Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 823 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

I po świętach

niedziela, 27 grudnia 2009 10:55

    Święta minęły spokojnie i rodzinnie. Lubię takie święta, gdy przy wigilijnym i świątecznym stole spotyka się cała rodzina, dzieli się opłatkiem i porozmawia. Miły jest widok rosnących wnuków, którzy rozrabiają. Spotykaliśmy się co prawda na raty, bo trzeba jakoś zadowolić drugich rodziców, a do tego syn miał drugą zmianę i jadł wigilię już sam. Cóż, praca w hucie ma swoje dobre i złe strony. Tą złą jest ciągłość produkcji, która nie uznaje wolnego i zmiany, aby produkcja trwała. Lubię drobne prezenty pod choinką i radość z ich rozpakowywania.
     Samo przygotowanie świąt też było przyjemne, bo nie trzeba było zdobywać towaru, a jedynie go sobie wybierać. Ja jestem tradycjonalistą i wolałem zakupy wędlin poczynić na rynku, gdzie prywatni masarze oferowali swojskie wyroby. Nic to, że były droższe niż w rozmaitych hiper-super marketach, w których bym za Chiny wędlin nie kupił, podobnie jak karpi. Nie trawię tych wielkopowierzchniowych marketów, gdzie od świątecznej komercji i różnych Mikołajów, aniołków, czy śnieżynek można kręćka dostać, a kolędy z głośników przyprawiają o mdłości. Wolę te sprzedawane na wolnym powietrzu od znanych firm rybackich. W tym roku kupiłem od moich krajanów, bo wyczułem w ich mowie dawno zapomniany akcent, który znałem z wczesnego dzieciństwa. Nie powiem smaczne były. Oczywiście sam musiałem je przyrządzić, co wiązało się z ich uśmierceniem i... Mam nadzieję, że różni mniej lub bardziej nawiedzeni animalsi nie ukamieniują mnie za mord na karpiach. Ja rozumiem ich argumenty, ale niech oni zrozumią moje, że karp to taka istota, która przed wigilią musi dostać śmiertelnie w łeb, aby tradycji stało się zadość. Nie mam zwyczaju dusić karpi, przez spuszczenie wody z wanny, a wolę bardziej humanitarny sposób wędkarzy - młotkiem w nasadę łba i po ptokach. Do moich odwiecznych obowiązków należy gotowanie bigosu, który nad podziw mi się udał, bo rodzina się im zajadała. Podobnie jak karpiem, którego sam usmażyłem.
      Wysłuchałem też życzeń światecznych Prezydenta, Premiera i Prymasów - nowego i byłego. A co mi tam, od życzeń się nie umiera, choć wiele w nich hipokryzji i udawanej miłości bliźniego swego i takich maluczkich jak ja. Przynajmniej nasze rodzinne były szcere, bo z serca płynące.
     Święta minęły, a za parę dni pożegnamy stary rok. Mam nadzieję, że ten nadchodzący będzie lepszy. Nie powiem, żebym w jakiś szczególny sposób go odczuł, ale parę spraw mnie denerwowało, ale o nich już pisałem. Nie będę też pisał o oczekiwaniach wobec polityków, bo to senne marzenia, a nie realizm. Oni się po prostu nie zmienią, bo to silniejsze od nich. Mam ich w dupie z ich zadufaniem, kłamstwami, hipokryzją i czego złego jeszcze nie wymyślą. Cóż, Sylwestra i Nowy Rok spędzę zamiast na balu na dyżurze w Miłkowie, ale co tam. Niech młodsi się bawią, a starzy odpoczywają. Za to jak będę wracał do domu, to zatrzymam się w Legnicy i odwiedzę moją zaprzyjażnioną rodzinę polskich Zydów - Henię i Lejba. Utnę sobie z nim długą dyskusję na transcedentalne tematy. Co roku wymieniamy się świątecznymi kartkami i wpadam do nich. Szkoda, że u Lejba ze zdrowiem nie jest najlepiej. 
                              *
                
     Jednak moim przyjaciołom z blogu, znajomym i nieznajomym, wrogom i życzliwym życzę, aby ten nadchodzący Nowy Rok 2010 był nam bardziej łaskawy. By przyniósł nam więcej zdrowia, miłości, pomyślności, a mniej trosk, chorób i zgryzoty. I ocal nas Panie przed nienawiścią i pogardą. Spraw Boże, aby uniwersalne wartości przetrwały w naszych duszach i sercach, tak jak ta bieszczadzka cerkiewka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (30) | dodaj komentarz

Niech się nam wszystko ziszczy

poniedziałek, 21 grudnia 2009 11:14

Z samego rana, tak po ósmej zadzwoniła do mnie Dośka i obwieściła mi hiobową wieść. Słuchaj stary, walnął mi komputer, więc nie będę mogła napisać moim znajomym życzeń, ani podzielić się z Wami dobrym słowem. Napisz o tym by nikt nie pomyślał, że kogoś sobie olewam. Cóż mi pozostało, jak prośbę Zołzy opublikować, co niniejszym czynię.
  Wczoraj wróciłem z mroźnych Karkonoszy, byłem z żoną u szwagra na urodzinach w sympatycznym i kameralnym lokalu, gdzie deczko sobie pojadłem i porozmawiałem.
Wcześniej przeczytałem zaległą prasę i obszerne wspomnienie o naszym literackim święcie z okazji X lat GSL, o koncercie Beati Cantores i wywiad z Heniem Adamczykiem autorem rymowanych Psalmów Dawidowych.
Zadumałem się nad wspomniem o zmarłym trzy tygodnie temu głogowskim Pionierze i autorze książek, w których zawarł swoje wspomnienia z Kresów i życia na "Ziemiach Odzyskanych"  - Antoniemu Przybyszowi. Szkoda, że już go nie spotkam i nie porozmawiam o naszym mieście. Jednak czas płynie niemiłosiernie, a nie żyjemy przecież wiecznie.
Zbliża się wigilia i Święta Bożego Narodzenia, w których nikt nie powinien być sam, a tylko w gronie rodziny i przyjaciół, i dlatego właśnie"
*

*
Życzę Wam wszystkim zdrowia, szczęścia, pomyślności, wiele miłości i ziszczenia wszystkich marzeń.
Niech Gwiazda Betlejemska zaprowadzi w ten magiczny wieczór wszystkich Wędrowców co przez góry i połoniny przemierzają do swych bliskich. Niech Ci co na morzu i gdziekolwiek na świecie dobiją szczęśliwie do swojej przystani, swojej wymarzonej Arkadii. Niech tym, którzy błądzą jeszcze w mrokach duszy ta Wigilijna Gwiazda wskaże drogę do domu i rodzin, a miłość Dzieciny, która wkrótce przyjdzie na świat, niech napełni ich serca rozumem i miłością.
Przyjmijcie więc moje życzenia - znajomi, nieznajomi, przyjaciele i wrogowie i oby nam się dobrze działo.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

Taki mały całokształt

czwartek, 17 grudnia 2009 21:18

    Tak się składa, że jutro jadę do Miłkowa i wracam dopiero w niedzielę w południe. Niby miałbym czas coś skrobnąć na blogu, ale obowiązki rodzinne wzywają. Szwagier kończy 50 lat i zaprasza nas na małą imprezę do miłego lokalu na głogowskiej Starówce. No i wypada iść, życzonka złożyć i pokuszać deczko.
    Ale nie o szwagra urodzinach chciałem pisać. Jak wspomniałem, wybierałem się na koncert z okazji 25 lat Beati Cantores. Było super! Ot co znaczy profesjonalizm i wena artystów. A recytowane przez Krystynę i Tadzia Psalmy Dawidowe... to balsam dla mojej skrzydlatej duszy. Do tego wruszenie ich autora - mojego przyjaciela Henia Adamczyka, który je na rym przełożył. To było dopiero przeżycie. Heniu, dobry chłopina sie wzruszył, ale wcześniej obdarował swoimi Psalmami ponad 50 ludzi, a ja z fotografikiem Jurkiem je rozdawałem. Aż miło było patrzeć, jak po koncercie w kościele ludzie podchodzili do Henia po autograf. To było bardzo miłe i wzruszające. No i ten bukiet od chóru i zaproszenie go na podium... Należały się Heniowi te splendory jak mało komu. Teraz czekam na jego kolejną książkę, w której jest mój mały wkład. Nie mogę się już doczekać wydania.
    Miło być w towarzystwie przyjaciół i znajomych, którym kultura przez duże "K" nie jest obca, a wręcz stanowi ważną część ich życia. Przynajmniej człowiek ma jakąś odskocznię od tego co się dzieje. wWrto mieć takie swoje Idaho.
     Wczoraj mieliśmy spotkanie opłatkowe na mojej grupie w Przemkowie. Były znajome z Komisji PA i było super. Czeka mnie jeszcze jedno takie spotkanie w poniedziałek na mojej grupie w Głogowie. Nie wiem tylko jak połączymy ciasto z poczęstunkiem z świniobicia, które kolega z grupy uskutecznił. Jakoś dam radę, a swojskie wyroby wprost uwielbiam. Pod koniec grudnia kolejne spotkanie zamykajace mijający rok, które organizuje szefowa ośrodka, dla którego świadczymy terapeutycze usługi. Najważniejsze jest to, że od Nowego Roku dalej robię to samo, bo programy moje przeszły na kolejny rok. Czyli z nudów nie umrę, a i grosz się przyda.
     Ale póki co, to przyjmijcie Rebiata takie małe życzonka przedświąteczne, bo duże będą za parę dni. No to żeby nam się dobrze działo!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Dycha nam minęła

niedziela, 13 grudnia 2009 10:50

    Jak już wspominałem, doczekałem się wreszcie imprezy z okazji X lat Głogowskiego Stowarzyszenia Literackiego, którego jestem członkiem. Ba, nawet szefem Sądu Koleżeńskiego. Szykowałem się na nią od dawna i nawet dyżury w Miłkowie sobie przestawiłem, aby w tym ważnym dla mnie dniu być z przyjaciółmi po piórze na jubileuszu. Impreza odbyła się w takim "katakumbowym" klubie muzycznym zwanym "Wentylatornia" w MOK-u w Głogowie. Było super!
     Nie zabrakło miłych, bo z serca płynących okolicznościowych "mów", które były raczej wspomnieniami, niż patetycznymi przemówieniami. Była prezentacja założycieli stowarzyszenia i głogowskich poetów - Joasi Lechman, Stefana Górawskiego, Tadzia Kolańczyka i Władka Paździocha. Wspomniano i uhonorowano też  tych wszystkich, którzy piórem się nie parają, ale bez nich trudno byłoby cokolwiek zdziałać. Były dyplomy i listy pochwalne od władz miasta. Była też prasa - asa tadarasa....
    Imprezę prowadził wieloletni i obecny prezes stowarzyszenia Krzysiu Jeleń co to "okrutnym" poetą jest, ale jego wiersze są ciepłe i subtelne. Krzysiu umie fajnie takie spotkania prowadzić. Nie zabrakło wystepów młodych muzyków ze Szkoły Muzycznej i laureatów konkursu recytatorskiego, którzy wspaniale recytowali wiersze głogowskich poetów.
     Nie zabrakło też prezentacji dziewiczego tomiku wierszy młodego głogowskiego poety - Mateusza Kwapienia. Gratuluje mu wydania pierwszego tomiku, bowiem rodził się on w bólach i dzięki nauczycielom i dyrektorowi jego LO, którzy znaleźli sponsorów został wydany. Gratuluję debiutu literackiego Mateuszowi. Miłe to, że rośnie nam nowy narybek poetów, albowiem Głogów jest Zagłębiem Poetów - tak mówi wielu krytyków i miłośników poezji.
                           *
 
Krzysiu Jeleń zagaja jubileuszowo na tle laureatów konkursu recytatorskiego, którzy będą recytować.
                          *
 
 Nie mogło zabrakną publiki. Kto mnie odnajdzie na fotce?
                                 *
    
Młody gtarzysta prezentuje muzykę klasyczną. Super mu to wyszło.
                            *
          
Młody poeta i muzyk zarazem - Mateusz Kwapień co to wydał swój pierwszy tomik wierszy.

     Najprzyjemniejszym punktem imprezy była prezentacja almanachu twórców głogowskich "Dorośli do wiersza", w którym zaprezentowano dojrzałe wiersze wielu naszych poetów wraz z ich zdjęciami i krótkim, często jajcarskim CV. Najśmieszniejsze jest to, że i ja się w nim znalazlem, choć poetą nie jestem, jeno prozaikiem. Co prawda pisuję jakieś jajcarskie rymowanki, co to niby fraszkami być mają, ale kudy im do poezji. Nie wiedzieć czemu Stefan Górawski zamiast swoich wierszy zamieścił w almanachu swój tekst prozatorski. Czyżby mi konkurencja rosła? A może dla towarzystwa, aby mi się nie nudziło samemu wśród poetów.
                           *
         
Nadeszła wiekopomna chwila i nasz prezes Krzysiu Jeleń prezentuje jubileuszowy almanach "Dorośli do wiersza".
                          *
           
Oto nasz almanach jubileuszowy - miła i fajna pamiątka. 
                        *
  
Na dowód, iż mówię prawdę - moja facjata, cv i.... w almanachu.
                             *
           

     Nie mogło zabraknąć jubileuszowego tortu i lampki szampana, bądź soku z winogron dla nietrunkowych. Ale nie o to chodziło, choć dwa kawałki (jeden za Henia) opędzlowałem. Najważniejsze, że spotkaliśmy się w przyjacielskim gronie poetów, przyjaciół i młodzieży, która kocha poezję i sama pisze.
     Dzisiaj się wybieram na jubileuszowy (XXV lat) koncert głogowskiego chóru - Beati Cantores, który zaprezentuje wierszowane psalmy Henia Adamczyka co trzydzieści lat poświęcił na przerobienie psalmów na rymowany wiersz, ale tak, aby nic nie uległo zmianie. Nie udało się to do końca nikomu. O Heniu i jego psalmach pisałem już wcześniej.

* Zdjęcia zrobił i w czasie pisania blugu mi przysłał Stefan Górawski. Dzięki Stefan za tempo. Wiadomo zawodowy oficer w stanie spoczynku. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Pomikołajkowo

poniedziałek, 07 grudnia 2009 10:46

Witajcie Rebiata
     Wielu z nas uległo magi Świętego Mikołaja i sobie prezenty dawała, a życzenia słała. Nie wiem dlaczego, ale dla mnie ważniejszy jest Mikołaj, czyli Gwiazdor, co przychodzi po wigilii i prezentami nas obdziela, a i rózgę też może dać dla niegrzecznych. Być może dlatego wolę Gwiazdora, że Mikołaj był był onegdaj zahydzony przez komunę i za baćki Stalina zwano go Dziadkiem Mrozem (Dediuszka Maroz), któremu pomagały jakieś Śnieżynki co się pałętały wokół niego. Co dziwne Dziadek Mróz był odziany jak dzisiejszy św. Mikołaj i podpierał się nawet pastorałem. Stąd wniosek, że komuna nie bardzo się starała, aby go na swój strój przeobrazić, a u nas to nawet miał krzyż na czapie biskupiej.
     Teraz Mikołaj stał się imprezą komercyjną, na której kasę się zarabia, tak jak na nieszczęsnych Walentynkach, że o jakimś Hallowenie nie wspomnę. Dlatego wszystkim blogowiczom zasyłam spóźniony prezencik - dostatniego życia i obyśmy zdrowi byli. Natomiast "ulubionym" politykom ziszczenia się hasła - "Aby Polska rosła w siłę, a ludzie dostali żytniej".
Byłbym ostatnim niewdzięcznikiem gdybym mikołajkowo nie życzył przypływu uczuć chrześcijańskich o. Rydzykowi i jego Radiu, któremu stuknęło osiemnaście lat. Co prawda nie stać mnie na "budujące prezenty na Mikołaja", jakieś startery telefoniczne i zestaw satelitarny do TV Trwam, więc w skromnym darze dedykuję Dyrektorowi i Moherom wojskową piosenkę mistrza czarnego humoru Macieja Zembatego, która umili im czas pielgrzymowania do rydzykowej Mekki. Mnie ona rozbawia, aczkolwiek nie jest zbyt wonna:
*

Piosenka żołnierska (Maciej Zembaty)

Jak się służba skończy, do domu wrócę,
Spać się położę na sianie.
Nic tak nie śmierdzi, jak moje onuce
Od roku już nie zmieniane!

Jak mnie nie zechcesz - to cię porzucę
I znów żołnierzem zostanę
Nic tak nie śmierdzi jak moje onuce
Od roku już nie zmieniane!

Pisać nie umiem, lecz się nauczę
I list ode mnie dostaniesz
Nic tak nie śmierdzi jak moje onuce
Od roku już nie zmieniane!

W Boga nie wierzę, lecz się nawrócę
I przyjmę chrzest - bierzmowanie.
Nic tak nie śmierdzi jak moje onuce
Od roku już nie zmieniane!

Siostrze się nie dam poświęcić nauce,
Lecz sam docentem zostanę.
Nic tak nie śmierdzi jak moje onuce
Od roku już nie zmieniane!

Choremu ojcu cierpienie skrócę,
W łeb go pierdolnę polanem.
Nic tak nie śmierdzi jak moje onuce
Od roku już nie zmieniane!

Obiadu nie chcę - kolację zwrócę,
Lecz zjem obfite śniadanie.
Nic tak nie śmierdzi jak moje onuce
Od roku już nie zmieniane!

A znów jeden kolega jest najmniejszy w grupie,
Gdyż nogi ma amputowane.
Nic tak nie śmierdzi jak moje onuce
Od roku już nie zmieniane!

Jak mnie zabiją, płakać nie musisz,
Smród zawsze po mnie zostanie.
Nic tak nie śmierdzi jak moje onuce
Od roku już nie zmieniane

Na zdar zacni blogowicze. Może jakaś wena mnie dopadnie....


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  490 912  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 490912
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9604
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3857 dni

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości