Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 213 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

JAKOŚ PRZECHODZI

środa, 30 stycznia 2008 16:49

*

Zdegustowanie oczywiście

     Miło, że ktoś się martwi o moje zdrówko i równowagę psychiczną. Zniknąłem na dwa dni z blogu, gdyż moja "pociecha" płci męskiej złapała jakiegoś wirusa, który powoli, acz systematycznie kaszanił mi cały system. Najpierw poznikały ikonki, później tapeta, dalej ofice i na koniec ikony z menu start. Jokoś udawało mi się uruchomić internet okrężną drogą i wejść na blog, ale wpisywać już nie mogłem. Tak to jest, jak się taty nie słucha i wchodzi na brzydkie strony, albo jakieś szemrane piosenki ściąga.

    Dwa dni czekalem, aż córko mi sformatuje dysk C i powgrywa wszystko od nowa. Na szczęście mam jeszcze dwa dyski D i E, na których mam wszystkie moje rzeczy pisane, zdjęcia, bo książki kopiuję dodatkowo na tym pend-coś tam.

    Jak powiadają: Małe dzieci -mały kłopot, a duże dzieci - duży kłopot, a ja mam czwórkę dzieci, więc kłopotów nie brakuje. Jednak tym razem, a nie była to pierwsza taka przygoda z wirusami, cierpliwość moja się wyczerpała, więc zgłosiłem, aby przenieść internet do mojego pokoju. Do tej pory był u syna. Wniosłem stosowną opłatę, a przy okazji dopisałem żonę do faktury za internet. Po co mam nie korzystać z podwójnej ulgi przy podatkach. Skoro mogą to robić politycy, to dlaczego nie ja.

    Jak sądzę z komentarzy pod moim ostatnim wpisem, wielu ma podobne odczucia z tymi odszkodowaniami jak ja. Trudno mi zachować spokój, jak ponoć solidarnościowi posłowie nie potrafią dla swoich poprzedników coś mniej uwłaczajacego godności stworzyć. Ale,cóż wymagać od tzw. pożal się Boże "solidarnościowców", którzy mają w d..e tych, którzy w walce z komuną wiele stracili. Ponoć chcą dobrze, a wychodzi jak zwykle. Ale o sobie pamiętają i to z naddatkiem. Słusznie ktoś ich kiedyś nazwał palantami, ale ja powiem dosadniej - to hołota bez krzty wyobraźni, serca i poczucia sprawiedliwości.

    Tak więć Dośka nie dziw się, że szlag mnie nieraz trafia i tylko aby Was nie martwić piszę, że jestem zdegustowany. Również zgodnie z pewną sugestią wpis jakiegoś trola skasowałem. Gdyby nie wulgaryzmy, to bym go sobie zostawił na pamiątkę... Jako przykład ciasnoty umysłu i pospolitego chamstwa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

JESTEM ZDEGUSTOWANY

czwartek, 24 stycznia 2008 17:57

*

I niczego nie kumam

  

    - Słuchajcie skazany! My tu się z wami nie będziemy cackać, ani opierdalać. My tu kurwa z wami  możemy zrobić wszystko     tylko zabić was bez wyroku nie możemy. My tu kurwa z wami zrobimy porządek, gdy podskoczycie wyżej pępka. My wam kurwa…    

    Słuchałem zdegustowany wywodów „obywatela” wychowawcy w stopniu kapitana i myślałem sobie w duchu:

  - Boże! Co ten pieprzony klawisz wygaduje? Do kogo on tak gada? Dla całkowitej pewności i dla zgrywy obejrzałem się za siebie, czy aby nie ma za mną przypadkiem drugiego więźnia. Nie było nikogo, tylko przy drzwiach dłubiąc w nosie stał znudzony oddziałowy.

   - Gdzie się kurwa oglądacie! Przecież do was mówię! Jesteście tylko zasranym więźniem, którego nikt tu nie zapraszał, To wyście się sami tu zaprosili!  To wyście wystąpili przeciwko władzy ludowej i naszej socjalistycznej ojczyźnie, i teraz ponosicie za to surowe konsekwencje!  My was tu kurwa nie będziemy głaskać po głowie, wychowywać, czy resocjalizować. Jak już powiedziałem - my was kurwa nie możemy zabić, ale możemy was kurwa karać, bić i zamykać w kabarynie. Możemy wam kurwa odebrać zdrowie! Tu my rządzimy, a wy kurwa  musicie nas słuchać! 

    Gdy skończył, kiwnął na oddziałowego, aby mu te warcholskie ścierwo zabrał sprzed oczu. Na zakończenie swoich wywodów i podkreślania wagi słów głośno pierdnął.

     Oddziałowy tylko się zaśmiał pod nosem i rzucił mimochodem w moją stronę - skazany, idziemy do celi...    

*

           To fragment mojej drugiej książki, a dokładnie o tym, jak wychowawca mnie resocjalozował na chwałę Ludowej Ojczyzny. Miał chłop pedagogiczne i pełne chrześcijańskiego miłosierdzia podejście. Cóż, jaki ustrój, tacy wychowawcy.

     Wracam do wspominek, gdyż zniesmaczyły mnie newsy z gazety, jak to dawni działacze "S", korzystając z PiS-owskiej ustawy o zadośćuczynieniu represjonowanym przez komunę, "walczą" przed sądem o odszkodowania. Pomijam już fakt, że ustawa daje góra 25000 zadośćuczynienia. Nie ukrywam, że wielu moich kolegów i znajomych z konspiracji i to takich, którzy wiele zrobili, a teraz wegetują na cieniutkich rentach, czy emeryturkach, klepiąc biedę. Jednak duma i przyzwoitość nie pozwala im się sądzić. Paru już się nie doczeka zadośćuczynienia, gdyż odeszli na drugi brzeg.

    Jednak mam kaca, gdy czytam w gazecie, że sądzą się działacze, którzy byli internowani (sic!) dwa tygodnie, a przez te parę dni "upodlenia i katorgi"  zakład płacił im pobory. Nie o taką sprawiedliwość dziejową mi chodzi. I nie o takich "prześladowanych" bohaterów się upominam.

     Wiem, że trudno wycenic krzywdy moralne, bo za te kilkanaście dni spędzone w "internacie" sąd daje góra kilkaset złotych. Jednak uważam, że jest wielu takich, którzy siedzieli o wiele więcej i stracili zdrowie, a nieraz i rodziny i żyją z groszowych rent z czego większość wydają na leki. Dla nich nie wystarczy jednorazowe kilka tysięcy zadośćuczunienia. Uważam, że ta dziadowska ustawa tylko nadal depcze ich godność. Dlatego do jasnej cholery, niech rzekomo solidarnościowy premier i prezydent zaczną tym najbardziej poszkodowanym i biednym, którym komuna i więzienia zabrały zdrowie przyznawać renty specjalne - 1000 - 1500 złotych na miesiąc. Renty takie są nieopodatkowane i płacone do śmierci jak dodatek do głodowej emerytury. A te tzw. ustawowe "zadośćuczynienia niech zostaną dla tych kilkunastodniowych internowanych, którym zakład płacił w czasie króciutkiej odsiadki pensyjkę. Wierzcie mi, że skarb państwa nie zbiednieje na tych rentach, gdyż niewielu już pozostało wśród żywych tych, o których dawni koledzy zapomnieli, jak się do koryta dorwali. Przecież tych kilkuset biedaków i tak długo nie pożyje.

     Ja nigdy nie wystąpię o odszkodowanie, bo nie byłem najemnikiem i chcę potrzeć z godnością na swoja facjatę, gdy podgalam swoją brodę codziennie przed lustrem. No i żeby wnukom wstydu nie przynieść...           

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

"STRACH" I "PO ZAGŁADZIE"

środa, 23 stycznia 2008 16:59

*

Gdyby głupota miała skrzydła, to...

 

    W massmediach pełno ostatnio debaty, wypowiedzi i komewntarzy o nowej książce Grossa "Strach" i nieco mniej o "Po zagładzie" Chodakiewicza. Są to wypowiedzi od bardzo skrajnych po umiarkowane i sprawiedliwe. Nie ukrywam, że Gross nie napisał książki naukowej, czy historycznej, ale jedynie opartą na znanych faktach z powojennych pogromów Żydów w Polsce. Nad faktami się nie dyskutuje. Natomiast zarzucanie kłamstwa Grossowi i prowadzenie śledztwa o znieważenie narodu, to już idiotyczna przedsada. Gross napisał książkę jezykiem publicystycznym w formie essejów, dając sobie prawo do własnych przemyśleń i pewnego zagalopowania w stereotypach, która miała wywołać i wywołała dyskusję o antysemityźmie. Mnie bardziej zdziwiła następna książka "Po zagładzie" Chodakiewicza, która jest historyczna do bólu, w której autor dzieli włos na czworo, a nawet na ośmioro i stara się nam delikatnie udowodnić, że to nie antysemityzm, chciwość i pospolity bandytyzm był powodem pogromów, ale wyssany z mlekiem matki patriotyzm narodowy i antykomunizm kmiotków i łyczków.

    Ja się nie zgadzam z Grossem w jednym, że tylko antysemityzm powodował pogromy. Bowiem wierzę, że winę za to ponosi ciemnota umysłu, ksenofobia, chciwość i wojenne zbydlecenie. Skumulowanie tych czynników popchnęło ciemnych łyków do zbrodni. Gorzej, że w tamtym okresie wielu księży, oraz biskupów było zaifekowanych antysemityzmem i wierzyli w rytualne mordy Żydów i w to, że krwi chrześcijańskich dzieciątek dodaje się do macy (maca, to przaśny, żytni chleb, coś na wzór naszych opłatków) i niczego nie zrobili, aby powstrzymać tłuszczę i pospolitą, antysemicką hołotę. Oczywiście należy brać pod uwagę specyfikę tamtych czasów i przedwojenne endeckie zaszłości. Jednak zawsze będę się buntował, gdy ktoś będzie mi wmawiał, że wszyscy Polacy są antysemitami, którzy swój antysemityzm wyssali z mlekiem matki. Jest to bzdura, albowiem niczego, oprócz mleka wyssać nie można. Antysemityzm, inne "izmy" i ksenofobie, to skutek wychowywania dziecka w takiej, a nie innej i normalnej atmosferze. Bowiem jak już ktoś z moich blogowych przyjaciół zauważył, że każdy się rodzi z potencjałem dobra i zła, a tylko wychowanie urochomia te pokłady - dobra, lub zła. Faktem jest, że obecnie też nie brakuje ksonofobów i antysemitów wśród wierzących i ateistów, że o różnych neonazistach z NOP, staropogańskiej "Zadrugi", czy innych faszyzujących organizacjach, MW i LPR nie wpomnę. Nie zgadzam się też do końca z Markiem Edelmanem, którego poznałem, szanuję i bardzo cenię, który pomija w tych wydarzeniach antysemityzm i mówi jedynie o zwykłym bandytyźmie. Panie Marku, był też antysemityzm!

    Natomiast nie zgadzam się z Chodakiewiczem, który napisał dość dobrą książkę o tragicznych losach ludzi z podziemia antykomunistycznego, których gnębili i mordowali również i Żydzi, bo pewien ich procent był w  UB i komunistycznych władzach. Nie uwierzę jednak, że pogromy były spowodowane zemstą na "żydokomunie" za prześladowania naszych podziemnych bohaterów. Nie wierzę, gdyż, większość uczestników pogromów, AK i inne podziemne organizacje znała jedynie ze słyszenia i wręcz przeciwnie, bardzo im odpowiadała komuna, która dała im ziemię, pracę i możliwość awansu społecznego. W myśl zasady - "Nie matura, lecz chęć szczera....". Mierzi mnnie też stereotyp, że wszyscy Żydzi byli komuchami, ubekami, którzy  naszych żołnierzy podziemia mordowali.

    Natomiast coraz bardziej dziwi mnie fakt, że antysemtyzm nadal istnieje, choć prawdziwych Żydów ci u nas jak na lekarstwo. Bo chyba nikt przyzwoity nie daje wiary w Listę polskich Żydów" z nadania idiotów i pewnie naczelnego antysemity Leszka Bubla (na tej liście jest Wałęsa, Mazowiecki, prymas Glemp, a nawet antysemicki arcb. Michalik, o. Rydzyk, że o Kwaśniewskim i innych nie wspomnę. Tak samo boleję nad tym, że neonazizm i neofaszyzm nadal istnieje i choć marginalnie, to jednak się odradza w Polsce. W Polsce, która zapłaciła straszną cenę złożoną z ludzkich ofiar w ostatniej wojnie. A już "zamawianie" piwa pozdrowieniem Heil Hitla uważam za szczyt idiotyzmu i schamienia. O tańcach Wierzejskiego ze spoconym skinem przy neonazistowskiej muzyce(homo, czy co?), czy innych jego kolesi z MW przy zapalonej swastyce nie wspomnę, bo brak mi słów.

    Mam tylko nadzieję, że obie książki doprowadzą do dobrej dyskusji i uczciwej oceny nasze wstydliwej historii i do pojednania z Żydami,a nie skryją się za wstydliwym cieniem.... Wierzę bowiewm:

 Że cień ten wejdzie między nasze słowa,

Aż powstaną, by po bratersku złączyć się od nowa, 

 Dwa Narody tym samym karmione cierpieniem.

*

    Na poprawę nastroju zawsze można wpaść na blog do Dośki i pośmiać się do rozpuku. Bowiem pech psa Pluto i innych disnejowskich Dżinksów, przy jej przygodach to mały pikuś zaledwie. Wiem jedno, że jej MKM, to po prostu kandydat na świętego, zaraz po błogosławionej Kózce i Szymonie Słupniku.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

QUO VADIS

sobota, 19 stycznia 2008 10:29

*

    "Dum inter homines sumus, colamus humanitatem". Oznacza to w dosłownym tłumaczeniu - "Będąc między ludźmi, szanujmy godność ludzką". Nie wiem jaki filozof wypowiedział tę maksymę, ale wiem, że miał rację. Ta maksyma ma wydźwięk ponadczasowy, a jej mądrości teraz nam właśnie brakuje. Przecież nikt ni nie zaprzeczy, bo sami o tym nieraz piszecie na swoich blogach, że w obecnych, ciekawych, ale strasznych czasach, poszanowania godności ludzkiej nam właśnie brakuje. Poszanowanie godności drugiego Człowieka staje się towarem deficytowym. Natomiast brak poszanowania, prowadzi do zbydlęcenia, skarlenia duszy, zaniku wrażliwości i zwykłej przyzwoitości ludzkiej. To z kolei prowadzi do deprecjacji klarownych wartości, według których powinniśmy żyć. Gdy brak jest podstawowych, ale klarownych wartości, Człowiek staje się przedmiotem, który można nawet usunąć w fizyczny niebyt, czyli zamordować.

    Nie ma przesady w tym co piszę, gdyż nie ma tygodnia, w którym massemdia by nie doniosły o kolejnym ohydnym zabójswie, okrutnym gwałcie, etc... Wszyscy widzimy, jak wokół nas wzrasta poziom złości, która przeradza się w agresję, a ta powoduje zbydlecenie. Pospolity bydlak nie szanuje życia innego człowieka i pewnie nawet własnego. Pozostaje tylko pytanie - Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego w demokracji takie rzeczy się zdarzaja? Dlaczego instytucje powołane dla ochrony prawa i życia obywateli nic nie robią, albo robia to nieudolnie? Dlaczego Kościół, mimo pozornej wielkości o liczebności wiernych nie potrafi ich uformować w poszanowaniu Dekalogu?

    Łatwych odpowiedzi nie brakuje, ale niczego one nie zmieniają. Można mieć pretensje do politycznej hołoty, że nic nie robi dla kraju i poprawy naszego losu, a tylko zajmuje się własnymi, partykularnymi interesemi, walką miedzypartyją, opluwaniem i wyciaganiem kasy. Można, ale musimy mieć świadomość, że to my sami tą hołotę wybraliśmy, namaściliśmy, dając jej zgodę na pozbawienia nas mechanizmów kontroli nad ich poczynaniami. Można mieć pretensje do Kościoła, który nie nadąża za szybkimi zmianami, tłumacząc sie przy tym naiwnie, że "Boże młyny mielą powoli". Można mieć żal do ksieży hipoktytów, którzy zamiast nas formować w poszanowaniu Dekalogu, łączyć w parafiach, bardziej zajmują się mamoną i jątrzeniem. Można sobanić na niektórych biskupów, którzy zamiast zająć się wcielaniem w życie Kościoła nauk i encyklik Jana Pawła II, wikłają się w polityczne awantury i polityczne "doradztwo". Można mieć pretensje, do seminariów duchownych, które w anachroniczny i nieprzstajacy do obecnej rzeczywistości spoasób formują swoich kleryków, by ci jako księża stawali się bezradni wobec otaczajacego nas zła. Można mieć pretensje do szkół za miałkość i miernotę niektórych nauczycieli i do MEN, który umie mieszać, a nie jest w stanie wprowadzić sensownych programów nauczania i wychowania. Można mieć pretensje do wszystkich - lekarzy, murarzy, kupców, sklepikarzy, biznesmenów, sprzątaczek i bezrobotnych. Można mieć, bo wtedy łatwiej zapomnieć o własnch słabościach i skarleniu.

     To przecież my sami zamykamy się w bogatych gettach, w domach otoczonych coraz wyższymi murami z kamerami i wypasionymi systemami alarmowymi. To my sami, otaczamy się ochroniarzami z których połowa to troglodyci z wąskimi czółkami myślą nieskażonymi z napakowamymi karczychami, które równają się z małą, ostrzyżoną na łyso główką. To my sami zamykamy się we własnych mieszkaniach, tracąc kontakt z sąsiadami, a tym samym tracimy powoli wrażliwość i wolę poszanowania drugiego człowieka. To my sami wychowujemy, albo i nie nasze dzieci na niewrażliwe monstra, cyborgi, czy na chamskich blokersów. To my właśnie pozwalamy, aby karlały nam dusze, by pospolita szmira i komercja odbierała nam poczucie smaku, piękna, wrażliwośći.

     Często wracam pamięcią do mojego dzieciństwa w bloku na poniemickim osiedlu "Nowe Jeruzalem (Neu Jerusalem). Do czasów, w których były jakieś uniwersalne  wartości, nieważne, czy chrześcijanskie, czy humanistyczme. Tesknię do czasów, w których nikt na dzień nie zamykał drzwi na zamki, a jedyny zwykły klucz chowało się pod słomiankę. Do czasów, w których rowery i motory stały pod blokami, a my jako dzieci ustępowaliśmy miejsca starszym w pociagach, czy autobusach. Do czasów, w których z pokorą i wstydem przyjmowało się uwagę od dorosłej, często obcej nam osoby. Do czasów, w których wszyscy się znali i szanowali. I nie mówcie mi, że wtedy była kumuna, która trzymała nas za twarz. Owszem, była i trzymała, ale to my wbrew niej szanowaliśmy się nawzajem. Szanowaliśmy swoją godność. Tak przynajmniej było na naszych "Ziemiach Odzyskanych", w naszej nowej małej ojczyźnie w której wszyscy byliśmy na początku obcy.

    Dlatego nim zaczniemy zadawać innym pytanie Quo Vadis?, zapytajmy o to samych siebie.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

WYRWANY Z LETARGU

czwartek, 17 stycznia 2008 17:24

*

Od czego zacząć?

    Zostałem w brutalny, choć miły memu sercu, sposób zmobilizowany do napisania kolejnego wpisu. Dość dużo się wydarzyło ostanio i dlatego nie napiszę jakiegoś "folozoficznego" tekstu, a podzielę się sprawami, które mnie wprawiły w pewne emocje. I te fajnie i te bardzo przykre. Gwoli wyjaśnienia dodam, że dopiero dzisiaj znalazłem więcej czasu na napisanie. Dwa dni pracy do wieczora, wczoraj spotkanie Rady TZG, której jestem członkiem... Nie wiem od czego zacząć, czy od dobrej, czy od złej wiadomości. Wolę od tej najfajniejszej. 

     W poniedziałek moja młodsza córka powiedziała nam, że pewnie zostaniemy dziadkami, a dzieci ciotkami i wujkiem. Co prawda wiedziałem, że się bardzo z Sebastianem (zięciem) starają, ale najczęściej to trochę trwa, zwłaszcza przy staraniu. Sebastian co prawda ma naukowe podejście do sprawy i coś tam wyliczał (nadal liczy) i wyszło. Niech sobie teraz rachuje, ale powiedziałem, że wnuka(czkę) będą wychowywać bez tych naukowych metod, które robią z dzieci cyborgów, albo mutantów. Brrrr!

    Córka Ewelina, która jest odwrotnością Sebastiana, bo ma humanistyczno-artystyczne wykształcenie i taki sam charakter, zaczyna deczko świrować (odpuść jej Boże), ale tak bywa przy piewszym dziecku. Jeszcze większego świra (Boże miej mnie grzesznego w swojej opiece) dostała najstarsza córka Ania, która chce być chrzestną i bardziej przeżywa niż przy swojej ciąży z Karolinką. Najmłodszej Basi jakoś nie rusza, ale może się maskuje, a syn, jak to chłop tylko czeka na "pępkowe", aby na krzywego kilonka sobie golnąć. Tak, że wesoły i sądny dzień nam nastał. Wedle wyboru. Teściowie Eweliny też się cieszą   

    Drugim miłym przeżyciem były jasełki u wnuczki w przedszkolu w których występowała. Oczywiście dziadek z babcią (czyli ja i małżonka), mama i chrzesta Ewelina byliśmy na tej inprezie. Było fajnie. Dzieciaki dały z siebie wszystko, a że są jeszcze bardzo naturalne, a nie zmanierowane jak Doda, było super. Nauczycielki częstowały kawą, herbatą i kompotem (wedle wyboru) pod ciastaka, a po jasełkach wnukowie wręczali dziadkom i babciom upominki, które same zrobiły. Takie kolorowe figurki w słoiczkach po ketchupie, zalane wodą i z takimi złotkami, które przy poruszeniu pływają i się iskrzą. Kiedyś takie kule z aniołkami i całą plejadą świętych sprzedawano na odpustach, ale te, choć kiczowate są miłym prezentem, bo od serca. Acha, jasełki połączono z dniem babci i dziadka. Postawię sobie tę migotkę w pracy, aby moi pacjenci mieli kontakt z "wielką" sztuką. Alkohol bowiem zubaża duchowo i kulturalnie.

    A teraz najbardziej smutna i tragiczna wiadomość. Pewnie niektórzy z Was już o niej czytali, albo w telewizji słyszeli. Zamordowano w bestialski sposób księdza w Serbach i jego gosposię. W Serbach mieszka moja Ewelina, a ten ksiądz dawał im ślub, więc nic dziwnego, że bardzo to przeżywają. Zwłaszcza, że ten starszy, ale bardzo miły i przyzwoity ksiądz wypytywał ich kiedy będzie potomek. Miał on miły zwyczaj witać i  żegnać wszystkich parafian pod kościołem. Niestety, nie zdążyli już podzielić się z nim swoją radością, bo jak poszli rano w niedzielę do kościoła, to... Było pełno policji i prokuratury.

    Nie będę pisał o szczegółach tej ohydnej zbrodni, bo jeszcze mnie szlag trafia, a sprawców bym za jaja na gałęzi powiesił i pasy darł. Mam tylko nadzieję, że ich złapią i z kicia już ci degeneraci nie wyjdą. Dzisiaj znaleźli jego skradziony przez bandytów samochód pod Krosnem Odrzańskim. Boże, zabić i zmasakrować dwoje starych i przyzwoitych ludzi dla samochodu. Dokąd k... idziemy?

    Jutro są w Serbach uroczystości pogrzebowe. Będzie biskup i 50 księży. Szacują, że będzie z tysiąc, albo i więcej ludzi. Jednak ksiądz będzie pochowany pod Tarnowem, gdzie mieszka jego rodzina i matka, a gosposia w Lublinie, skąd pochodziła. Jedzie delegacja parafian dwoma autobusami, aby towarzyszyć w ostatniej drodze swojemu proboszczowi. Miała pojechać też Ewelina z Sebastianem...

    Nie ukrywam, że byłem za tym, ale dzisiaj dotarło do mnnie, że to 16 godzin w autobusie, pogrzeb, czyli ogromny stres, a ona jest na początku ciąży. Przekonałem ją, aby została u nas i żeby tylko Sebastian z rodzicami pojechał. Mam jeszcze w sercu poronienie Hani i jej rozpacz (blog na początku mojej listy ulubionych). Widać, że wolą Boża było, aby nie pojechali, gdyż byli na liście rezerwowych i nikt się nie wycofał, a na dodatek nie udało się załatwić trzeciego autobusu. Wiem, że ten sympatyczny ksiądz pochwaliłby moją decyzję i to może on tam w niebiesiech sprawił, że się nie załapali. Pewnie to jakiś znak od niego i troska o mojego wnuczka, czy wnuczkę.

*

PS. Wszyscy przyjaciele, którzy się i mnie wpisują należą od "niszowców" i to niezależnie od zainteresowań. Już sam fakt pisania bloga nobolituje. Tak przynajmniej myślę

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  487 221  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie

Nazywam się Michał Andrzej Cimek.
Pretenduję na wykształciucha i do "łże-elit" ". Stoję tam gdzie niegdyś ZOMO, bo po przegonieniu tych smutasów pilnuję miejsca, aby nie wrócili. Pochodzę z Głogowa - historycznego miasta nad Odrą na Dolnym Śląsku. Urodziłem się w Lesznie, ale poczęty zostałem w obozie dipisowskim w Niemczech w strefie okupacyjnej amerykańskiej. Przed moim poczęciem rodzice zostali związani świętym węzłem małżeńskim w polskiej misji wojskowej, przez polskiego kapelana wojskowego, który jako stary wiarus lubił sobie deczko golnąć. Jednak wierzę, że przy tak ważnym wydarzeniu jak ślub moich rodziców był trzeźwy. Po przyjeździe w 1946 r. do Polski okazało się, że nasze władze nie czekają z entuzjazmem na powracających ze "złej" strony. Było, minęło, a komuna padła jak pies Pluto na mordę. Jest w tym też odrobina mojej zasługi. Brałem udział w wydarzeniach grudniowych w Szczecinie w 1970 roku, za co zostałem osądzony i zamknięty w więzieniu z czego dwa lata odsiedziałem w Bieszczadach. Nie pretenduję na kombatanta, bowiem w Szczecinie znalazłem się przypadkiem i tak wyszło, że dołączyłem do manifestujących, najpierw z ciekawości, a później już samo poleciało. Z zawodu jestem certyfikowanym terapeutą uzależnień, a z zamiłowania pisarzem, publicystą, krytykiem literackim. Onegdaj pełniłem wiele pożytecznych zawodów, dawałem też sobie w beret. Jak mnie co wkurzy, to piszę komentarze polityczne na...
Ba, mam nawet dwa wysokie odznaczenia państwowe, co już samo w sobie zakrawa na jaja, ale byłem 35 lat honorowym krwiodawcą i PCK o mnie pamiętało. Niestety po ostatnim zawale serca w 2000 r. zabronili mi lekarze honorowego zdawania. Nie trwawię również oszołomów, nawiedzeńców i tzw. "obrońców" krzyża, czyli de fakto obłędnej wizji IV RP Jarkaczki i PiS. Więcej grzechów nie pamiętam...
Mój e-mail: michalc30@wp.pl
link mojego blogu: http://michalc30.bloog.pl

O moim bloogu

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i prz...

więcej...

Jest to blog poświęcony moim wspomnieniom z wędrówek po górach, a w szczególności po Bieszczadach, które pokochałem z wzajemnością. Nie brak w nim innych moich wędrówek po ciekawych miejscach i przemyśleń związanych z literaturą i poezją.Nie jest i nie będzie to blog polityczny, bowiem obecna polityka to szambo niegodne opisywania. Co najwyżej, będą jaja z polityków, ale z umiarem. Nie będzie to blog religijny, bowiem jako agnostyk nie chcę się o niej wypowiadać. Podobają mi się blogi o takiej tematyce i chętnie je czytam pod warunkiem, że nie są "nawiedzone" i szkalujące jak "Radio Maryja" padre Rydzyka, czy jak mu tam. Podziwiam też tych, którzy dostąpili łaski wiary, ale się z nią nie obnoszą. Bowiem napisano w Piśmie: Błogosławieni cisi... Góry, wycieczki, ciekawe miejsca i zdjęcia, lieratura i poezja, a także odrobina filozofii, to jest właśnie TO... Dlatego zapraszam na niego wszystkich, którzy blog i mnie zaakceptują. "NON OMNIS MORIAR" jak rzekł Horacy.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 487221
Wpisy
  • liczba: 540
  • komentarze: 9456
Punkty konkursowe: 400
Bloog istnieje od: 3761 dni

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl