Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 823 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Biblioteka Pielgrzyma

środa, 28 stycznia 2009 20:09

     Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią i gwoli życzenia zniecierpliwionych, piszę o głogowskim pomniku Jana Pawła II, który ma nazwę adekwatną dla intelektu śp. Karola Wojtyły, a naszego Papieża - "Biblioteka Pielgrzyma".
    Pomnik - "Biblioteka Pielgrzyma" został posadowiony na fundamentach rozebranego przez prusaków w XIX wieku kościoła dominikańskiego p.wzw. św. Piotra i Pawła. Wcześniej w tym miejscy było lapidarium, ale zapomniane i w bardzo złym stanie. Budowa pomnika rodziła się w bólach i jałowych sporach, albowiem nie brakowało zwolenników postawienia standardowego obelisku i to na placu jednej z głogowskich szkół średnich. Na szczęście takie pomysły upadły, a rozsądek i poczucie estetyki, oraz nawiazanie do dawnej historii naszego miasta zwyciężyły.
     Gorącym orędownikiem budowy pomnika w obecnej formie był ówczesny prezydent miasta Zbigniew Rybka (prywatnie mój kolega), a autorem projektu i nadzorującym budowę był prof. Eugeniusz Józefowski (rektor PWSZ w Głogowie), który poprosił do pomocy artystę z PWSZ dr. Adama Olejniczaka. Pomysł na posadowienie pomnika na fundamentach dawnego kościoła był trafiony, bowiem przywracał historyczną świadomość mieszkancom mojego miasta i stał się miejscem kontemplacji, i wyciszenia.
     Pomnik został wybudowany z "mądrych cegieł" w formie książek, na grzbietach których zostały wytłoczone fragmenty myśli, encyklik, kazań, przesłań i cytaty z książek napisanych przez kard. Karola Wojtyłę i Jana Pawła II w jednej osobie. Mury pomnika mają różną wysokość i nawiązują do stosów książek. Na wewnetrznej, szczytowej ścianie głównej nawy (prezbiterium) jest zamocowana płaskorzeźba z wizerunkiem Papieża, a obok jest zarysowany duży krzyż. Do wnętrza biblioteki prowadzą granitowe schody. Posadzka tej budowli została wyłozona z drobnych kostek granitowych. "Mądre cegły" zostały wykonane na specjalne zamówienie, a  do tłoczenia cytatów zostało zaangażowanych siedmiu studentów wydziału artystycznego PWSZ w Głogowie.
     Uroczyste otwarcie pomnika nastapiło 11 listopada 2006 roku. Było to wielkie wydarzenie, na które przybyło wielu głogowian z moją skromną osobą włącznie. 
                                *
    
             Wnętrze pomnika Bibliteka Pielgrzyma.
                              *
         
               Podjazd dla niepełnosprawnych. 
                              *      
  
           
           Płaskorzeźba z wizerunkiem Jana Pawła II
                              *
      
      
     "Mądre cegły" w formie książek z cytatami JP II.
                               *
     
             
           "Biblioteka Pielgrzyma" - widok z boku.
                             *
     
                     Inne ujęcie pomnika.

    Musicie przyznać, że pomnik robi wrażenie, gdyż w niczym nie przypomina wielu maszkarowatych obelisków z betonu, czy jakiejś masy plastycznej, jakich nie brakuje w naszym Kraju. Jednego jestem pewien, że nasz Wielki Rodak Jan Paweł II z nostalgią patrzy na swoją bibliotekę z "Domu Ojca Swego", był on bowiem nie tylko charyzmatycznym, tolerancyjnym i ekumenicznym duszpasterzem, ale również wybitnym intelektualistą. A, że miał ogromne poczucie humoru, tak śmieje się z kiczowatych obelisków na których wyglada jak bieszczadzki zakapior wsparty o rodosówkę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Rozważania o wartościach

środa, 28 stycznia 2009 11:35

    Za oknem wyszło słoneczko, więc ruszę z aparatem, aby zrobić zdjęcia głogowskigo pomnika "Biblioteka Pielgrzyma". Pomnik ten jest wart opisania, gdyż jest unikatem w skali kraju i zdecydowanie wyróżnia się spośród standardowych i kiczowatych pomników Jana Pawła II, jakich ci w Polsce dostatek. Dostatek, albowiem wielu cwaniaków poszło po najmniejszej linii oporu i postawiło betonowe monstra, na których nasz zacny rodak wygląda jak bieszczadzki zakapior wsparty na lasce rodosówce. O głogowskim pomniku napiszę obszerniej, bo wart jest rozpropagowania.

     Najbardziej mnie denerwują hipokryci, którzy swoją gębę wycierają wartościami chrześcijańskimi, a robią zupełnie na odwrót. Widocznie bredząc o wartościach liczą, że słynne stwierdzenie Jacka Kurskiego - "ciemny lud to kupi", jest wieczne i ponadczasowe. Najsmutniejsze jest to, że ciemny lud to kupuje i wierzy w niepokalane poczęcie wielu naszych zakłamanych polityków. Nie będę pisał o wszystkich naszych wybrańcach, albowiem wołowej skóry by mi zabrakło. Walki o zmniejszenie alimentów na własne dzieci, zdrady i rozwody, czy kłamliwe opluwanie swoich przeciwników, stają się powoli normą w naszym katolickim kraju. Jak się to ma do głoszonych wartości? Nie wiem, ale pewnie jak pięść do oka.

     Rozbawiła mnie ostatnia wiadomość, że niejaki Kaziu M. z Gorzowa, niegdyś premier upadłej IV RP, obecnie bankowiec na Wyspach Brytyjskich, który szermował wartościami chrześcijanskimi jak potłuczony, będzie się rozwodził ze swoją żoną. Rozwodził, bo mu deczko spowszedniała. Kaziu bowiem, gdy robił politykę z dala od małżonki cierpiał strasznie rozstanie. A gdy stracił fotel premiera i wylądował w jakimś angielskim banku dostał takiej tęskoty, że przerodziła się ona w traumę, a ta z kolei spowodowała, że postanowił się rozerwać towarzysko. No i stało się...

    Biedny Kaziu zakochał się (w myśl piosenki z Kabaretu Starszych Panów), a ponieważ nie jest jakimś smutaskiem wypierdkiem, zakochał się w seksownej blondynce i to znacznie młodszej od siebie. Oczywiście, że za rozpad swojego małżeństwa obciążył Bogu ducha winną małżonkę. Widać, że polski macho, mimo że jest wsród Anglików nie pojął ich zasad dżentelmenstwa. Finał z tego taki, że liberalny Tusk nie chce już Kazia jako partyjnej ikony w zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego. Nawet liberała wkurzyły antywartości, jakie Kaziu prezentuje. Bo nie wystarczy gadać o wartościach chrześcijańskich, ale należy je też przestrzegać. I to niezależnie od miejsca i sytuacji.

    Mnie tam Kaziu powiewa, podobnie jak większość moherowatych hipokrytów. Powiewa, gdyż nie są oni z mojej bajki, a ja się nie uważam za "ciemny lud, który wszystko kupi". Ja potrafię myśleć, więc sobie żyję według wartości wpojonych mi w domu rodzinnym. Na dodatek moje barwne życie nauczyło mnie bardzo wiele. Nawet tego, żeby sobie jego nie komplikować na stare lata. Nawet gdyby powodem komplikacji miała być dodowata blondynka o aparycji seksbomby. 
    Kaziowa ikona bardzo się odbrązowiła i na dodatek obsrały ją muchy, jak mawiał szynkarz Palivec o portrecie Najjaśniejszego Pana Cysorza. Dlatego na cześć Kazia wymyśliłem fraszkę z morałem"
                     *
         Zakochał się Kaziu w blondynce,
         Zostawił żonę i dzieci.
         Choć bredził nam o wartościach,
         Podrywał dziewoje jak leci.
                     *
         Jaki więc morał z tej historii wynika, że
         Ciemny lud tego nie kupił i olał obłudnika. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

Deprecha won!

poniedziałek, 26 stycznia 2009 12:47

    Depresji nie warto się poddawać, ale jest to choroba znana od lat. Dawniej była znana jako melancholia. Depresję należy leczyć, aby się nie pogłębiała. Jadnak jestem przekonany, że lubimy nadużywać tego słowa, aby okreslić chwilowy spadek nastroju, energii, czy zwykły dołek psychiczny, w który wpadamy. Z takich nastrojów wychodzimy bezboleśnie i wystarczy parę słonecznych dni, aby odzyskać pogodę ducha i poprawę humoru. Spadek nastroju najcześciej pojawia się wczesną wiosną, albo pochmurną jesienią, a takich anomalii pogodowych nasz zmieniający się klimat serwuje nam pod dostatkiem. Dlatego słonecznych dni życzę.
     Trochę mnie zdziwił komentarz "Sowka" na moim ostatnim wpisie. Zdziwił, gdyż nigdy w swoich wpisach nie atakowałem księży, a jedynie żartowałem z pychy, albo innych wynaturzeń w Kościele. Bo niby dlaczego nie. Pisząc o minionych epokach, pisałem o tym, co mnie bulwersuje, a do tego mam prawo. Faktem jest, że o denerwujacych mnie wydarzeniach czytałem w książkach, bo czytać lubię. Wyznaję też zasadę - "Wątpię, więc jestem" i "Nic co ludzkie nie jest mi obce". Mam do tego niezbywalne prawo, którego nikt nie może mi zabronić. Żaden nawiedzony integrysta, moherek, czy kruchtowiec. Znam swoje prawa. Skoro Kościół przetrwał dwa tysiące lat, to w trzecim tysiącleciu sobie poradzi i to bez nawiedzonych obrońców, bądź przeciwników.
     Przyznaję rację Sowkowi, że jest wielu uczciwych księży, którzy nie tylko głoszą słowo boże, ale w wymierny sposób poomagają maluczkim, chorym i wykluczonym. I za to ich podziwiam i życzę im długich lat życia... Bywają też księżyska (od ks. prof Tischnera), którzy psują wizerunek tych dobrych na zasadzie - jedna lyżka dziegciu zepsuje beczkę miodu. I oby tych księżysk było jak najmniej.
     Mam paru kolegów księży i paru dobrych znajomych w sutannach. Mój proboszcz i były kapelan KIK-u, ks. kanonik Janusz otworzył schronisko dla bezdomnych i dobrze nim kieruje. Podobnie jak mój kolega ks. Rafał, który jest proboszczem i kontynuuje dzieło odbudowy zabytkowej kolegiaty w Głogowie. Odbudowę przejął po swoim poprzedniku ks. Ryszardzie, który remont rozpoczął, ale ciężka choroba nie pozwoliła mu na dokończenie odbudowy. Życzę ks. Ryszardowi powrotu do zdrowia i długich lat życia.
     Mógłbym wiele pisać o takich księżach. Jednak stawianie monstrualnych pomników bez odpowiedniego pozwolenia nadal uważam za przejaw pychy i pospolitej głupoty. Nie mam nic przeciwko skromnym pomnikom i obeliskom, które coś upamiętniają. Jednak stawianie kiczowatych obelisków Jana Pawła II spod jednej sztancy uważam po prostu za głupotę i pokaz bezguścia. O naszym pomniku JP II, który w niczym nie przypomina tych kiczowatych potworków jeszcze napiszę. Napiszę, bo warto.  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

Mój kochany Styczeń

sobota, 24 stycznia 2009 11:29

     Martwią mnie doły i deprechy moich ulubionych przyjaciół(ek) blogowych. Kładę je na karb niezbyt słonecznej zimy i nadchodzącej wiosny, która wyzwala zmęczenie. Brak słońca nastaja depresyjnie i chyba dlatego klasyk literatury von Goethe, wołał zrozpaczony: Więcej światła! Diabli wiedzą, czy je otrzymał, ale Wam moje zacne niewiaty dużo słońca życzę i wiecej radości. Doły zakopcie, a deprechę, tak jak mawiał Dyzma, złapcie z frak i lejcie w mordę. Można jej jeszcze do dupy nakopać i w dołach zakopać.
    U mnie na razie w miarę normalnie. Nie licząc, że żona dostała wypowiedzenie z pracy i to w czasie, gdy Pan Kryzys już się zbliża..., a do emerytury ma jeszcze osiem lat. Smalę jej małoduszną i bez seca szefową, bowiem mamy już pewien plan, zerżniety od naszych polityków i wierzę, że jakąś pracę jej znajdę. Czasu mamy trochę, a i wydłużyć go można.
    W moim Głogowie pękła koalicja Po-PiS i szykują się pewne zmiany na stolcach i urzędach. W mieścię będzie nadal rządził PiS, ale przy opozycyjnej radzie, a w powiecie PO, która musi wejść w koalicję z dawną opozycją, aby być górą. Ale to już zmartwienie polityków lokalnych. Mnie tam rybka, ale szlag mnie trafia, że na poziom lokalny weszła zasyfiała polityka. Nigdy nie uwierzę, że do kilkunastoosobowych rad nie można wybrać ludzi mądrych, zacnych i uczciwych, zamiast wielu bezjajowców z politycznego klucza. Cóż, polityka i upartyjnienie zeszło niestety do poziomu sołectw, a to niczemu dobremu nie służy. 
      Mam jeszcze jeden kwiatek z ościennego województwa. W Świebodzinie (lubuskie) pewien farorz zapragnął sobie postawić pomnik Jezysa Chrystusa, coś na wzór tego w  Brazylii. Stosowne pozwoleństwo pleban uzyskał..., ale na budowlę równą altance ogrodowej, czy pargoli. Jednak w trakcie budowy ksiądz dostał takiego powera, takiej weny, że pomnik Chrystusa Króla miał o kilka metrów przewyższyć ten siostrzany w Rio de Janerio. Byłby nawiedzony proboszcz doprowadził do wspaniałej katastrofy, ale powiatowy inspektor budowlany radosną urbanistykę wstrzymał, aż do uzyskania stosownego zezwolenia i wykonania nowych obliczeń. Bo pomnik budowano systemem gospodarczym i metodą knajpa. Ksiądz wstrzymanie budowy przypłacił zawałem serca, a w prasie pełno było komentarzy zwolenników i przeciwników tego obelisku.
     Mnie tam nic do Świebodzina, ale onegdaj skomentowałem ten wyczyn farorza stosowną fraszką w Gazecie Lubuskiej.
                 *
      Leży Jezusek nagi w stajence,
      Nóżkami macha radośnie.
      Na wieść, że pomnik jemu stawiają,
      Zakwiliło dziecię żałośnie.
                *
      Mario, ty jesteś królową Polski,
      Wytłumacz dziecko co trzeba,
      Tego się Józef nie da wytłumaczyć,
      I wzniosła oczy do nieba.

     W dzisiejszej lubuskiej przeczytałem, że budowa będzie kontynuowana, ale należy dokonać stosownych wzmocnień i solidnych złączeń elementów, aby posąg nie pierdyknął jak pućka na beton.
     Już widzę te tłumy turystów, którzy przyjadą podziwiać zbożne dzieło pychy nawiedzonego księdza. Później pomnik spowszednieje i zaczną go ptaki obsrywać. Bo taki już jest los wszystkich pomników - słusznych, bądź niesłusznych.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

CIEŃ LASU

niedziela, 18 stycznia 2009 11:54

    Nim zacznę właściwy wpis, to ustosunkuję się do niektórych komentarzy odnośnie lustracji po polsku, która ciągnie się jak flaki z olejem i skończyć się nie może. Odnoszę wrażenie, że nawiedzonym lustratorom chodzi tylko o niszczenie ludzi na zamówienie polityczne. Oczywiście, że nie mam zaufania i szacunku do faktycznych TW, ale żal mi tych pomówionych i oplutych. Esbecy często dla poprawy swoich dokonań wpisywali swoje ofiary jako współpracowników i dlatego nie wierzę w ich teczki, które rzekomo są prawdą objawioną, która miała nas wyzwolić.
    Gdy poznalem swoich kapusi, to zrobiło mi się smutno. Jeden z nich nie żyje i już nigdy się nie dowiem dlaczego na mnie donosił, mimo, że go trzy razy ratowałem od śmierci, gdy chciał się zapić. Drugiego mam w dupie, gdyż od poczatku wiedzialem, że jest kapustą i nigdy go nie lubiłem.
     Mój kolega Thomas z b. NRD też siedział w więzieniu Stasi w Poczdamie. Gdy poznał swoją teczkę to mi powiedział: - Michał, gdybym wiedział co w niej jest, to nigdy bym do niej nie zajrzał. Okazało się, że donosili na mnie moi przyjaciele i nawet niektórzy z rodziny. Wtedy posypały się dawne przyjaźnie i więzy rodzinne. I niech to będzie puentą.
    "Cień lasu", to tytuł książki mojego kolegi Edka Derylaka, na promocji której byłem w czerwcu ub. roku w Żaganiu. Zbierałem się wiele miesięcy do jej przeczytania, gdyż była odłożona do przeczytania "na emeryturę". Mam wiele takich książek, które teraz, jako emeryt czytam.
     Jestem zachwycony jej fabułą. Pochłonąłem ją bardzo szybko, gdyż mnie niesamowicie wciągnęła. Edek opisał w niej zanikajacy świat zagubionych w lasach wsi, których mieszkańcy próbują żyć i odnaleźć się w transformacji ustrojowej. Dla wielu świat się powoli walił, inni, lepiej lub gorzej się dostosowali do nowej rzeczywistości. Bohater książki Dziki należy do tych, którzy się jakoś odnaleźli, ale okupił to ciężką pracą i utratą zdrowia. Jednak życie po swojemu sobie ułożył.
     Choć jestem mieszczuchem, to w swoim życiu poznałem życie ludzi w leśnych wioskach. Dwa lata życia w Bieszczadach wiele mnie nauczyło i pozwoliło spojrzeć z drugiej strony na tych twardzieli, którzy zmagali się z przeciwnościami losu. Ba, pozwoliło mi ich bardzo polubić. Dlatego wczytując się w książkę Edka, słyszałem świst pił, stuk siekier, siarczystą mowę drwali, trzask upadajacych drzew. Czułem zapach żywicznych trocin, czułem zapach lasu w zimie i w innych porach roku.
     Dlatego właśnie mam szacunek dla bieszczadzkich Zakapiorów, którzy wolność przekładali nad wygodne życie, płacąc za nią często przedwczesną śmiercią. Dlatego też polubilem paru meneli z Edkowej opowieści, którzy nie potrafili się odnaleźć w nowym, obcym im świecie i popłynęli z nurtem nalewek i siarowanych jaboli. 
    Edka - emerytowanego oficera, korzenie są w takiej leśnej, podkarpackiej wsi i dlatego tak wiernie oddał ich rzeczywistość.
    


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  490 912  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 490912
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9604
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3857 dni

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości