Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 212 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Powrót do kościołów

niedziela, 27 listopada 2011 11:39

   Nim zacznę opisywać kolejne dwie wędrówki, muszę zakomunikować, że ponad dwa dni byłem unieruchomiony wirtualnie, bo siadł mi system w moim kompie. Siadł tak sprytnie, że nie pomogły doraźne naprawy i zakończyło się na formatowaniu, i nowej instalacji systemu. Na szczęście wcześniej poprzenosiłem swoje zdjęcia na dysk "D", oraz wszelkie ważne moje zapiski i teksty. Ale do rzeczy.

    W miniony czwartek byłem na wykładzie o Łemkach w głogowskim muzem. Wykład i prezentację multimedialną prowadził młody historyk z muzem - Łemko właśnie. Nie będę się rozpisywał o wykładzie, ale wyjaśnię, że Łekowie to mniejszość etniczna w Polsce, która zamieszkiwała od wieków Beskid Niski i zachodnią część Bieszczadów. Mają oni swój język, kulturę i tradycje. Przeważnie wyznają religię prawosławną, ale są też grekokatolikami na skutek dawnych działań władz i przejściu prawosławnego patryjarchy na grekokatolicyzm. Najlepszym przykładem takiego połączenia trzech religii katolickiej, prawosławnej i grekokatolickiej jest Przemków w którym mam od lat zajęcia. W 1947 r. w ramach akcji "Wisła" Łemkowie zostali deportowani na ziemie Północne i Zachodnie, czyli tzw. "Odzyskane". Pretekstem wyrzucenia ich z Łemkowyny był wymyślony powód, że "współpracowali z UPA". Prawda była bardziej prozaiczna - komuna chciała zrobić z Polski kraj jednoetniczny i liczyła, że jak Łemków rozparcelują, to oni stracą swoją tożsamość. Gówno z tego wyszło komuszkom i wladzom PRL - Łemkowie są, mają swój język, kulturę i tradycje, a niektórzy nawet wrocili na Łemkywynę. Wiekszość jednak wrosła w nowe ziemie, ale zachowała swoją dawną tożsamość. I tym sposobem na Ziemie Północne i Zachodnie weszło prawosławie i grekokatolicyzm, a ja zyskałem wielu fajnych znajomych i kolegów, i pomysł na zdjęcia cerkiewek w mojej bliższej i dalszej okolicy.

    Wczoraj byłem dla odmiany na ciekawej konferencji zorganizowanej przez Towarzystwo Ziemi Głogowskiej, którego jestem członkiem, a nawet zasiadam w jego radzie. Konferencja pt: "Sztuka Sakralna na Ziemi Głogowskiej  - Renesans, Manieryzm i Barok". Jest to temat na później, ale moje wpisy i zdjęcia kościółków, które publikuję mają ścisły związek z tym tematem.

    Dzisiaj opublikuję dwie podróże szlakiem kościółków i krzyży pokutnych do...

                        *

       

Kościółek w Przecławiu - bardzo mnie kiedyś zauroczył.

                         *

     Kościółek w Przecławiu. Ujęcie z boku.

                       *

      

         Wejście główne do kościoła.

                      *

     

Kamienna wieża kościoła z drewnianym zwieńczeniem.

                         *

Niedaleko kościoła znajduje się niszczejący dawny kościół ewangelicki z pastorówką po lewej.

     Kolejna wędrówka była już na drugą stronę Odry do...

                            *

       

A to już kościółek w Jędrzychowicach. Wcześniej opublikowałem zdjęcia dworu "Czerwony Róg", który znajduje się za kościołem.

                          *

              Ujęcie  boczne kościółka.

                          *

            Wejście do bocznej nawy.

     Pożegnałem uroczy kościół i pojechałem do Kandlewa, gdzie znajduje się na prywatnej posesji krzyż pokutny.

                           *

   

Krzyż pokutny w Kandlewie. Właściciel posesji nie robił trudności, a nawet sobie fajnie pogawędziliśmy o krzyżu i nie tylko.

     Z Kandlewa pojechałem do Konradowa (praktycznie się łączą te dwie wsie), aby zobaczyć dwa kolejne krzyże.

                             *

Krzyż pokutny na prywatnej posesji za wodnym oczkiem skryty wsród iglaków. Tu również właściel był sympatyczny i wskazał mi miejsce jego posadowienia.

                           *

A to kolejny krzyż pokutny w Konradowie, ale już na terenie kościoła. Na wielu krzyżach znajdują się ryty narzędzia zbrodni - miecze, sztylety, siekiery, kusze, lopaty, kosy, siekiery, etc...

     Pora wracać do domu na obiad, ale wrażenia z podróży są już moje na wieki wieków... Bo tylko je zabiorę na drugi brzeg.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Zamki, pałace, wieże

sobota, 19 listopada 2011 17:16

    Ten wpis będzie kompilacją moich paru wędrówek samochodowych (ostatnia dzisiaj). Nim zacznę się produkować, chciałbym powiedzieć Uli z Głuszycy na Dolnym Śląsku (jeśli o nią chodzi, bo jest jeszcze inna w Polsce - Głuszyca oczywiście), że byłem w niej parę razy w czasie moich wojaży po Górach Sowich i sporo zwiedziłęm (sztolnie w Walimiu - Rzeczce, Osówce, Włodarzu), a nawet  przechodziłem na Czechy w Głuszycy Górnej - oj dostałem w dupę podczas tego podejścia do granicy pod górę. A w czeskich Janowicach (Janovicky) zjadłem smaczne knedliki z gulaszem i pikantne flaki w stylowej gospodzie.

     Dzisiaj zaprezentuję nie kościółki, aby nie zanudzić ekumenicznie, ale zamki, wieżę i pałace. Tak, że Sowek bierz się do roboty i śmigaj na "Głogów i Okolice". Nie ukrywam, że zamki i..., to moje klimaty, a kościółki są po drodze jako paputczyki. Ale też je lubię. A więc w drogę.

                          *

 

Zamek w Białołęce, nieco zaniedbany, ale zamieszkały.

                            *

         Inne ujęcie zamku w Białołęce.

                           *

Na terenie zamku jest stara wozownia, ale bardzo zaniedbana.

                           *

Gdy dojechałem do Chobieni nad Odrą zauroczył mnie malowniczy rynek z fontanną. No i ten spokój i brak pośpiechu jaki cechuje senne, magiczne miasteczka. Nie ma w niej mostu, tylko jest przeprawa promowa i może dlatego samochody ją omijają.

                            *

Boże, takie budki pamiętam z lat młodości, gdy jeszcze piwo w dekiel waliłem. Jak ona tutaj przetrwała i czy jest w niej jeszcze piwo kuflowe?

                             *

       

A to już mój klimat, czyli zamek w Chobieni. Niestety ciaglę w remoncie, bo właściciele się zmieniają.

                           *

           Inne ujęcie zamku w Chobieni.

                         *

         Kolejne ujęcie zamku w Chobieni.

                            *

     Z żalem pożegnałem magiczne miasteczko i ruszyłem w drogę powrotną do domu. Były jeszcze zdjęcia zabytkowego kościółka i krzyży pokutnych, ale o tym kolejnym razem.

    Tydzieć temu odwiedziłem Dalków po raz kolejny, bo uparłem się dotrzeć do mieszkalnej wieży rycerskiej, gdy się dowiedziałem, że jest do niej inne i bardziej strawne dojście. Było jednak warto powrócić.

                         *

A to już obrośnięta bluszczem mieszkalna wieża rycerska w Dalkowie.

                            *

Inne ujęcie rycerskiej wieży. Szkoda, że popada w ruinę.

                           *

Ujęcie zrujnowanej budowli zza kraty. O przydałoby się takie miejsce dla tych, co dopuścili do ruiny.

                           *

    Dzisiaj kolejna jazda i ładny pałac w Jędrzychowicach. Jest on w prywatnych rękach, więc odzyskuje dawną świetność.

                            *

Pałac "Czerwony Róg" w Jędrzychowicach - widok z drogi.

                           *

A to już ujęcie "Czerwonego Rogu" z bliższej perspektywy.

    Oczywiście, że w Jedrzychowicach jest piekny, zabytkowy kościółek, a w niodległym Kandlewie i Konradowie cudowne krzyże pokutne. Ale o nich kolejnym razem.
     Wczoraj byłem wewnątrz zamku w Czernej. Zamku, a nie pałacu, bo tak sobie zażyczyła sympatyczna właścicielka - Pani profesor z Krakowa. Ugościła mnie, bożego wędrowca ciepłą strawą, kawą i ciastem. W zamku przy pracy spotkałem moich przyjaciół artystów, którzy od lat mozolnie, wręcz z benedyktynską cierpliwością malują wspaniałe freski i malowidła na sufitach i ścianach. Ale obszerne wrażenia i zdjęcia z zamku opublikuję w dłuższe zimowe wieczory. Bo tych wrażeń nie da się tak szybko opisać i licznych zdjęć opublikować. To wymaga czasu i weny twórczej. No to na zdar rebiata!
  

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Kościół i źródełko

wtorek, 15 listopada 2011 14:49

   Zgodnie z wcześniejszą obietnicą tym razem będzie zapowiadany kościół w Jakubowie. Urzekł mnie swoim pięknem i kształtem. Mało który kościół na wsi ma swoją wieżę bramną, która dawniej służyła do obrony. Poniżej kościoła jest w malowniczym lesie Źródło św. Jakuba z kapliczką i rzeźbą  świętego na jej zwieńczeniu. O cudownych właściwościach wody już pisałem - pomaga na oczy i leczy ponoć bezpłodność, co mnie już raczej nie dotyczy. Na murze koscióła są epitafia i płyty nagrobne dawnych właścicieli tej wsi. Jest też kaplica grobowa.

                          *

            Kościółek - widok z boku.

                           *

Inne ujęcie kościółka z wieżą bramną, która kiedyś miała charakter obronny.

                            *

        

Ołtarz główny. Szkoda, że trafiem na mały remont.

                           *

 

Wspaniałe organy - odnawiał je mój kolega, który też na nich grywa przy świętach. Są też piękne freski na drewnianym suficie kościoła.

                           *

       

        Płaskorzeźba na murze kościoła.

                        *

  Kolejne płaskorzeźby na murze kaplicy grobnej.

                           *

Dalsze płaskorzeźby na murze kosciółka. Kościoł został zbudowany z kamienia polnego.

                           *

       

 Kolumny przed kaplicą z epitafiami nagrobnymi na narożniku kościoła.

                           *

     Kolejne płaskorzeźby i epitafia nagrobne.

                         *

Muszla - symbol pielgrzymów jakubowych i miejsce skąd wyruszają pątnicy na szlak Jakuba do Santiago de Compostello.

                          *

Kaplica grobna dawnych właścicieli - nieco zaniedbana.

                          *

Malownicze zejście w lesie do źródła św. Jakuba - widoczne w dole.

                          *

A to już ujście źródełka w formie muszli jakubowej.

                          *

     Martwiłem się, że prawko zrobiłem już jesienią, ale nigdy nie myślalem, że Bóg obdarzy mnie łaską pogody, skoro z łaską wiary mu nie wyszło. On wie, że mam watpliwosci co do jego istnienia, ale nie mam zadnych, że mi nie pomaga. Dlatego mogę wyjeżdżać swoim szrocikiem na wycieczki po okolicy i zwiedzać to co lubię. Tym sposobem kolejnych zdjęć i wspomnień mam już na zapas na kilka wpisów, a tu jeszcze pogoda mnie dopieszcza. Nie pada śnieg, nie ma gołoledzi i deszczu, a że robi się zimno, to... Nie można mieć wszystkiego, a opony zimowe już dawno założyłem. No i od piątku mam już wytyczone kolejne szlaki wędrówki. Na piatek jestem umówiony na ponowne odwiedziny pałacu w Czernej, ale już w środku, aby podziwiać wspaniałe kominki i freski, które odnawia moja uzdolniona koleżanka Renatka i Jurek Szymon G. Renatka przez wiele lat byla moją zawodową partnerką i nawet terminowała u mnie. Co nie zmienia faktu, że jako Dama renesansu potrafi nie tylko terapeutyzować, ale i pięknie malować. Może kiedyś kupię od niej upatrzony obraz w stylu Moneta, bo jej grafika wisi u mnie na ścianie.

     No to nara rebiata. Sowek! Specjalnie dla Cibie zinstalowałem w moich ulubionych stronach "Głogów i Okolice", gdzie możesz wejść i odnaleźć nie tylko zdjęcia, ale i historyczne opisy miejscowości, które zwiedzam.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Pewna odmiana

wtorek, 08 listopada 2011 14:52

    Teraz dla odmiany zmienię kościółkowy ton na zamkowo-pałacowy. Nie ukrywam, że o jednym kościele jeszcze będzie, ale wolę zachować równowagę.

    W niedzielę pojechałem sobie trasą pałaców i pewnego zamku. Pierwszą wsią był Szczepów w którym jest ładny, ale niestety niszczejący pałac, podobnie jak reszta popegeorowskich bydynków. Pomyśleć, że jeszcze w latach siedemdziesiątych byłem tam na imprezie, a sam pałac był zadbany na miarę PRL. Ale nie niszczał. Teraz ponoć kupiła go jakaś pani, która mieszka w Anglii i nie interesuje się swoim nabytkiem. Jak fama głosi, nie ma kasy aby jakoś pałac zabezpieczyć przed powolną dewastacją. A szkoda...

                        *

      

  Brama wjazdowa do parku przed pałacem.

                       *

Niszczejący budynek bramny do pałacu w Szczepowie.

                           *

     Kartusz z herbami nad bramą wjazdową.

                           *

A to już pałac - widać jeszcze resztki dawnej świetności.

     Niestety nie mogłem zrobić więcej ujęć, bo jakieś psisko zabroniło mi dalszej mojej wedrówki. Nie mogłem go "poczęstować" gazem pieprzowym, bo był to teren prywatny. A szkoda... 

     Ze Szczepowa pojechałem ponownie do Dalkowa, aby znaleźć ciekawą wieżę rycerską, ale nie dotarłem do niej, bo była skryta w gęstym lasku i niewidoczna. Na domiar złego droga polna, którą jechałem, była z głębokimi koleinami i szorowałem spodem po trawie, madląc się, abym się nie zwiesił, albo na jakimś kamieniu nie urwał zawieszenia, albo miski olejowej. Na szczęście odbyło się bez ofiar i z ulgą wyjechałem na normalną drogę. Pojechałem więc do Gaworzyc, gdzie też jest piękny pałac, ale już odrestaurowany i kończą się w nim kosmetyczne prace na zewnątrz. Pamiętam go sprzed lat, jako taki szary, smutny i niszczejący.

                           *

Widok pałacu od frontu, aż mi serce radośnie zapikało.

                           *

     Herby na attyce pałacu nad balkonem.

                         *

        Ujęcie pałacu na boczną ścianę.

                           *

               Kolejne ujęcie pałacu.

    W Gaworzycach odwiedziłem swojego kolegę, któremu przed laty pomogłem wykaraskać się z alkoholowej gehenny i to skutecznie. Nie widzieliśmy się kilka ładnych lat, więc nic dziwnego, że bardzo ucieszyliśmy się ze spotkania. Jego żona zadbała o nas podając świetną kawę i ciasto z smaczna masą, które uwielbiam. Nie ukrywam, że serce mi urosło na jego trzeźwy od 10 lat widok.

     Z Gaworzyc pojechałem krajową trójką (mogłem pocisnąć gaz) do Jakubowa, aby zobaczyć stary zamek w ruinie (zabytkowy kościółek zwiedziłem i obfotografowałem wcześniej, ale o tym następnym razem).

                           *

  

  Zamek rycerski w Jakubowie, niestety w ruinie.

                          *

         Ujęcie ściany bocznej w wieżą.

                          *

        

Druga wieża zamku, niegdyś narożna, a teraz samotna.

                          *

       

Inne ujęcie wieży zamkowej z bocznymi murami.

                        *

Rondo w Jakubowie. Kiedyś stał tam kościoł ewangielicki. Obok dawna proboszczówka tego kościoła. Po wojnie była szkołą. Teraz jest w rękach prywatnych i powoli jest remontowana.

                             *

A to już sama dawna proboszczówka - ogrodzona i remontowana. Oj będzie można za jakiś czas oko na niej zawiesić.

    I tak minęło kilka godzin mojej wędrówki, więc pora wracać na obiad do domu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

Komu w drogę...

czwartek, 03 listopada 2011 14:35

    Temu paliwo do baku i hajda w trasę. Tym razem moja skrzydlata dusza rzuciła mnie do trzech podgłogowskich miejscowości. O dwóch napiszę teraz, a o trzeciej później.

    Zajechałem do Jaczewa, gdzie jest stary kościół z krzyżem pokutnym w murze. Wielokrotnie przejeżdżałem autobusem obok niego, ale jak to PKS, nie chciał na mnie poczekać pod kościołem. Nie ma to jak swój samochód, bo nikogo nie muszę prosić i to ja decyduję gdzie mam pojechać i zatrzymać się.

                          *

      

       Wejście do kościoła w  Jaczewie.

                       *

       

        Krzyż pokutny w murze kościoła.

                        *

       

            Widok kościoła z boku.

                        *

    

Przy murze kościoła jest posadowiona mała remiza OSP z świętym Florianem nad bramą. Dawniej w niej była zapewnie pompa moja-twoja z wężami i prądownicami. Teraz wieś ma już przyzwoitą remizę z samochodami bojowymi.

     Później pojechałem nieco dalej, do Łagoszowa Wielkiego, gdzie też jest piękny kościółek ogrodzony kamiennym murem z wmurowanym krzyżem pokutnym.

                            *

Widok kościoła i kamiennego muru, który go okala.

                          *

      

Na tylnej, zewnętrznej ścianie głównej nawy kościoła znajduje się figura Maryi Panny, wykorzystywana najpewniej w majowych nabożeństwach.

                          *

Kościółek parafialny z boku. Jak w wielu wiejskich kościółkach i tam są groby dawne i nowe.

                            *

Widok kościoła z innej strony. Stary mur był wielokrotnie naprawiany, a jego ubytki uzupełniano już cegłą.

                            *

     

A to już stary krzyż pokutny z widocznym jeszcze rytem miecza w kamiennym murze okalajacym kościół od zewnetrznej strony.

     Krzyże pokutne stawiano zazwyczaj na miejscu zbrodni przez sprawcę zabójstwa. Na wielu z nich są jeszcze widoczne ryty narzędzia zbrodni.

     Mogłbym wiele napisać o krzyżach pokutnych i starych kapliczkach przydrożnych, których nie brakuje na naszych terenach. Mają one swój urok i magię, bo oddają wiele dawnych uczuć ludzi, którzy je stawiali. Dlatego mam do nich ogromny sentyment i cieszę się, że są jeszcze tacy ludzie, którzy o nie dbają. Gdy przejeżdżam obok takich uroczych kapliczek, to zdejmuję nogę z gazu.

    Byłem jeszcze w Jakubowie, ale to już osobny temat i wiele zdjęć. Bo właśnie w Jakubowie znajduje się początek szlaku św. Jakuba do Santiago de Compostella. Znakiem rozpoznawczym pielgrzmów i Bractwa św. Jakuba była muszla. Jest tam też źródła św. Jakuba, którego woda działa ponoć leczniczo na bezpłodność i wzrok. Nie próbowałem jej, bo jeszcze jakoś widzę, a dzieci to ja ci miałem dostatek.... A żeby miec wnuki, to mi ta woda niepotrzebna. Ale jak ktoś czuje potrzebę... To czemu nie. Zapraszam więc w moje strony.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  487 176  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 487176
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9456
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3761 dni

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl