Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 212 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

WSCHOWA - RATUSZ I...

poniedziałek, 28 stycznia 2013 13:35

     Wschowę znam od dziecka, gdyż miałem w niej rodzinę, do której często jeździłem i wtedy zabytki mnie nie interesowały, a bardziej strych wujka na którym były nieprzebrane skarby poniemieckie. Za kawalera miałem już inne i bardziej rozrywkowe priorytety - dziewczyny, knajpki, pijalnie piwa i dancingi. Wtedy nie zastanawiałem się nad zabytkami i historią.

    Wschowę w duchowym wymiarze odkryłem dopiero kilkanaście lat temu, gdy odwiedziłem małe muzem w klasztorze Franciszkanów. Eksponaty, choć niewiele ich było, przyprawiły mnie o zawrót głowy. Pismo królewskie z pieczęciami woskowymi, czyli akt nadania dla klasztoru, szaty i naczynia liturgiczne z minionych wieków, oraz inne ciekawe rzeczy... Minęły kolejne lata, co nie oznacza, że we Wschowie nie bywałem, gdy Szrocikiem i z nieodłącznym aparatem udałem się na jej dokładne zwiedzanie. A było warto, bo to przeżyłem na zawsze pozostanie w mojej pamięci i w albumie. Szkoda tylko, że moi dawni koledzy wyjechali, a jeden zmarł na raka.

     Wschowa, powiatowe miasto powstało na ważnym szlaku z Głogowa do Poznania w XIV wieku. Jak każde średniowieczne miasto zostało obwarowane murami z rozwiniętym systemem wodociągowym. Zbudowano też zamek, ale o nim następnym razem. Pod koniec XVI wieku miasto było ważnym i silnym ośrodkiem protestanckim, który udzielał schronienia innym, prześladowanym protestantom z mojego miasta i okolic. W II rozbiorze Polski Wschowa znalazla się w panowaniu Prus, a do Polski powróciła dopiero w 1945 roku. Mój nieżyjący już wujek Jasiu szedł za frontem, aby zająć mieszkanie dla rodziny, bo jego ojciec, powstaniec wielkopolski był przed wojną listoszomem w Wijewie pod Wschową, które należało do Polski. Nic dziwnego, że tworzył pocztę wschowską i był jej pierwszym listonoszem. Wujek był krótko w milicji i chronił Wschowę przed szabrownikami, i niedobitkami SS, i Wehrmachtu, którzy prowadzili dywersję na tyłach. Po roku, gdy miasto odżyło zrobił maturę i pracował w zakładzie dziewiarskim zajmując kolejne ważne  stanowiska. Działał też w ZBOWID-zie, pomagając wdowom po żołnierzach i innych członkach organizacji. Szkoda, że już nie żyje...

     Lubię wschowski ratusz, którego początki sięgają XIV wieku, a po pożarze w 1612 roku został odbudowany w stylu neoromańskim. Dopiero w drugiej połowie XIX wieku uzyskał formę eklektyczną.

*

  

Ratusz wschowski.

*

  

Kamieniczki na wschowskim rynku.

*

  

Inne ujęcie na ratusz.

*

  

Kamieniczki.

*

  

Dawny kościół protestancki pw. Żłobka Chrystusowego, obecnie zamknięty dla zwiedzających.

*

  

*

  

*

  

Wieża dawnego kościoła protestanckiego.

*

  

Uliczka z rynku i kamieniczki.

*

  

Karusz herbowy Wschowy na frontowej ścianie ratusza.

Jajcarsko

*

  

 W miniony piątek byłem na spotkaniu integracyjnym Głogowskiego Stowarzyszenia Literackiego, którego jestem członkiem i zostałem uhonorowany dyplomem i szarfą Mistera Gracji Poetów, którymi mnie dekorowała Miss Teksasu i Okolic Agnieszka. Fajne to było spotkanie, a śmiechu i śpiewu nie brakowało, zwłaszcza, że przygrywał nam na nowej gitarze poeta Tadziu.

*

Komentarz polityczny

  

Grecy opuszczali nasz kraj z pustymi rękami, ale za to nasze marszałkowstwo z pełnymi kieszeniami i torebkami.

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

GÓRA (Góra Śląska)

czwartek, 24 stycznia 2013 11:13

    Fotoradary mam już za sobą, a raczej na drogach przed sobą, więc pora na dalszą wędrówkę. Tym razem dobre wiatry rzuciły mnie do Góry, zwanej dawniej Górą Śląską. Choć znałem ją w czasach kawalerskich, to jej urok odkryłem dopiero teraz. Za kawalera podziwiałem piękno miejscowych dziewcząt i smakowałem alkohole w górowskich knajpach. Ale to już tylko historia, miła, ale historia. Niestety.

    Góra to niewielkie miasto, które lokowano na miejscu wsi z XII wieku w latach 1288/1289. Góra stała się ośrodkiem administracji książęcej, który zawiadywał 30 wsiami. Jak bywało w tamtych czasach wybudowano w niej zamek książęcy w XIV wieku i opasano miasto murami obronnymi w XV w. Zamek był częścią obwarowań miejskich. Miasto było dość zasobne i jej mieszkańcom żyło się w miarę dobrze. Niestety zamek rozebrano w 1770 r. pozostawiając mury i budynki służebne. Do tej pory przetrwała Baszta Głogowska przy bramie na drodze do Głogowa i stara zbrojownia, którą po likwidacji zamku przekształcono w więzienie.

    W współczesnych latach Góra dorobiła się lini kolejowej z Głogowa do Bojanowa, sympatycznej stacji kolejowej z niedużą wieżą ciśnień. O wiele większą wieżę ciśnień zbydowano na początki XX wieku na potrzeby miasta i służy ona do dziś. Góra nie ma wiekszego przenysłu, ale kiedyś miała całkiem sporą cukrownię i miniejsze zakłady terenowe.

*

  

Dawna stacja kolejowa. Linia kolejowa została kilka lat temu zlikwidowana, ale pamiętam czasy, gdy z niej korzystałem.

*

  

Kolejowa wieża ciśnień i bydynek gospodarczy.

*

  

A to już miejska wieża ciśnień. Za nią rozciągał się kiedyś duży park w którym spędziłem upojną noc z gorącą małolatką.

*

  

Baszta Głogowska, która stała przy bramie miejskiej i była wykorzystywana na więzienie.

*

  

Baszta Głogowska.

*

  

Dawna zbrojownia, a poźniej więzienie.

*

  

Zaśmiecony plac - tyle pozostało z zamku książęcego. Gdy robiłem zdjęcie, to jakiś miejscowy pijaczek poczuł się kasztelanem i chciał mi zabronić pstrykania fotek. Puściłem mu wiąchę i poszedł w diabły.

                         *

  

Inne ujęcie dawnej zbrojowni.

*

  

Dawne mury obronne, a za nimi zbrojownia.

*

  

Dawna studnia zamkowa.

*

  

Część dziedzińca zamkowego ze studnią zamkową.

*

  

Fragment murów obronnych.

*

  

Inne ujęcie murów obronnych.

*

  

Kościół św. Katarzyny w Górze.

*

Komentarz polityczny

*

  

Jeszcze Polska nie zginęła,

I dotąd nie zginie,

Aż się sami potopimy,

W trującej plwocinie.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

FOTORADARY I IGOR TULEYA

niedziela, 20 stycznia 2013 16:42

    Cosik głośno zrobiło się ostatnio o fotoradarach i sędzi Igorze Tulei, przeto wyhamuję na razie Szrocika i odpuszczę sobie na chwilę kolejną wycieczkę.

    Mnie tam rybka, więc fotoradary mnie nie podniecają. Staram się jeździć zgodnie z przepisami, a prędkość mojego Suzuki dostosowywać do warunków jazdy. I tak mi dopomóż Bóg. Nie bardzo więc rozumiem skąd taki medialny szum fotoradarowy, ale pewne zstrzeżenia mam. Podpisuję się pod tym, żeby stawiać je tam, gdzie są niezbędne, tam gdzie mogą uratować życie ludzkie przed bezmózgowymi piratami drogowymi. Nie uważam jednak, że należy je stawiać wszędzie i skolko ugodno, bez przemyślenia i zdrowego rozsądku. A na to się zanosi w myśl naszej świętej zasady: Chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle.

     U nas i tak ich stoi niewiele, a i tak połowa jest tylko straszakiem w przeciwieństwie do Francji, gdzie jest ich 3000, czy Niemiec, gdzie są 4000 i kurwa wszystkie działają. Może rząd chce za wszelką cenę dogonić te europejskie kraje?

*

  

Przyszłość swą widzę śmieszną i straszną.

    Ciśnienie podniosła mi wiadomość, że nasz "ukochany" Rząd wpisał sobie przychód do budżetu 1,5 miliarda złotych z mandatów fotoradarowych. Straciłem wiarę w zapewnienia ministra Nowaka, że to dla naszego bezpieczeństwa, bo cosik mi mówi, że to dla podreperowania finansów państwa. A skoro tak, to musi być bezchołowie w ich stawianiu, aby plan ekonomiczny wykonać. Podobnie jest w gminach, gdzie straż gminna, czyli gminne pachołki stawiają przenośne radary w krzakach, koszach na śmiecie, etc... i łupią naiwnych skolko ugodno, a odwołać się od ich mandatów jest trudno, nawet, gdy są bezpodstawne. Pisała o tym prasa lokalna i krajowa. Wielu naiwniaków płaci więc dla świętego spokoju, a nawet stówę więcej, bo wtedy punktów karnych się nie łapie. A to już jest po prostu zwykła ściema.

    Gdy jchałem i wracałem tydzień temu z Miłkowa, to widziałem wielu idiotów, którzy mnie wyprzedzali na ciągłych i na zkrętach, ochlapując mnie zasoloną breją. Nic dziwnego, że moje Suzuki koloru morskiego wyglądało tak, jak by je wściekłe mewy obsrały. Co chwila wycieraczki i płyn do spryskiwania szyb były w robocie, a i tak dwa razy zjeżdżałem na przydrożne parkingi, aby szyby przetrzeć mokrą szmatą. Masakra.

    Kretyni wyprzedzli mnie nawet na cieszącej się złą sławą "Jerzmanówce" (niedaleko Głogowa), gdzie ostatnio były dwa wypadki i cztery ofiary  śmiertelne. Czyli czterech górników nie wróciło do domu z pracy. Masakra.

    Szkoda słów na bezmyślność i pospolitą głupotę kierowców. Ja zazwyczaj trasę 148 km. od domu do ośrodka w Miłkowie pokonuję w 2,5 godziny, gdy są dobre warunki do jazdy. Ostatnio zajęło mi to trzy godziny i korona  z głowy nie spadła.

*

  

Aż łza się w oku kręci za dawnym sprzętem drogówki.

*

     Kolejny szum w massmediach jest za sprawą uzasadnienia wyroku sędziego Igora Tulei, a raczej jednego zdnaia z  jego uzasadnienia, że metody działana CBA w sprawie dr.G, przypominały czasy stalinowskie. Tego już pisowcy i ziobrowcy nie strawili i zaczęły się obelgi, opluwanie i zakłamywanie faktów, a nawet groźby wobec odważnego i prawego sędziego. Zlustrowano nawet jego rodzinę, kota, psa i paprotkę. Ponieważ jestem bezapelacyjnie za sędzią Tuleyą, więc nie będę się wdawał w oszołomskie dyskusje, a swój wywód zakończę: SĄ JESZCZE W RP NIEZAWIŚLI I ODWAŻNI SĘDZIOWIE...

 

Komentarz polityczny

*

  

Zachowanie tego pana pozostawiam bez komentarza.

*

Jajcarsko

*

  

Stara, ale jara, więc i ja idę na dymka.

*

  

Niepalących zapraszam na kilonka (może nie zemdli) i oby nam się dobrze działo i mniej nas fotoradarowało!


Podziel się
oceń
7
2

komentarze (17) | dodaj komentarz

JAWOR - KOŚCIÓŁ POKOJU

wtorek, 15 stycznia 2013 13:22

    Kościół Pokoju w Jaworze jest niewątpliwą perełką architektury na Dolnym Śląsku. Powstał na mocy traktatu wesfalskiego zawartego po wojnie trzydziestoletniej w latach 1654 - 1655. Na mocy tego postanowienia cesarz musiał się zgodzić na wybudowanie trzech takich protestanckich kościołów w Jaworze, Świdnicy i Głogowie. Kościoły te stawiano na przedmieściach z materiałów niegodnych Domu Bożego, czyli z gliny, słomy i drewna, i bez wież. Wieżę dobudowano dopiero w 1708 r. z kamienia i cegły. Do dziś przetrwały dwa takie kościoły - w Jworze i w Świdnicy. W Głogowie niestety nie przetrwał i został zniszczony w wyniku działań wojennych.

    Kościół Pokoju w Jaworze został wpisany na Listę Światowego dziedzictwa Zabytków Kultury UNESCO.

    Do niewątpliwych zabytków należy ołtarz, ambona, chrzcielnica, organy, loża rodziny Hochbergów, malowidła na suficie i obrazy ze scenami i inskrypcjami biblijnymi, oraz tarcze cechowe jaworskich rzemieślników.

*

  

*

  

Kościół Pokoju z zewnatrz.

*

  

Wnętrze kościoła. 

*

  

Zabytkowa ambona.

*

  

Zabytkowy ołtarz.

*

  

Zabykowe organy.

*

  

Obrazy ze scenami biblijnymi.

*

  

Zabytkowa chrzcielnica.

*

  

Loża rodziny Hochbergów.

*

Komentarz polityczny

*

  

Czy to mały, czy to gruby, może świętym być...


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

JAWOR - ZAMEK

czwartek, 10 stycznia 2013 10:45

   Z  Złotoryi udałem się do Jawora. To nieduże miasto, ale sporo w nim zabytków i ciekawy rynek. Jednym z zabytków jest zamek z 1292 roku zbudowany w stylu gotyckim. Po zniszczeniach wojny trzydziestoletniej i pożarze został w 1665 r przebudowany w stylu renesansowym. Od 1746 roku pełnił rolę szpitala dla umysłowo chorych, ale po paru latach został przekształcony w więzienie. Rolę taką pełnił do końca wojny w 1945 roku. Obecnie powoli niszczeje, bo jakoś nie ma pieniędzy i woli na jego remont i konserwację. Kolejnym zabytkiem jest unikatowy Kościół Pokoju, ale o nim następnym razem.

*

  

*

  

*

  

*

  

Brama wejściowa na dziedziniec zamku.

*

  

*

  

*

  

*

  

*

  

Na dziedzińcu zamku znajduje się pomnik z tablicami upamiętniającymi ciężkie więzienie hitlerowskie.

*

Komentarz polityczny

*

  

Sędzia Igor Tuleya w uzasadnieniu wyroku dla dr. Mirosława G. w bezlitosny sposób pokazał patologię CBA w czasie RP Kaczej i nazwał ją po imieniu, co wywołało niesamowity protest prawicowców (Ziobrów, Kamińskich i innych drani).

    Dawno temu pisałem, że IV RP Kacza była wzorowana na bolszewickim wzorcu. Oczywiście bez mordów i tortur, ale te ich metody... Nocne przesłuchania, areszty wydobywcze, zastraszanie świadków, łamanie praw, że o kreowaniu przestępstw nie wspomnę.

 

Jajacarsko

*

  

Kupiłem sobie do szrocika GPS w wersji emeryckiej. A co!

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  487 186  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 487186
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9456
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3761 dni

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl