Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 213 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

MNIEJ ZADYMIASTO

czwartek, 29 listopada 2007 16:43

*

Znaczy normalność

     Nie chcę naśladować przedwojennego kapitan "Daru Pomorza"  - Memerda Stankiewicza o którym mówiono "Znaczy Kapitan", bo każde zdanie zaczynał od tego małego słówka "znaczy". Ale tak mi wyszło i już. Nadymiło się na moim blogu, więc postanowiłem leciutko zmienić temat, bo sądząc po niektórych komentarzach mógłbym się na stare lata "nawrócić" na geja.

    Pisałem przez wiele lat w dwumiesięczniku Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem "Serce i Troska" i nawet na X rocznicę mojego czasopisma dostałem Złotą Odznakę TWK, która jest najwyższym odznaczeniem organizacyjnym. Mimo, że za honorowe oddawanie krwi mam dwa odznaczenia państwowe i wszystkie organizacyjne dla krwiodawców, to ta mała złota odznaka jest mi najmilsza. Ba, spowodowała nawet, że pewien senator (też z TWK) wiózł mnie z Łomży do Warszawy swoim samochodem, abym zdążył na expres do Zielonej Góry, po odebraniu nagrody literackiej i wspaniałym bankiecie.

    Pisałem w "SiT" o problemach ludzi niepełnosprawnych, co sobie poczytuję za zaszczyt. Poznałem dzięki temu wielu wspaniałych ludzi na wózkach inwalidzkich, których polubiłem i im współczułem. Przebudzenie i olśnienie przyszło jednak dopiero wtedy, gdy zrozumiałem, że im współczucie niepotrzebne, ale normalne, ludzkie traktowanie. Któregoś dnia zobaczyłem w nich normalnych ludzi, którzy maja uczucia, marzenia, plany życiowe, ludzi którzy potrafia kochać i cierpieć, cieszyć sie i smucić. Wtedy przestałem widzieć wózki i kule, a zobaczyłem fajnych kumpli z którymi robiłem grile i bawiłem się. Tak stałem się normalnym człowiekiem.

    Dlatego właśnie pisałem o "odmieńcach" i o tolerancji dla nich wszystkich. Bo dla mnie normalność jest wtedy, gdy nie widzę tej odmienności, tylko zwykłych, fajnych, wspaniałych ludzi, którzy mają takie sama prawa do szczęścia, miłości, zakładania rodziny, do sukcesów i porażek, radości i smutków. Ale najpierw musi być tolerancja, która jest narzędziem do normalności. Bo warto być przecież normalnym człowiekiem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

JAK DYMIĆ, TO RAZEM

wtorek, 27 listopada 2007 21:21

*

    Wyszła zadyma jak diabli, ale wierzę, że jakoś się dogadamy. Dziwię się tylko skąd na Boga pojawiły się komentarze o Paradach Równości oragnizowanych przez gejów. Nie o tym wszak pisałem, a Marsze Równości, czy Tolerancji nie są tożsame z paradami. A o marszach własnie pisałem i je miałem na myśli. Choć na temat praw do godnego życia i prawnego usankcjonowania zwiazków partnerskich homoseksualistów obojga płci zdania nie zmienię, co nie oznacza, że musi to być ślub w kościele. Nie podoba mi się manifestowanie odmienności seksualnej w jakiś nachalny i wyuzdany sposób. W sprawach intymnych zachowuję więcej powściagliwości i umiaru.

    Mam jednak do Ciebie Kubusiu trochę mieszanych uczuć, gdy napisałeś o tolerancji dla neonazistów, czy faszystów. Tu nie może być mowy o tolerancji, gdyż takie postawy i działania są prawnie zabronione i bardzo godzą w system wartości i uczucia wielu ludzi - nie tylko Polaków. Wolę sznować pamięć milionów pomordowanych ludzi przez nazistów i faszystów właśnie, tylko dlatego, że według ich chorej ideologii byli oni INNI...

    Na zakończenie dedykuję Ci wiersz pastora Martina Niemollera, działacza na rzecz pokoju, więźnia obozów koncentracyjnych od 1937 - 1945 roku. Wiersz ten napisał w 1942 r. w KL Dahau.

*

Gdy przyszli po Żydów, nie protestowałem, gdyż nie byłem Żydem.

Gdy przyszli po komunistów, nie protestowałem, gdyż nie byłem komunistą.

Gdy przyszli po związkowców, nie protestowałem gdyż nie byłem związkowcem.

Gdy przyszli po katolików, nie protestowałem bo nie byłem katolikiem.

Gdy przyszli po mnie, to nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować.

*

     Weź sobie do serca ten pouczający wiersz. Bo ja protestuję przeciwko nietolerancji, aby ktoś mógł zaprotestować, gdyby przyszli kiedyś po mnie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

LUBIĘ TAKIE ZADYMY

poniedziałek, 26 listopada 2007 9:43

*

A to się zadymiło

     Nie myślałem, że moje wpisy wywołają aż taką reakcję. Ale to dobrze. Z komentarzy widać jednak, że mamy wiele zdań na ten dość niewygodny temat i bardzo dobrze. Nie mam wątpliwości, że wielu naszych rodaków (rydzyków) wolałoby zamieść ten problem pod dywan i dalej pitolić wszem i wobec, że jesteśmy państwem bardzo tolerancyjnym. Że nie ma u nas antysemityzmu, że wszyscy mają te same prawa, etc...

     Jak jest każdy widzi. Dla mnie mit o naszej tolerancji jest tylko mitem i bajeczką dla grzecznych dzieci, którą raczą nas nasi politycy wszelkiej płci i orientacji, seksualnej również. Skoro "polska tolerancja" to lipa, co więc pozostaje? Tylko poprawność polityczna i przekonanie, że pewnych rzeczy mówić i robić nie wypada. Ale i to dotyczy tylko pewnej grupy osób, tych bardziej wyedukowanych, choć i od tego są pewne wyjatki - Giertychy. Korwiny Mikke i cała plejada prawicowych "elyt".

     Jest też wiele osób, które się wstydzą i gardzą homoseksualnymi czlonkami własnych  rodzin. Nie przeszkadza to jednak rodzinom, które się wyrzekły własnych dzieci, kuzynów, wujów za ich odmienność seksualną ograbiać z majątków po ich śmierci, aby partnerowi (partnerce) tych "odmieńców" nie dać złamanego grosza, mimo, że oni razem swój majątek budowali. Tak właśnie wyglada nasza staropolska tolerancja i miłość bliźniego swego. I dlatego jestem za prawnym rozwiązaniem partnerskich związków osób tej samej płci.

    Boję się takich nietolerancyjnych postaw, obłudy i hipokryzji. Boję się tych inaczej tolerancyjnych. Boję się powrotu do średniowiecza i katolickiej inkwizycji, stosów i łamania kołem wszelkich odmieńców. I dlatego o tym piszę.

     Ja już doświadczyłem nietolerancji broniąc żydowskiego pomnika w moim mieście, którego rodzimi neonaziści profanowali. Na szczęście jestem hetoro i to wielodzietnym, bo chyba by mnie zamordowali. 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

MOJE PRZEMYŚLENIA...

sobota, 24 listopada 2007 11:11

*

Zanim zacznę

    Nim zacznę pisać o jajcarskiej opozycji krasnoludków, znanej jako Pomarańczowa Alternatywa, pod przewodnictwem Waldemara Majora Fydrycha, muszę się ustosunkować do paru komentarzy pod moim ostatnim wpisem o tolerancji. Bo o nią, a raczej o jej braku w naszym katolickim kraju w stosunku dla różnych "inności" mi chodziło. Wspomniałem też o "Marszach Równości"... Nie sądziłem jednak, że ktoś utożsami je z jakimiś "Love Paradami", czy innymi "Paradami Miłości" , jakie odbywają sie w krajach unijnych, między innymi w Berlinie. Nie mam nic do tych parad i bardziej mnie one śmieszą, niż denerwują. Mam do nich stosunek ambiwalentny, a na ich widok uśmiecham się, gdyż w moim odczuciu są śmieszne i jajcarskie, aczkowiek ich apologeci upatrują w nich czegoś bardziej wzniosłego.

    Mnie tam nie przeszkadza, gdy dwie osoby tej samej płci idą trzymając się za ręce, albo się całują. Oby tylko nie chciały na widoku publicznym uprawiać seksu, ale to się tyczy również par hetero. Może jestem staroświecki, ale uważam, że od kochania są mieszkania, czy odludne i bardziej intymne miejsca na łonie przyrody.

    Dla mnie „Marsze Równości” nie są tym samym co inne parady, gdyż chodzi w nich o równe prawa dla wszystkich „innych”, albo „odmieńców” jak niektórzy pogardliwie ich nazywają. Jednego jestem pewien, każdy z nas może dołączyć do tej grupy, wystarczy jakaś choroba, wypadek, etc... Konia ze złotym rzędem temu, kto zagwarantuje, że jego potomek, lub wnuk (wnuczka) nie urodzą się homoseksualni, przy czym wnuczęta mogą też być koloru czarnego, śniadego, czy żółtego. Mogą też, odpukać w niemalowane, urodzić się kalekie i niepełnosprawne. Dlatego właśnie napisałem swój tekst o tolerancji, bo tej w naszym kraju brakuje. A ponoć niegdyś (stereotyp) nasze państwo z niej „słynęło”.

     Trudno mi też polemizować z Kubą, który przejął nawet język (homosie) od swojego guru – Janusza Korwina Mikke. Ja Korwina na swój sposób lubię, ale uważam go za nieszkodliwego wariatuńcia, któremu brak piątej klepki i zwykłej ludzkiej wrażliwości (kpił kiedyś w sejmie z gwałconych bośniackich kobie, a niejaka Nowina Konopczyna skręcała się ze śmiechu). Nie widzę przy tym większej różnicy pomiedzy burakiem Lepperem (kpił, że prostytutki nie można zgwałcić), a filozofem Mikke, a to z uwagi na ich sposób myślenia. I może dlatego jego UPR balansuje na obrzeżach polityki, a on sam wywołuje uśmiech politowania.

    Nie gniewaj się więc Kuba, bo i tak lubię czytać twoje felietony, choć się z nimi nie do końca zgadzam. A tak właśnie wygląda moja tolerancja, że szanuję czyjeś przekonania polityczne, społeczne, czy inne. Nie toleruję tylko skrajnych, homofobicznych i neonazistowskich. Bo mój potencjał pokory i tolerancji ma swoje granice. Poczucie smaku również.

 

    Wybaczcie, że o Pomarańczowej Alternatywie i jej założycielu - Waldemarze Majorze Fydrychu napiszę następnym razem. 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Wierzę, że zniknie ciemnota

środa, 21 listopada 2007 16:22

*

Coming out...

     Coming out of the closet - czyli mówiąc normalnie - wyjście z szafy. Chodzi o pewien proces dobrowolnego ujawnienia swojej homoseksualnej orientacji seksualnej.

    W krajach bardziej cywilizowanych, gdzie panuje mniejsza hipokryzja i większa tolerancja, a politycy nie są hipokrytami z kruchty, bo o społeczeństwie szkoda nawet gadać, czymś normalnym jest ujawnienie swojej preferencji seksualnej. Tylko nie w Polsce, gdzie większość społeczeństwa ma wąskie czółka myślą nie skażone, gdzie ciasnota umysłu jest normą, takie publiczne wyznanie budzi niezdrową sensacje i całą masę szeptanych plotek.

     Czytałem ostatnio, że znany dziennikarz, publicysta, krytyk filmowy Tomasz Raczek dokonał czegoś niezwykłego, przyznał się do swojej preferencji seksualnej i wraz ze swoim partnerem Marcinem Szczygielskim udzielili wywiadu w "Przeglądzie". Uznali, że wydanie ksiażki "Berek" przez Marcina Szczygielskiego będzie najlepszą okazja do comong out'u. Podobnie uczynił, ale znacznie wcześniej Jacek Poniedziałek, znany aktor filmowy, którego zmierziło pitolenie o "szukaniu ideału kobiety".

     Wyznanie Tomasza Raczka nie wprawiło mnie w zdziwienie, gdyż o jego preferencji wiedziałem od tak dawna, że już o tym zapamniałem. Dla mnie bowiem liczył się jego profesjonalizm zawodowy i wiedza. A jego i śp. Zygmunta Kałożyńskiego program telewizyjny "Perły z lamusa" był moim ulubionym. Podziwiałem ich znajomość tematu i swadę z jaką rozmawiali, a do tego "pomoce naukowe" pana Zygmunta, budziły we mnie wspaniały nastrój. Podobnie odbieram Jacka Paniedziałka za jego grę aktorską i odwagę. Cała reszta się nie liczy.

    Nie rozumiem też postawy wielu moich rodaków, którzy z wypiekami na twarzy i z zajadliwym uśmieszkiem komentuja takie "sensacje". Nie rozumiem postawy polityków i włodarzy miast, którym Marsze Równości kojarzą się tylko z gejami i lesbijkami, a nie z innymi ludźmi, którzy przez kolor skóry, ułomności fizyczne protestują przeciwko dyskryminacji. Chcą równych praw w traktowaniu i bardzo dobrze, bo te im się należą jak psu gnat. 

     Przez takie postrzeganie odmienności i brak toleracji stajemy się pośmiewiskiem Europy i Ameryki. Nic dziwnego, że wielu nas postrzega jako egzotów i homofobów z kruchty, którzy z uporem maniaka wierzą, że ziemia jest płaska, a słońce krąży ze wschodu na zachód i że w żydowskiej macy znajduje się krew niewinnych chrześcijańskich (katolickich) dzieci. Brrrr.

         Oj naraziłem się wielu moim rodakom swoją tolerancją. Pół biedy, gdy był to ciemnogród, wąskie czółka myślą nie skażone, czy słuchacze RM  padre Rydzyka. Naraziłem się też w swoich dawnych publikacjach ludziom na pozór wykształconym z magistrami, inżynierami przed nazwiskiem, nawet tzw. psychologom i lekarzom, którzy homoseksualizm uważają za chorobę zakaźną, zboczenie, ruję i poróbstwo, no i oczywiście za pedofilię, i inne faktyczne zboczenia.  Przez swoją ciasnotę umysłu tacy domorośli mędrkowie wrzucają wszytko do jednego wora.

     O innych antysemityzmach, homofobiach i fobiach szkoda nawet pisać. A uważamy się za bardzo tolerancyjnych, ale inaczej.     

    


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  487 222  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 487222
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9456
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3761 dni

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl