Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 212 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Kończy się listopad

poniedziałek, 30 listopada 2009 10:34

               NON OMNIS MORIAR
    Niedawno pochowano mojego dobrego znajomego WOJTKA CISZAKA. Nie mogłem być na jego pogrzebie, bo musiałem być w Miłkowie, a czasu śmierci się nie wybiera. Lubiłem Wojtka za jego spolecznikowską pasję. Wszędzie go było pełno i wiele zrobił dla niepełnosprawnych i innych doświadczonych przez los. Był emerytem, który nie potrafił siedzieć w fotelu. Wiedział, że jest chory i walczył z nowotworem nie przerywając swojej działalności. Był uczestnikiem poznańskiego Czerwca 1956 r. i posiadał z tego tytułu należne mu uprawnienia kombatanckie. Lubiłem go za poczucie homoru i za to, że się nie obrażał, gdy żartowałem sobie, że ubek, który ich pacyfikował, tak mówił do kolegi - tak przypierd.... Wojtkowi w czasie wydarzeń, że aż mu kredki z tornistra wypadły. Wojtek mi się odgryzał, że jak esbek mnie pogonił po pomnikiem Dzieci Głogowskich, to worek z papciami zgubiłem. Nie był tylko pewny co było wyszyte na worku - kotek, czy piesek. Często się z tych żartów śmialiśmy, bo jakoś nie byliśmy kombatancko zakręceni. Żarty nasze powtarzali inni znajomi przy różnych okazjach. Bardzo mi żal Wojtka i brak mi jego zabiegania za sprawami innych.
     Niedawno zmarł wieloletni dyrektor i współtwórca Szkoły Samochodowej w Głogowie - ZBIGNIEW KARPIK, który jej dyrektorował od 1967 - 1984. Zawsze był z nią i dla niej. Nawet po przejściu na emeryturę ją wspierał i służył dobrą radą. Pana Zbyszka poznałem jako kierownika warsztatów w Szkole Rzemiosł Budowlanych w której pobierałem nauki w latach 1961 - 64. Kiedyś pojechaliśmy pod Żagań po cegłę i pan Zbyszek kupił nam za swoje pieniądze po dwie bułki, kawałku kiełbasy i po butelce piwa na dwóch, w myśl biblijej zasady głodnych nakarmić, a spragnionych napoić. O piwie prosił, aby nie mówić w szkole. I nie puściliśmy pary z ust, bo go bardzo lubiliśmy. Dopiero teraz po kilkudziesięciu latach puściłem parę. Jak można się domyślić, po latach nie byliśmy już w relacjach uczeń - pedagog, a przez per pan Zbyszek, bo jakoś nigdy nie potrafiłem się przełamać, by mówić mu na Ty. Po prostu pozostał mi na zawsze szacunek do niego.
     A teraz coś weselszego. Właśnie obchodził swoje XXV lecie głogowski chór Beati Cantores, który jest znany w Polsce i  poza jej granicami. Podobało mi się jak głogowski poeta i śpiewak chóru Tadeusz Kolańczyk mówił o nim, że obchodzi srebrne wesele - bowiem chór to takie właśnie małżeństwo człowieka z muzyką właśnie. Życzę im dalszych sukcesów.
    W środę jadę do Przemkowa na ogłoszenie wyników konkursu plastycznego i rozdanie nagród młodym plastykom, którzy nań swoje prace wysłali. Tematem konkursu było: "Zachowaj Trzeźwy Umysł". I pewnie dlatego dostałem zaproszenie, bo plastyk ci ze mnie żaden.
    W czwartek wybieram się do Klubu Garnizonowego na promocję książki mojego kolegi Wieśka Maciuszczaka "Twierdza Głogów - Garnizon i Ludzie 1630-2009". Wysłucham jego wykładu, bo na wojskowości zna się okrutnie, no i niech mi wpisze dedykację z autografem na książce.
    A w piątek? A piać Miłków.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Po kłopocie

czwartek, 26 listopada 2009 19:19

     Przez dwa dni byłem bez komputera, bo siadł mi system i musiałem oddać go do fachowca. Nie powiem, postarał się chłop i teraz działa jak diabli. Był faktycznie w środku zakurzony i karta graficzna się obluzowała i czasami coś mi obraz szwankował, ostanio coraz częściej. Jak nie chciał mi się załadować i się wyłączał, to myślałem, że zasilanie mi siadło, a to już pewien wydatek. Na szczęście wszystkie części składowe mojego kompa są dobre i sprawne. Tylko na na dysku syna było sporo uszkodzonych plików, ale informatyk  je naprawił i fajno jest. Tak to jest jak się spawacz-mechanik za ściąganie plików bierze.
    Fakt, że mój kompek przez półtora roku pracował bez konserwacji i w końcu musiał się wysypać. Na dodatek każdy sobie na niego właził i robił eksperymenty, to w końcu musiał szlag go trafić. Tylko, że teraz nikt się winny nie czuje, a na dodatek mówią mi, ze nie ma odpowiedzialnosci zbiorowej. W takiej sytuacji ja się zbuntowałem i fachman zrobił mnie administratorem i zahasłował dostęp, a dla mojej czeladki jest dostęp z internetem włacznie, ale nic mi nie mogą już namieszać. Tylko ich foldery przeniosłem i szlus.
    Teraz nadrabiam zaległości i ogladam Wasze blogi. Jest też parę nowych odwiedzin blogowiczów, co mnie bardzo cieszy. Zauważyłem, że ten listopad jest faktycznie miesiącem zadumy i wspomnień, bo nawet Kapitana Wienia na nie wzięło. No i Alenka Zakapiorka powróciła do nas, a i Dośka wraca do zdrowia i szaleje na swoim blogu, bo Dośka lubi mieszać i deczko poplotkować. Ale co się kobiecie dziwić. A jeszcze coraz zdrowszej...
    Jutro z rana jak zwykle jadę do Miłkowa i na dwie doby Was opuszczę, bo na dodatek ostanio tam internet z tepsy tam nie działa. Nie wiem kiedy szef nowy uruchomi, bo coś wspominał. Nie powiem, będzie mi markotno i tęskno za Wami.
    No do żegnajcie rebiata do niedzieli południa. Zaległości nadrobię jak wrócę. A co! 
                       *  

Aby Wam nie było smutno, to sobie mojej żony wiosenne kwiatki powąchajcie i to z góry.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

Sama radocha

czwartek, 19 listopada 2009 15:34

     Już myślałem, że listopad będzie smutnym miesiącem mimo, że jesień jest bardziej złota niż szara i deszczowa. Na szczęście deprecha mnie nie bierze, ale różnie się może zdarzyć, bo licho nie śpi. A tu taka odmiana klimatu.
     Najpierw kliknąłem na blog Alenki i... Otworzył się w całej okazałości, co znaczy, że niemieccy fachmani jakoś te kabelki znaleźli i jej podłączyli. O nowych wpisach Zakapiorki nie będę pisał, bo każdy je może sobie przeczytać, ale boska ambrozja wlała się w me skołatane serce. Z ostatniego jej komentarza wynika, że zamiaruje sobie z Księciem życie w Bieszczadzie układać, co mnie niezmiernie ucieszyło. Jak widać nasze gankowe nocne rozmowy Polaków nie poszły na marne. Ponoć zabiłem jej jakiegoś ćwieka, ale ja zawsze coś narozrabiam, mimo statecznego wieku. Wychodzi więc na to, że muszę kasę zbierać na moją kolibę. Ale póki co już zapowaiadam, że może się nas spodziewać latem u siebie. A co! Na wszelki wypadek wstaw Alenka jakąś wersalkę na ganku, bo ma do nas dołączyć moja młodsza córka z zięciem i Miłoszkiem. Musi wnuczek zacząć się uczyć kochać Bieszczady. Na wszelki wypadek Czesiu zostaje w zanadrzu.
    Wczoraj wpadłem do biura TZG odebrać przydział ksiażek, które są pokłosiem wcześniejszych konferencji. Jedna o zakonach glogowskich pod redakcją mojego znajomego Z KUL-u Marka Roberta Górniaka, druga o wojsku, garnizonach, no i kolejny zeszyt Encyklopedii Ziemi Głogowskiej.
     Co prawda dopiero się wezmę za czytanie, ale póki co to już mi się podoba ta "Twierdza Głogów - Garnizon i Ludzie 1630-2009" autorstwa mojego kolegi Wiesia Maciuszczaka. Po prawdzie, to Wiesiu zostawił Głogów dla Lublina, ale zawsze to ziomal, więc nosem kręcić nie będę.
    Po południu byłem na ciekawym wykładzie w głogowskim ratuszu w Sali Rajców. Wykładowca przez dwie bite godziny ciekawie opowiadał o urbanistyce i rozwoju mojego miasta od chwili gdy Głogów przestał być twierdzą. Wtedy nastąpiła rozbudowa ściśnietęgo w murach miasta, gdzie wojsko rządziło i postępowała jego stagnacja. Przecież wszystkim wiadomo, że tam gdzie kończy się logika, to zaczyna się wojsko.... Tylko moja wnuczka deczko się nudziła, bo byłem zmuszony zabrać ją ze sobą.
    Dzisiaj dla odmiany byłem na konferencji naukowej zorganizowanej przez Głogowskie Towarzystwo Naukowe, Państwową Wyższą Szkołę Zawodową, Głogowską Fundację Akademicką, przy współudziale Miasta i Powiatu. Wysłuchałem ciekawych referatów z różnych dziedzin dotyczących mojego miasta, które prezentowała głogowska i zielonogórska kadra naukowa z PWSZ i UZ. Ważne też były spotkania w kuluarach ze znajomymi, których trochę już nie widziałem, przy kawie i lunchu na zakończenie. Przy okazji odebrałem najnowsze egzemplarze "Rocznika Przemkowa", w którym są dwa moje artykuły i zdjęcia od mojego znajomego - prof Stefana Dudry z UZ, który jest współredaktorem i pomysłodawcą roczników.
    Jak widzicie tydzień obfitował w niespodzianki i oby tak dalej. No i emerytura wpłynęła na moje konto.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (34) | dodaj komentarz

Czniam takie prawo

poniedziałek, 16 listopada 2009 10:00

     No to sobie poświętowaliśmy. Szczególnie w Warszawie, gdzie kolorytu dodało ONR, czyli skrajna faszystowska oraganizacja. Młodzi, wygoleni na łyso, umundurowani młodzi ludzie, szli z pochodniami i skandowali "Narodowy socjalizm" i "Precz z żydowską okupacją Polski", a przy tym "heilowali" skolko ugodno. Oczywiście osiłki z policji odziane w czarne mundury ich ochraniali, aby neonazistom włos z głowy nie spadl. Nie przeszkadzało im, że ci kretyni łamią prawo, a ich pozdrowienie w geście "Heil Hitler" nie są żadnym rzymskim salutem, tylko pozdrowieniem nazistowskim, które w czasie okupacji przyprawiało o dreszcze. Nie są też gestem do zamawiania piwa i nie sądzę, aby jakiś gliniarz im po piwo biegał. We mnie taka manifestacja wzbudza racjonany strach i wywołuje odruch wymiotny.
     Oczywiście tępe gliny nie widzieli w tym cech przestępsta i pozwolili faszystm sobie poheilować i nikogo nawet nie spisali. Za to okrutnie byli zawzięci i gorliwi w stosunku do antyfaszystów i anarchistów, którzy usiłowali przeszkodzić brunatnej demonstracji. Bo ich właśnie pałowano, spisywano i aresztowano. I tego właśnie nie rozumiem. Czyżby osiłek w czarnym, policyjnym mundurze myślał, że po jego ubraniu stał się członkiem bojówki SS, która chroni swoich pobratymców? Pewnie nie, ale faktem jest, że kajdany i pała u boku dodały mu animuszu i zwolniły z myślenia. I dziwić się nie należy, że nadal jest aktualny stary dowcip "Wchodzi policjant do księgarni".
    Szlag mnie trafia, gdy sądy i prokuratury nie stwierdzają w takich zachowaniach cech przestępstwa i umarzają postępowania. Umarzają, mimo, że neonaziści ewidentnie łamią polskie i nie tylko prawo.
     Dlatego czniam takie państwo, prawo i sprawiedliwość i sram z góry na taką władzę, policję i tzw "praworządność. I dlatego kolejny raz pod swoim nazwiskiem protestuję - Ja Michał Andrzej Cimek wnuk żołnierza AK Michała Kopecia z Leszna, więźnia KL Gross Rosen nr 65154, który przeżył Transport Śmierci do KL Dora-Mittelbau, gdzie otrzymał numer 111451 (tego obozu koncentracyjnego już nie przeżył) i głośno wołam DOSYĆ!
                              *
   
Manifestacja Zadżumionych w Warszawie 11 listopada 2009 r.
                                     *
     Mam już serdecznie tego wszystkiego dość i jak tylko Alenka Zakapiorka powróci na blog, to poproszę ją o kawałek gruntu na jej działce, gdzie sobie postawię drewnianą kolibę, abym z dala od wszelkiej hołoty mógł sobie zakapiorzyć, żyć w spokoju i ciszy, wśród serdecznych ludzi, i znajomych Zakapiorów, upająjąc się pięknem Bieszczadu i twórczością bieszczadzkich artystów.
                                 *
  
  Pewnie znajdzie się miejsce u Alenki na moją kolibę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

ROCZNICOWO

środa, 11 listopada 2009 17:10

*

Jakoś bezbarwnie przeszła kolejna rocznica Odzyskania Niepodległości. Nawet flag nie było zbyt wiele. Czyżby zanik patriotyzmu, a może bierzemy zły przykład z naszych politycznych tuzów, którzy nijak nie potrafią razem świętować. Cóż, bo to Polska właśnie!
Przypomniały mi się krótkie wiersze, których autorów sobie nie przypominam, ale są na czasie.
*
Spójrz Kościuszko na nas z nieba
Tak naród skandował
Spojrzał z góry nań Kościuszko
I się zwymiotował.
*
Szli wołając - Polska! Polska!
Wtem zza mojżeszowego krzaka
Wyjrzał Bóg i zapytał
Polska? Ale jaka?
*
No i na zakończenie moja własna rymowanka.
*
Nie obnoszę się z patriotyzmem
Nie nadużywam słowa OJCZYZNA
Swoje za wolność odsiedziałem
I nie jestem również Dyzma
*
Oj wiele takich Nikodemów Dyzmów jest w polityce. Więc na normalność przyjdzie nam jeszcze poczekać.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  487 195  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 487195
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9456
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3761 dni

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl