drogi krzyżowej wokół cmentarza.

                             *

 

           Inne ujęcie bocznej nawy kościoła.

                            *

       

     Widok jednej ze stacji drogi krzyżowej.

                          *

Kamienne krzyże pokutne przy prywatnej posesji w Wietszycach. Musiałem nieco drogi nadłożyć, ale było warto.

     Wiele mamy takich perełek na Dolnym Sląsku i oby mi zdrowia starczyło na wędrówki dalsze...

                 **************

                DLA  VOJTKA

   

Ja z moim dowódcą drużyny Stasiem Katą na poligonie. Stasiu pochodził z Jugosławii.

   Jak widzisz Vojtek ja też byłem w Przestępczym Związku Zbrojnym, ale o międzynarodowym zabarwieniu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

Bytom Odrz. - II

piątek, 09 grudnia 2011 16:18

    Słowo się rzekło, kobyłka u płota... No więc dalszy ciąg mojej wędrówki po Bytomiu Odrzańskim, do którego mam ogromny sentyment z trzech okresów życia - młodości, czyli kawalerki, z dawania sobie w beret i z trzeźwego już życia, gdy zostałem zaproszony przez Urząd Gminy na spotkanie grup AA z Lubuskiego. Wtedy sobie obiecałem, że wrócę i ...

                           *

Kościół św. Hieronima istniał już w 1175 r. W obecnej formie został odbudowany po pożarze w 1694 r. Posiada wyposażenie barokowe z pięknym ołtarzem głównym.

                            *

       

Krzyże pokutne wmurowane w narożnik kościoła. Na jednym jest ryt miecza, a na drugim włóczni - narzędzia zbrodni.

                                           *

       Trzeci krzyż pokutny z rytem miecza.

                           *

     Czwarty krzyż pokutny z rytem łopaty.

                           *

                Piąty krzyż pokutny.

    Sowek, błagam, nie pisz pierdół, że takie krzyże nie powinny być eksponowane, tylko schowane. To historia prawa w średniowieczu i powinna być pokazywana maluczkim. Te krzyże to unikat na Śląsku, Czechach i Niemiec, bo gdzie indziej nie były stawiane.

                          *

        

              Kamienna tablica nagrobna.

                           *

       

       Kamienna tablica z wyrytym epitafium.

                         *

        

         Kamienna płaskorzeźba nagrobna.

                          *

       

Kościół eqwangelicki i dawne Gimnazjum Akademickie, które znane z wolnej myśli wychodziło daleko poza opłotki Śląska. Zbudowane w w 1609 r. kształciło i nadawało tytuły bakałarza i magistra. Podupadło w czasie wojny trzydziestoletniej, a w latach 1741 - 46 zostało przekształcone w kościół ewangelicki, a wieżę dobudowano w 1846 r.

                           *

Piękny portal bramny do dawnego gimnazjum, ale trochę niszczejący.

      Jeszcze raz Was powiodę nad Odrę i pokażę...

                           *

Obecna przeprawa łodzią na drugą stronę Odry dla pieszych i uczniów. Kiedyś tam była przeprawa promowa.

                            *

Przystań rzeczna, zwana portem, gdzie mogą cumować statki wycieczkowe i inne pływające krypy.

                            *

Po drugiej stronie Odry po lewej stronie widać dawne filary mostu. Został wysadzony przez Niemców w 1945 roku. Nigdy nie został odbudowany, a szoda. Pamiętam ze spływu kajakowego z ojcem w 50-ych latach, że stały na filarach stalowe przęsła. Zostały rozebrane i wykorzystane do zbudowania nabrzeża portu.

    I to już koniec mojej wędrówki po Bytomiu Odrz. Co zobaczyłem to moje, no i moje wcześniejsze wspomnienia też.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Wypad do Bytomia Odrzańskiego. (I)

sobota, 03 grudnia 2011 18:56

    Bozia mnie dopieszcza pogodą na wekendy, więc mogę sobie odbywać swoje wędrówki z aparatem. Widocznie rekompensuje mi czas moich nieszczęsnych zmagań na prawko, abym mógł realizować swoje marzenia.

    Którejś listopadowej niedzieli pojechałem szrocikiem do Bytomia Odrz. - sympatycznego miasteczka nad Odrą, które istniało jako miasto już w XIII wieku (w 1000 roku był tam gród Dziadoszan) . Byłem zauroczony pozytywnymi zmianami, a kamieniczki na rynku mnie wprost zauroczyły. Podobnie jak inne zabytki, ale o nich później napiszę. Samo miasteczko, to moje kawalerskie wojaże na dziewczyny, a jak już bładziłem w mrokach duszy, to na piwo, bądź wódeczkę, bo w moim mieście były jakieś  zafajdane zakazy sprzedaży alkoholu. Że niby braci górniczo-hutniczej, że o innych fachmanach nie wspomnę, nie można rozpijać. Taka to ludzka była nasza lokalna władza za PRL. A, że Polak potrafi, to wędrowaliśmy od knajpy do knajpy, od baru do baru, od pijalni piwa do pijalni w ościennych województwach - zielonogórskim i leszczyńskim. Bo moje miasto historyczne leży na kresach dawnego legnickiego. Teraz też, ale już dolnośląskiego. Smalić gorzałę i piwo, ale wtedy musiałem się natrudzić, aby dać sobie w beret. Waląc w parnik, nie zwracałem uwagi na zabytki, jeno na wódeczność, a wcześniej na piękne białogłowy. A co! 

                          *

        Malowniczy ratusz i część rynku.

                            *

Rzeźba "Pijaczków" wychdzących spod "Złotego Lwa", którą pewnie zacny Burmistrz zafundował na naszą cześć. Bośmy się walnie przyczynili do rozwoju miasteczka.

                          *

            Malowniczy rynek i kamieniczki.

                           *

A to już najokazalsza kamienica z hotelem "Pod Złotym Lwem". Kiedyś była tam knajpa w której dawałem w czajnik. Oj gdyby ten złoty lew umiał mówić...

                           *

       Inne kamieniczki na bytomskim rynku.

                          *

                     Kamieniczki....

                           *

Sympatyczna fontanna w rogu rynku. Nagi młodzianek siusia sobie bez krempacji. Pewnie nie ma w Bytomiu nawiedzonych prawicowców dbajacych o naszą moralność, bo by mu dawno kuśkę utrącili, albo zasłonili moherowym berecikiem. Bo pewnie by go nie unicestwili, a na jego miejscu Papę postawili... Oczywiście niesiusiającego spod sutanny.

                              *

 

Szkoda, ale muszę wracać do mojego samochodu, aby ruszyć dalej w drogę.

                             *

Mój szrocik zaparkowałem pod kościołem, bo tam nikt go nie podwędzi... jak mniemałem. Wybrałem nieotynkowaną jego część, bo lubię stare, kamienne mury. O kościele jeszcze napiszę...

                             *

Pojechałem do przeprawy łodzią przez Odrę i fajnej przystani. Dawno temu skradłem na niej całusa od pięknej, lecz dość młodej Kasi. Dlatego pewnie nasza znajomość nie rozkwitła, bo 7 lat różnicy dla 21 letniego kawalera to było dość dużo. No i obawa, że była jeszcze w wieku ochronnym, choć wyglądała na 17 lat. Ciekaw jestem jak się jej losy potoczyły, myślę, że fajnie.

                           *

Następnym razem będą inne zabytki i ciekawostki historyczne, wlacznie z historią spalenia na stosie ostatniej "Czarownicy". A taka z niej była czarownica jak ze mnie Dalajlama.

     Pani Kaziu, zdjęcia kościoła w Białołęce dzisiaj zrobiłem i pojawią się niedłgo na blogu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  490 875  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 490875
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9604
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3857 dni

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości