Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 212 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zaduszkowe Rozważania

środa, 28 października 2009 11:09

      Nadchodzi listopad, a z nim chwila refleksji i zadumy nad grobami bliskich, przyjaciół i znajomych. To też czas na zadumę nad losami moich  dawnych klientów, którym zabrakło wiary i siły, aby walczyć z alkoholowym uzależnieniem. Przykro mi się robi, gdy mijam ich groby - jedne zadbane, a drugie nie. Widocznie rodzinie przestało zależeć na nich, a może nie chcą mieć już nic wspólnego z pijakiem, od którego niczego dobrego nie zaznali. Tak bywa  w życiu, że na dobrą pamięć musimy sobie zapracować swoim obecnym życiem. Bo przecież pisze na wielu nagrobkach „Non omnis moriar", czyli „Nie wszystek umrę". Ta łacińska sentencja pokazuje, że po ludziach coś pozostaje. Po niektórych wybitne dzieła, po wielu mniej znana, ale ważna dla środowiska twórczość, a po całej rzeszy pozostają wspomnienia. Oby były one godne i przyjemne. Bo przecież nie ma nic gorszego, jak odejście na drugi brzeg i okrycie się niepamięcią.

    Lubię spacerować o zmroku po cmentarnych alejkach wśród migoczących zniczy. Lubię tę podniosłą i pełną zadumy atmosferę. Lubię te chwile zadumy nad tymi, którzy już odeszli na zawsze. Lubię się zastanowić nad ostatnią tajemnicą życia, którą jest śmierć. Często jednak mam uczucie, że nie jest ona sprawiedliwa. Co innego jak odchodzą ludzie w podeszłym wieku, bo jest to naturalne, ale jak odchodzą przedwcześnie młodzi, czy nawet dzieci, to coś się we mnie buntuje. Trudno mi się też pogodzić ze śmiercią tych, którym alkohol, czy narkotyki skróciły żywot. Często sobie myślę, a szczególnie o tych, których usiłowałem wyciągnąć z uzależnienia czy wszystko zrobiłem aby im pomóc. Czy nie popełniłem jakiegoś błędu. Nie znajduję na to niestety odpowiedzi. Buddyści powiadają, że taka była karma tych ludzi. Ja myślę, że karmę można zmienić, czego mam dowody na co dzień w mojej pracy. Ale zawsze pozostaną ci, którzy nie potrafią, bądź nie chcą odmiany swojego losu, mimo, że stwarza im się warunki na zmianę. Być może najtrudniej jest pomóc komuś, kto stracił już nadzieję, bo jak powiadają - nadzieja umiera ostatnia.

    Byłem na pogrzebach moich kolegów abstynentów i widziałem autentyczny żal na twarzach dziesiątek ludzi i ich bliskich. To jest budujące i daje nadzieję, że nie wszystko umarło. Byłem też na pogrzebie mojego podopiecznego alkoholika, który zmarł w samotności i był chowany na koszt miasta, a z towarzyszących mu w ostatniej drodze byłem tylko ja, nie licząc grabarzy, którzy nawet się nie wysilali, tylko zrobili swoje. Przykra jest taka ostatnia droga, która skazuje od razu na zapomnienie.
       Dlatego zapalam wirtualne znicze bieszczadzkim Zakapiorom, którzy odeszli już na Niebieskie Połoniny przy Kapliczce zakapiorów obok Atamanii Rysia Szocińskiego:
                        ś p
        Jędrusiowi Połoninie (Wasilewskiemu)
       Majstrowi Biedzie (Władkowi Nadopcie)
       Kaziowi Klichowi
       Jarasowi Dwatysięce (Jurkowi Świtalskiemu)
       Wojtkowi Bellonowi
       Piotrowi Francuzowi
       Zdzichowi Rodosowi
       Januszowi Zubowowi
       Jorgusiowi
       Jasiowi Głodowi
       Tadziowi Spisowi 
       Zyziowi Wilkowi
       Bogusiowi Sikorce  

                               *
                
           
                    Kapliczka Zakapiorów

     


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

Moja Victoria

wtorek, 20 października 2009 12:20

      Za dwa dni będę obchodził swoją rocznicę, czyli 26 lat życia w trzeźwości. 22 października 1983 r. gdy miałem już dość wędrówki w smudze cienia i kroczeniu do zatracenia podjąłem decyzję o zmianie swojego życia. Właśnie ten dzień stał się pierwszym dniem całej reszty mojego życia. Życia, w którym odwróciłem o 180 stopni moje myślenie, zachowanie i odbudowałem duchowość. Czy było warto? Pewnie, że tak! Czy było (jest) trudno? Oczywiście, że tak! Nic przecież nie przychodzi łatwo, a trzeźwienie to ciągła walka z samym sobą i przypomina płynięcie pod prąd do źródeł, to także docieranie do archetypów, które w knajpach, szynkach, melinach pogubiłem. Jednego jestem pewien i głęboko w to wierzę, że warto płynąć pod prąd, bo płyną tam tylko wartościowe jednostki. Z prądem płyną tylko gówna i śmiecie.
     Przeżyłem wiele. Ocaliłem, odbudowałem i powiększyłem rodzinę, doczekałem się wnuków, zmieniłem zawód, odnalazłem się w pisaniu, zobaczyłem kawał Europy i najpiękniejsze miejsca w Polsce. Poznałem bardzo wielu wartościowych ludzi - tych z pierwszych stron gazet, literatury, filmu i tych nieco skromniejszych, ale wspaniałych (patrz na moje ulubione blogi i w znajomych na NK). Nawet współpracowałem z ONZ (jej agendą UNDP). Dla tych znajomych i przeżyć właśnie warto żyć.
     Zostałem terapeutą, literatem i publicystą, parałem się też dziennikarstwem... Czego ja kurwa w tym ćwierćwieczu nie robiłem. Ba, nawet komunę deczko obalałem w Pierwszej "S", aby teraz w Wolnej Polsce dowalać politycznej hołocie. Warto było, choćby dlatego, że mogę powiedzieć o o.dr Rydzyku, że to pajac i kombinator. Mogę olać ciepłym moczem wartości lansowane przez PiS, Kaczorów, Giertychów, Lepperów, czy innych z tego politycznego magla i głosić to publicznie.
    Rany Boskie, gdyby ktoś mi tok wróżył 26 lat temu, to bym mu powiedział, że jest idiotą i popukałbym się w czoło. A jednak niemnożliwe stało się możliwe. I chwała Bogu.
     Dlatego cenię tego co powiedział: Gdy spotkacie na swojej drodze uratowanego alkoholika, to wiedzcie, że to Człowiek dobrego gatunku...
                               *

             
Ja, jeszcze bez brody, ale z wąsami a'la Wałesa na odwyku z tarapeutą Waldkiem (obecnie moim kolegą).
                            *
      
To też odwyk. Ja na spacerze z terapeutką Jadzią i uroczymi proktykantkami z Liceum Medycznego.
                              *
   
Ocalilem i powiększyłem rodzinę. Moja familia ze mną na obiedzie w Medyku w Szklarskiej Porębie.
                                *
   
         Wiele szkoleń i konferencji zaliczyłem nim....
                                *
   
Ukończyłem Studium Terapii Uzależnień w Warszawie. Ja w ostatnim rzędzie u góry obok prof. Jerzego Mellibrudy. To nasza grupa pod wodzą mgr. Bogdana Ratajczaka - drugi rząd, drugi od lewej.
                              *
   
Wiele musiałem się uczyć, aby zostać świrnietym terapeutą. Obok mnie Renatka, moja wychowanka i wieloletnia partnerka zawodowa, która poszła swoją drogą i jest świetna w zawodzie. Ba, ona również z Art - jest utalentowaną malarką.
                                  *
   
Ja też deczko z Art. Jako literat na swoim wieczorze autorskim. Nawijam, aby pokonać opór materii i słuchacze coś zakumali.
                             *
   
Prowadzący wieczór autorski głogowski poeta Krzysiu Jeleń mnie odpytuje. Oj było gorąco, bo Krzysiu jest znawcą literatury jak mało kto.
                               *
    
No i ta bardziej przyjemna część mojego wieczorku gdy podpisuję swoje książki.
                          *
     Warte były więc moje długie starania
     Choćby i dlatego
     Żeby Dośka i Halszka robiły ze mnie jaja
     Tak jak ja sobie robię z Tomusia
     Polskiego James Bonda - wyżelowanego gogusia
     I niech nikt nie widziwia
     Że robię je także z Rydzyka, Kaczorów
     I całej reszty politycznego badziewia


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

Znaszli ten kraj

czwartek, 15 października 2009 10:14

                                  *
    Chińskie przekleństwo powiada - obyś żył w ciekawych czasach. Gdyby jeszcze Chińczyki znali nasz kraj, to dodaliby, że w Polsce.
    Swoją drogą nie wyobrażam sobie życia w innym, spokojniejszym i bardziej przewidywalnym kraju. No bo jak można Polski nie kochać z jej narowami, idiotami, przywarami i Rydzykami. Jak można nie lubić kraju, w którym politycy jadą z ryngrafem Matki Boskiej do mordercy Pinocheta z wiernopoddańczym hołdem. Jak można nie kochać kraju, w którym sensowną politykę dla dobra państwa i obywateli, zastępują kłótnie, pyskówki, obrzucanie się błotem i szukaniem haków. Jak można nie kochać kraju, w którym biskupi, czyli starzy kawalerowie i pierdzące dziadki mają ostateczny głos w tworzeniu wielu ustaw duchem z wczesnego średniowiecza. Jak można nie kochać kraju, w którym o.dr Rydzyk obraża inaczej myślących, kombinuje na kasie i nie ma mocnych na niego, a na dodatek wielu polityków zabiega na kolanch o jego błogosławieństwo. Jak nie kochać kraju, w którym histerycy z IPN mogą każdego zniszczyć ubeckimi kwitami, a ich apologeci piszą kłamliwe książki mijając się z prawdą. Jak można nie kochać kraju, w którym ubecka teczka staje się prawdą objawioną i swoistą relikwią na ołtarzu prawdy, która ma nas wyzwolić. Jak nie kochać kraju, gdzie jakieś ABW z braku sukcesów samo tworzy afery i podżega do nich, i to za podatników pieniądze. Jak można nie miłować państwa z Kaczyńskimi, Kamińskimi i całą plejadą nawiedzonych pisiorków. Jak można nie kochać kraju, w którym Kościół dostaje za friko atrakcyjne działki wycenione na grosze, a sprzedaje je na pniu za cieżkie pieniadze. Jak można nie kochać kraju, w którym jest konstytucyjny rozdział Kościoła od państwa, a de fakto jesteśmy państwem wyznaniowym. No i jak wreszcie nie pałać miłością do kraju, w którym większość wierzy, że Matka Boska i jej syn Jezus byli Góralami z Podhala, a nie Żydami. Mógłbym tak bez końca wymieniać takie kwiatki, ale po co. I tak kocham swój kraj.
     Jak można wreszcie nie kochać blogowej braci - Dośki, Poli, Tireny, Krzyżaczki kochajacej na zabój dr Rydzyka, Żaby, Czarnej Wrony, Wienia, Vojtka, Zakapiorki, Mazureczki, Halszki, Majki, Kwiaciarki, Rewolucjonisty, Wiesi z Anglii, Moni, Juki, Ciapy, Kluozi, Promyczka i wszystkich świetych, których nie wymieniłem. Jak można nie kochać waszych komentarzy i słodkiej naiwności, że ja w Miłkowie wypoczywam, a nie pracuję.
     Nie, nie można nie kochać i dlatego kocham Was i nasz Kraj i za Chiny bym go na inny nie zamienił. Dlatego jestem gotów dalej klepać biedę i podziwiać coraz to nowe cuda, które zadziwiają cywilizowany świat.
    A tak na marginesie, jak nie kochać kraju, w którym Tusku wylał na zbity dziub Kamińszczaka mając w dupie opinię prezia Kaczora i pogróżki pisowskiej braci.
    I na koniec, jak nie kochać MNIE, agnostyka o zacięciu buddyjskim, który idzie ciągle pod prąd do źródeł, olewajac polityków, oszołomów wszelkiej maści swoim ciepłym, perlistym moczem, tak żółtym jak ruskie złoto. 
                             *
                     
    I jak nie kochać takiego pełnego chrześcijańskiej miłości facia.
                      Na zdar rebiata!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Idąc za głosem serca

środa, 14 października 2009 11:02

ZAGINĘŁA  6 października 2009 r.

         

                      Marta Wiencek

    84-letnia mieszkanka Czechowic-Dziedzic poszukiwana jest przez policję i Centrum Itaka. Marta Wiencek wyszła z domu we wtorek rano po zakupy do sklepu i od tego czasu nie skontaktowała się z rodziną.

Zaginiona czechowiczanka ma 154 cm wzrostu, szczupłą budowę ciała, włosy długie, czarne ze śladami siwizny (mogą być upięte w kok), oczy piwne. W dniu zaginięcia ubrana była w popielatoszary żakiet, czarne półbuty na płaskim obcasie, jasnobrązowe rajstopy. Zaginiona zabrała ze sobą torbę na zakupy w czerwono-czarne paski i czarny portfel. Kobieta cierpi na zaniki pamięci.

Proszę o wszelkie informacje o miejscu pobytu Marty

pod nr Tel. 507 815 800, 032 210 3554

lub z najbliższą jednostką policji pod numerem telefonu 997 lub 112

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Wyciąć wrzoda

wtorek, 13 października 2009 11:32

     Nie sposób być obojetnym na to co się dzieje w Polsce. Massmedia trąbią o aferach, Lisy i "Ich Dwoje" przepytują polityków. Niejaka Beata Kempa z PiS-u rechocze ze śmiechu, Napierdek z SLD używa na całego i gra pierwszego sprawiedliwego, a PO się tłumaczy. Szef CBA szykuje się do dymisji, ale jeszcze atakuje Tuska. Nie wspomnę o Kaczorach, bo im w to graj, a chęć powrotu do władzy jest tak wielka, jak IV RP była straszna i śmieszna. Dobrze, że mam jeszcze kanał z Kulturą, bo inaczej bym kręćka dostał od nadmiaru sieczki, papki, błota i pomówień.
    Jednego jestem pewien, że na Tuska nie zagłosuję, gdy stanie w szranki do fotelu prezydenckiego, bo okazal się premierem bez jaj. Podobnie jak nie zagłosuję na Lecha Kaczyńskiego, który nie był moim Prezydentem, jeno pisiorków. A PiS mi powiewa kalafiorem.
     Biedny Tusk, bo jaki rozsądny polityk pozostawiłby niejakiego Kamińskiego na czele CBA po wygranych wyborach. Faceta pełnego nienawiści i deczko kopnietego w ciemię na punkcie IV RP i PiS. Biedny Tusk, bo w swej naiwności myślał, że Kaminski będzie straszakiem na polityków i do tego lojalny wobec niego. Nic z tych rzeczy. Pies spuszczony z łańcucha musi poszaleć i kąsać. I tym sposobem Tusku wyhodował żmiję na swem łonie i V kolumnę, czyli wunderwaffe PiS, które szkodziło rządowi jak tylko mogło.
     CBA żadnej poważnej afery nie wykryło, oprócz tych, które sami zmontowali z Lepperem, Sawicką, etc... Pomijam już zakup za ciężką kasę willi, która, jak sobie ubzdurali należała do Kwaśniewskich. No i aferki z b. żona Cezarego Pazury, którą zmontował agent Tomek, pszenno-buraczany polski James Bond, który żył jak szejk, trwonił kasę i podrywał zacne panie namawiając je do grzechu. I pomyśleć, że wcześniej Tomuś był jeno stójkowym na rewirze.
    Nawet te ostatnie rzekome afery nie ostaną się w sądzie, gdyż są szyte grubymi, politycznymi nićmi, ale nie wykazują cech przestępstwa. Można je najwyżej oceniać w kategoriach politycznej uczciwości i poprawności i ludzkiej przyzwoitości. Przy czym tej stoczniowej nie było, bo chęć ratowania za wszelką cenę miejsc pracy tysięcy stoczniowców przez rząd nie jest grzechem, a zaletą jak mawiał stary rabin. Co ciekawe, Kamiński czekał cztery miesiące od klapy z Katarem, po której w kasie zostalo 4 miliony zaliczki, by upublicznić swoje osiągnięcia.  
    A gdzieś ty był agencie, jak ta prywatyzacja była pod osłoną tarczy antykorupcyjnej, w której brały udział wszystkie specsłużby? Gdzie twoje ćwoku porażające raporty?
     Rzygać mi się chce na widok takich służb, co robią zadymę polityczną i dlatego mam dla Tuska propozycję. Jak już wywali na zbite ryło Kamińskiego, to niech go uwięzi w jednym z dolnośląskich zamków, aby ten oszołom przemyślał swoje niecne postępowanie. I to o chlebie i wodzie.
                             *
    
W tym świnskim zamku Kamiński może sobie wywczasować i grać rycerza rozbójnika. A miejscowość Świny, jest adekwatna do jego postępowania.
                             *
                      
Jest jeszcze zamek w Bolkowie. Może Kamiński w nim znajdzie skarby i Bursztynową Komnatę, którą ponoć Niemcy pod koniec wojny w nim ukryli.

    A dla nas mam stare powiedzenie naszych dziadków i rodziców że najlepiej było przed wojną. Co też śpiewał onegdaj Zenon Laskowik.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  487 185  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 487185
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9456
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3761 dni

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl